niedziela, 4 grudnia 2016 r.

Lubelskie

Tylko siąść i płakać

Dodano: 11 czerwca 2002, 18:47

Zofia Kurla pokazuje przechowywane w zamrażarce kawałki lodu, który zniszczył 35-hektarowe gospodars
Zofia Kurla pokazuje przechowywane w zamrażarce kawałki lodu, który zniszczył 35-hektarowe gospodars

To był obłęd - mówi Zofia Kurlak. - Zza lasu wyszła mała chmura. Spadło kilka kropel deszczu, a za moment biała ściana gradu i wiatr, że głowę urywa. Modliłam się tylko, żeby dachu nie zerwało i domu nie zawaliło.

Nad Ludwinem przeszła chmura gradowa. Nawałnica trwała ponad 15 minut. - Kanciaste grudy lodu, wielkości orzecha włoskiego odbijały się od ziemi na wysokość metra. Mąż podbierał miód z pasieki. Grad tak zbił mu plecy, że wieczorem jak to zobaczyłam, to myślałam, że pszczoły go pogryzły. Sąsiadka z miednicą na głowie biegała ratować dobytek, bo kaptur nie chronił głowy - mówi Zofia Kurlak.

Łzy same cisnęły się do oczu

Gradu nasypało po kostki. Równo dobę od zawieruchy, przy budynku Urzędu Gminy w Ludwinie leżała jeszcze nie roztopiona pryzma lodu. - Takie krupy w zimie czasem padały, ale żeby w czerwcu było biało od gradu tego, jak żyję, nie widziałam - kiwa głową 75-letnia Adela Drawik.
Gdy ludzie wyszli na pola, łzy same cisnęły im się do oczu. - Jabłka potłuczone, buraki jakby ktoś nożem posiekał, kapusta podziurawiona, truskawki czerwone i zielone leżą w bruzdach, po czereśnie nie trzeba na drzewo wchodzić, wszystkie na ziemi - mówi Andrzej Kurlak.
- Tego dnia mieliśmy pierwszy raz oddać truskawki na skup - wspomina Danuta Tomczyk z gospodarstwa ekologicznego. - Zdążyliśmy zerwać tylko 20 łubianek. Szkoda zniszczonej plantacji i owoców. Na marne poszło nasze ręczne pielenie.

Miało być wesele

U ludzi, którzy żyją tylko z pola, zniszczenie plantacji to tragedia. Iwona Drawik, oczy pełne łez ociera chusteczką: - Tata był wtedy w polu. Gdy wrócił i zapytałam co się stało, tylko odwrócił się plecami. Płakał. Do dziś nie chce o tym mówić - mówi. Młoda kobieta nie kryje żalu. Za pieniądze z truskawek rodzina miała wyprawić jej wesele planowane na sierpień. - Tylko siąść i płakać. Mam 300 złotych poborów. Studiuję. Płacę 1,1 tys. złotych za semestr. Teraz nawet nie wiem, skąd wezmę na sukienkę ślubną, a co dopiero na wesele.
Skutki nawałnicy oprócz mieszkańców gminy Ludwin odczuli właściciele gospodarstw położonych też w Łysołajach (gm. Milejów), Podzamczu, Witaniowie, Kolonii Trębaczów, Zofiówce i Trębaczowie (gm. Łęczna) oraz Turce (gm. Wólka). - Od razu pojechałam w teren - mówi Teodozja Syta, inspektor ds. Rolnictwa i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Łęcznej. - Tam gdzie dotarła chmura, zniszczenia są duże. Najbardziej ucierpiały rośliny miękkie: z pomidorów zostały dosłownie kikuty. To, co widziałam, to naprawdę obraz nędzy i rozpaczy. Wiele upraw nie da się uratować. Dla rolników to klęska. Na razie plantatorzy wypełniają oświadczenie o wielkości szkód. Dlatego pełnego rozmiaru klęski na terenie gminy jeszcze nie znamy.
Niestety, rolnicy nie mogą liczyć na odszkodowania. Większość z nich ubezpiecza budynki, ale nie uprawy. Liczą tylko na umorzenie podatku rolnego i pomoc rządu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO