sobota, 21 października 2017 r.

Lubelskie

Trzeba zmarznąć, żeby się ogrzać

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 lutego 2006, 19:55

Jest gorszy los niż praca na dole w kopalni - czekanie na mrozie aż będzie można węgiel załadować na ciężarówkę. Kilkudziesięciu kierowców stoi na mrozie po dwie, trzy doby u bram Bogdanki.

Sznurek wielkich ciężarówek, czekających na załadunek węglem, zawija z szosy aż pod samą bramę. Kierowcy, aby nie zamarznąć, grzeją się na wszelkie sposoby. Zauważyć można nawet małe gazowe piecyki.
Zenon Kowalski przyjechał po węgiel z województwa świętokrzyskiego. Jazda do domu zajmuje mu trzy godziny. - Stoję tu już dwa dni, a trzeba będzie jeszcze ze dwa poczekać - martwi się. - W ubiegłym tygodniu przyjechałem do Bogdanki w poniedziałek rano, a wyjechałem z węglem w czwartek po południu.
Pan Jacek przyjechał z Kielc. We wtorek udało mu się zaledwie dwa razy ruszyć i kawałek podjechać ogromną ciężarówką, bo tak wolno posuwa się kolejka. - Na Śląsku stoi się nawet tydzień, bo czeka po 600 samochodów - mówi. - A czemu tu się stoi? Nikt nic nie mówi, ale pewnie nie nadążają z wydobyciem.
Zdzisław Pomorski mieszka w szoferce od soboty. Przyjechał z Zabrza z węglem na Lubelszczyznę. Żeby nie wracać na pusto przyjechał... po węgiel z Bogdanki. - Może jutro się załaduję - ma nadzieję i wylicza, że teraz przed bramą stoi z 50-60 samochodów, a ich rząd ciągnie się na ponad 2 km.
- Zimno jest, ale przecież do motelu nie pójdziemy, bo ile trzeba by zarabiać - dodaje pan Grzegorz. - Najgorzej jest rano z zapaleniem auta. Lina do holowania po całej kolejce wędrowała.
Pan Ryszard z Hrubieszowa nie jest taki cierpliwy. - To paranoja, co tu się dzieje - przystaje na chwilę z wodą, którą niesie do samochodu, żeby zrobić sobie herbatę. - Osobowymi blokują miejsce w kolejce i trzymają je dla 2-3 aut. A ja stoję. Zanim się załaduje, to na grzanie i podjazdy pójdzie mi 30-40 litrów ropy.
- Jest ogromne zapotrzebowanie na węgiel - wyjaśnia Mirosław Taras, rzecznik prasowy Lubelskiego Węgla "Bogdanka” SA. - To już druga fala kolejek, spowodowana mrozami. Zwykle są one dużo mniejsze i kierowcy czekają kilka godzin.
Trzy załadownie nie nadążają z przekładaniem węgla na ciężarówki. A sytuacja jest tym trudniejsza, że orzech oraz groszek, po który stoją kierowcy to zaledwie 6-8 proc. produkcji kopalni w Bogdance. Reszta to miały energetyczne.
- W kopalni jest barek, w którym można zjeść ciepły posiłek. Postawiliśmy kierowcom przenośne toalety, a jeżeli jest im bardzo zimno, mogą się ogrzać w budynku kasowym - zapewnia rzecznik. - Nie będziemy przecież budować specjalnych pomieszczeń na kilka dni mrozów.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!