czwartek, 19 października 2017 r.

Lubelskie

Trwa twarda walka o owoce miękkie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 lipca 2006, 10:47

Wczoraj punkty skupu owoców pracowały na pół gwizdka. Związek Sadowników Rzeczpospolitej Polskiej wezwał do bojkotu, owoce zostały na drzewach i krzakach. Ale i tak malin, porzeczek czy wiśni jest tak mało, że pracownicy sezonowi mają problem ze znalezieniem zajęcia. Na dodatek wiśnie są robaczywe, choć to do tej pory zdarzało się tylko czereśniom.

- Przetwórnie i pośrednicy proponują nam ceny poniżej opłacalności - wyjaśnia Tomasz Solis, plantator z Mikołajówki koło Urzędowa i wiceprezes Związku Sadowników RP.
W punktach skupu kilogram czarnych porzeczek kosztuje 50 groszy. - Jeśli się taka utrzyma, to nie sprzedam porzeczek w ogóle - odgraża się pan Stanisław z powiatu świdnickiego. - Więcej wydam na pracowników, którzy zbierają owoce i paliwo, niż zarobię.

Plantatorzy żądają minimum 80 groszy za kilogram porzeczek i złotówkę za wiśnie tzw. do przerobu oraz 1,50 zł za kilogram tych owoców do mrożenia.
Mniejszy skup oznacza także przymusowe bezrobocie dla setek pracowników sezonowych w przetwórniach. SVZ Poland w Tomaszowie Lubelskim co roku zatrudniała od połowy czerwca do połowy sierpnia przy mrożeniu truskawek ok. 400 osób i ok. 250 osób przy przetwórstwie innych owoców. W tym roku pracowali zaledwie półtora tygodnia i zostali zwolnieni, bo brakuje surowca. W Tomaszowie pracownicy sezonowi mają przerwy w zatrudnieniu. Zdarza się, że dzień pracują, dzień nie. Teraz mała grupa osób mrozi czarne jagody, ale te już się kończą. W ubiegłym roku, tylko w tej jednej przetwórni ok. 600 osób zarobiło w sezonie po ok. 3 tys. zł. Tegoroczna susza sprawiła, że część z nich zarobi mniej, a blisko dwieście osób w ogóle nie zarobi nic.

To samo jest w Milejowie. - Przyjęliśmy ok. stu pracowników sezonowych, gdy zwykle zatrudniamy dwa razy więcej- mówi Andrzej Gogółka, prezes firmy Fructo Maj. - Brakuje owoców. Kupowaliśmy zwykle czterysta ton malin, a jeśli w tym roku kupimy sto, to będzie dobrze.
Problemów z owocami i pracownikami nie ma za to największa polska plantacja borówki amerykańskiej w Olchowcu (gm. Obsza). - Nasza uprawa jest na bagnach, więc jakość owoców jest bardzo dobra - cieszy się Janusz Żak, dyrektor plantacji. Teraz przy zbiorze pracuje tam 20-30 osób i są jeszcze miejsca dla chętnych.
(zsaw)(fp)(rhs)
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!