niedziela, 24 września 2017 r.

Lubelskie

Tylko siąść i płakać

Dodano: 11 czerwca 2002, 18:47

Zofia Kurla pokazuje przechowywane w zamrażarce kawałki lodu, który zniszczył 35-hektarowe gospodars
Zofia Kurla pokazuje przechowywane w zamrażarce kawałki lodu, który zniszczył 35-hektarowe gospodars

To był obłęd - mówi Zofia Kurlak. - Zza lasu wyszła mała chmura. Spadło kilka kropel deszczu, a za moment biała ściana gradu i wiatr, że głowę urywa. Modliłam się tylko, żeby dachu nie zerwało i domu nie zawaliło.

Nad Ludwinem przeszła chmura gradowa. Nawałnica trwała ponad 15 minut. - Kanciaste grudy lodu, wielkości orzecha włoskiego odbijały się od ziemi na wysokość metra. Mąż podbierał miód z pasieki. Grad tak zbił mu plecy, że wieczorem jak to zobaczyłam, to myślałam, że pszczoły go pogryzły. Sąsiadka z miednicą na głowie biegała ratować dobytek, bo kaptur nie chronił głowy - mówi Zofia Kurlak.

Łzy same cisnęły się do oczu

Gradu nasypało po kostki. Równo dobę od zawieruchy, przy budynku Urzędu Gminy w Ludwinie leżała jeszcze nie roztopiona pryzma lodu. - Takie krupy w zimie czasem padały, ale żeby w czerwcu było biało od gradu tego, jak żyję, nie widziałam - kiwa głową 75-letnia Adela Drawik.
Gdy ludzie wyszli na pola, łzy same cisnęły im się do oczu. - Jabłka potłuczone, buraki jakby ktoś nożem posiekał, kapusta podziurawiona, truskawki czerwone i zielone leżą w bruzdach, po czereśnie nie trzeba na drzewo wchodzić, wszystkie na ziemi - mówi Andrzej Kurlak.
- Tego dnia mieliśmy pierwszy raz oddać truskawki na skup - wspomina Danuta Tomczyk z gospodarstwa ekologicznego. - Zdążyliśmy zerwać tylko 20 łubianek. Szkoda zniszczonej plantacji i owoców. Na marne poszło nasze ręczne pielenie.

Miało być wesele

U ludzi, którzy żyją tylko z pola, zniszczenie plantacji to tragedia. Iwona Drawik, oczy pełne łez ociera chusteczką: - Tata był wtedy w polu. Gdy wrócił i zapytałam co się stało, tylko odwrócił się plecami. Płakał. Do dziś nie chce o tym mówić - mówi. Młoda kobieta nie kryje żalu. Za pieniądze z truskawek rodzina miała wyprawić jej wesele planowane na sierpień. - Tylko siąść i płakać. Mam 300 złotych poborów. Studiuję. Płacę 1,1 tys. złotych za semestr. Teraz nawet nie wiem, skąd wezmę na sukienkę ślubną, a co dopiero na wesele.
Skutki nawałnicy oprócz mieszkańców gminy Ludwin odczuli właściciele gospodarstw położonych też w Łysołajach (gm. Milejów), Podzamczu, Witaniowie, Kolonii Trębaczów, Zofiówce i Trębaczowie (gm. Łęczna) oraz Turce (gm. Wólka). - Od razu pojechałam w teren - mówi Teodozja Syta, inspektor ds. Rolnictwa i Ochrony Środowiska Urzędu Miejskiego w Łęcznej. - Tam gdzie dotarła chmura, zniszczenia są duże. Najbardziej ucierpiały rośliny miękkie: z pomidorów zostały dosłownie kikuty. To, co widziałam, to naprawdę obraz nędzy i rozpaczy. Wiele upraw nie da się uratować. Dla rolników to klęska. Na razie plantatorzy wypełniają oświadczenie o wielkości szkód. Dlatego pełnego rozmiaru klęski na terenie gminy jeszcze nie znamy.
Niestety, rolnicy nie mogą liczyć na odszkodowania. Większość z nich ubezpiecza budynki, ale nie uprawy. Liczą tylko na umorzenie podatku rolnego i pomoc rządu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!