wtorek, 17 października 2017 r.

Lubelskie

Tylko piwo i paliwo

  Edytuj ten wpis
Dodano: 13 listopada 2007, 17:54

Wczoraj pisaliśmy o lubelskich inspektorach pracy, którzy chcą karać stacje paliw za handel w święta artykułami spożywczymi. Dziś okazało się, że to nadgorliwość.

Państwowa Inspekcja Pracy twierdzi, że wobec takich handlowców nie będzie wyciągać żadnych konsekwencji.

W poniedziałek rozpoczęły się kontrole placówek, które złamały zakaz handlu 11 listopada. Okręgowa Inspekcja Pracy w Lublinie przyjęła 13 takich zgłoszeń. Jej rzecznik poinformował, że potwierdziło się jedno, a dotyczyło podlubelskiej stacji benzynowej. Tam w sklepie spożywczym etatowy pracownik obsługiwał klientów.
- A to niezgodne z prawem. Etatowi pracownicy mogą sprzedawać jedynie paliwo, a już sklep spożywczy przy stacji może obsługiwać tylko właściciel lub osoba przyjęta na umowę zlecenie. I to inna niż stały pracownik - twierdził Krzysztof Sudoł, rzecznik Okręgowego Inspektora Pracy w Lublinie.
To stwierdzenie wywołało burzę wśród właścicieli i kierowników stacji paliw. Powoływali się oni na opinię Państwowej Inspekcji Pracy sprzed 1 listopada, która pozwalała im na pracę w święta, włącznie z handlem. Rzecznik PKN Orlen zapowiedział nawet, że jeśli firma zostanie ukarana, to odwoła się do sądu, by ten ostatecznie zinterpretował niejasne przepisy.
Dlatego o rozstrzygnięcie spornej kwestii poprosiliśmy wczoraj centralę inspekcji w Warszawie.
- PIP stoi na niezmiennym stanowisku, iż zakaz pracy w handlu nie dotyczy stacji paliw - poinformowała nas Danuta Samitowska, rzecznik Państwowej Inspekcji Pracy. - W praktyce oznacza to, że na takiej stacji może być prowadzona, naszym zdaniem, sprzedaż artykułów spożywczych i innych, które są w takich miejscach zazwyczaj oferowane.
Danuta Samitowska zapewniła, że wobec osób prowadzących taką sprzedaż nie będą podejmowane żadne środki prawne.
- No i całe szczęście! - komentuje Dawid Piekarz, rzecznik PKN Orlen. - Co nie zmienia faktu, że powinno dojść do precyzyjnego uregulowania tej kwestii, by takie historie już się nie powtarzały.
- Od początku stoimy na stanowisku, że ta ustawa jest niejasna, a wszelkie prawne ograniczenia rynku uderzają w przedsiębiorców i konsumentów - ocenia Andrzej Faliński, prezes Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji. - PIP nie ma uprawnień do interpretowania prawa. Stąd takie zamieszanie i rozbieżności w ocenach.
Co na to wszystko Okręgowa Inspekcja Pracy w Lublinie? Wczoraj rzecznik OIP nie chciał z nami rozmawiać. - Nie mogę się wypowiadać na ten temat. Sprawdzamy to - uciął Sudoł.

Niezadowoleni handlowcy

11 listopada sklepy, w przeciwieństwie do stacji, były w większości zamknięte. - Nie chcieliśmy kombinować i narażać się na kontrole i kary - mówi Tadeusz Kutnik, właściciel dwóch osiedlowych sklepów w Lublinie (zatrudnia ponad 20 osób). - Ta ustawa dzieli handlowców na lepszych i goprszych. A przecież mamy demokrację i wolny rynek. Dlatego noszę się z zamiarem napisania skargi do Trybunału Konstytucyjnego. Szukam sprzymierzeńców.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!