niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Tragiczny skok

Dodano: 30 maja 2007, 19:06

29-latek spod Ryk ma uszkodzony kręgosłup i stłuczony rdzeń kręgowy. Skoczył z mostu do Wieprza.

Mężczyzna trafił do Kliniki Ortopedii I Traumatologii przy ul. Jaczewskiego w Lublinie. To pierwsza tegoroczna ofiara płytkiej wyobraźni.

29-latek wraz z kolegami pił nad Wieprzem w Bobrownikach alkohol. Nagle skoczył z mostu do rzeki. Prawdopodobnie uderzył głową o kamień albo konar. Z wody wyciągnęli go koledzy. Wezwali pogotowie z Ryk. Lekarz zdecydował o natychmiastowym transporcie rannego śmigłowcem do szpitala przy ul. Jaczewskiego w Lublinie. Tutaj okazało się, że mężczyzna ma uszkodzony kręgosłup i stłuczony rdzeń kręgowy.
- Jego stan jest bardzo poważny - mówi prof. Tomasz Mazurkiewicz, kierownik kliniki Ortopedii i Traumatologii w PSK 4. Czy wróci do normalnego zdrowia? - Za wcześnie na prognozy - ucina spekulacje profesor. I dodaje, że takie sytuacje powtarzają się co roku. Scenariusz jest zawsze podobny: alkohol, brawura, a potem czarna rozpacz. - Bo wielu z tych, którzy trafiają do nas z urazami spowodowanymi skokiem do wody, nie wraca już do normalnego życia.

- Ludzie skaczą tam, gdzie w ubiegłym roku było bezpiecznie - mówi Agata Szczepłek, ze Stowarzyszenia Przyjaciół Integracji, które od siedmiu lat realizuje kampanię "Płytka wyobraźnia to kalectwo”. - Nie biorą pod uwagę, że w czasie zimy dno zbiornika mogło się całkowicie zmienić. To zupełny brak wyobraźni. Przyczyną wypadków jest też przecenianie własnych umiejętności
Nie pomagają spoty telewizyjne czy billboardy. - Skoki do wody są jedną z trzech najczęstszych przyczyn urazów kręgosłupa. Rocznie pod opiekę naszej fundacji trafia 30-35 nowych osób z takimi urazami - szacuje Adam Orzeł, pełnomocnik Fundacji Aktywnej Rehabilitacji na terenie Lubelszczyzny.
Fundacja dociera do poszkodowanych na oddziałach rehabilitacyjnych i oferuje pomoc w powrocie do aktywnego życia. - Bardzo ciężko dotrzeć do takiej osoby. Sporo czasu mija, zanim człowiek pogodzi się z tym, że już nigdy nie będzie chodził, otrząśnie się i nabierze chęci do życia. Dlatego staramy się przede wszystkim pokazywać im, że nadal można być samodzielnym i aktywnym - dodaje A. Orzeł.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!