sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Uczelnie znów wyprodukują bezrobotnych

Dodano: 31 marca 2009, 19:00

Największe lubelskie uczelnie podały właśnie limity przyjęć kandydatów na studia. Żadna nie wzięła pod uwagę potrzeb rynku pracy. Najwięcej miejsc będzie na kierunkach, po których najtrudniej o etat.

Z danych Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Lublinie wynika, że najtrudniej w naszym regionie znaleźć pracę po administracji, pedagogice, zarządzaniu, prawie, ekonomii i politologii. A to właśnie te kierunki od lat cieszą się największą popularnością kandydatów. I to na nie uczelnie co roku przyjmują najwięcej osób. Po opublikowaniu raportu WUP rektorzy zapowiadali, że uwzględnią jego wyniki przy układaniu tegorocznych limitów. Słowa nie dotrzymali.

UMCS przyjmie w tym roku 200 osób na dziennie prawo, tyle samo na administrację, po 240 na ekonomię i pedagogikę, a także 180 na zarządzanie i 150 na politologię. Drugie tyle studentów przybędzie na tych kierunkach w trybie zaocznym i wieczorowym. Podobnie było w kilku poprzednich latach.

- Trudno zabronić młodym ludziom wyboru studiów, po których skończeniu jest nadmiar absolwentów - tłumaczy prof. Stanisław Chibowski, prorektor UMCS ds. kształcenia. - Jeżeli jest tylu chętnych do studiowania prawa czy ekonomii, to byłoby niezrozumiałe odbierać im tę szansę. Tym bardziej, że jesteśmy w stanie prowadzić takie studia dla tylu osób. A to kandydaci podejmują ryzyko i do nich należy decyzja.

- Skoro w życiu czeka mnie tyle nudnych rzeczy, to stwierdziłem, że chociaż studia wybiorę sobie ciekawe. I dlatego nie żałuję. A co będzie dalej, zobaczymy - mówi Maciek Bielak, który od roku studiuje politologię na UMCS. - Zresztą teraz ciężko wskazać kierunek, który gwarantowałby znalezienie pracy.

Podobnie uważa Olga Szacoń, która razem z Maćkiem studiuje politologię. - Od najbliższego roku akademickiego chcę zacząć studiować równolegle drugi kierunek - tłumaczy. - Liczę, że dzięki dodatkowym umiejętnościom i większej wiedzy zwiększą się moje szanse na ciekawą pracę.

- Nie można powiedzieć, że każdy absolwent politologii czy prawa będzie bezrobotny. Bo to w dużej mierze zależy od tego, co robi się poza studiami - przekonuje Beata Górka, rzecznik KUL, który w tym roku uruchamia kolejną w regionie… politologię. Tu indeks dostanie 100 osób. Kolejne 100 KUL przyjmie na ekonomię, a po 200 na prawo i administrację. Czyli tyle, co w poprzednich latach.

- Najlepsi, nawet z najbardziej obleganych kierunków, nie powinni mieć problemów z pracą - podkreśla Górka. - A jeśli nie przyjdą do nas studiować, to pójdą gdzie indziej - dodaje prof. Chibowski.
Czytaj więcej o:
Gość
Laslo
ft
(5) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (1 kwietnia 2009 o 07:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
benek napisał:
Ukończyłem politechnike w październiku 2008 wraz z 45 kolegami ze specjalności. Ok 5 osób znalazło zatrudnienie powiązane z branżą techniczną ( nie ze specjalnością), reszta sprzedaje auta, leje paliwo na orlenie, jeździ tirami lub kręci coś na boku. Studia fajna rzecz, ale co po nich??? Wnioski są dwa: albo studia zaoczne i nabieramy doświadczenia albo studia dzienne i odpuszcza się życie studenckie i działa (staże, praktyki itp.).

A z mojego rocznika wszyscy pracują w branży. Znaleźli pracę w przeciągu roku po zakończeniu studiów. Trzeba tylko chcieć.
Rozwiń
Laslo
Laslo (1 kwietnia 2009 o 07:24) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Prof. Chibowski nie porusza jednak innego problemu - uczelni. Po obniżeniu limitu miejsc na tych kierunkach, duża rzesza pseudo naukowców musiałaby szukać nowego miejsca pracy. Także to nie jest kwestia tego jakie kierunki wybiorą studenci, tylko tego żeby ich ściągnąć do szkółki i doić dalej kaskę.
Rozwiń
ft
ft (31 marca 2009 o 23:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
spox napisał:
Dla przyszłych studentów prawa: zważcie na to, iż jeśli nie dostaniecie się na aplikacje - a statystycznie dostanie się was 10-20% - to lubelscy notariusze, adwokaci lub tzw. businessmani będą wam płacić 1000 zł netto/mies. To są lubelskie stawki. Pamiętajcie o tym zanim zdecydujecie się studiować prawo, bez pleców albo bogatej rodzinki nie warto. Osobiście polecam Politechnikę Lub., Uniwersytet Medyczny lub Uniwersytet Przyrodniczy, prawie żadnych problemów ze znalezieniem pracy, w tym również poza granicami.
Pozdrawiam.

chyba na prawie uczą, że obecnie najniższe wynagrodzenie za pracę wynosi tyle że netto >1000 PLN, na wstępie dostaje się kilkaset PLN więcej niż inni za samo mgr prawa. A jak chcesz być sługusem prawników, no cóż za prestiż trzeba płacić...
Rozwiń
benek
benek (31 marca 2009 o 22:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ukończyłem politechnike w październiku 2008 wraz z 45 kolegami ze specjalności. Ok 5 osób znalazło zatrudnienie powiązane z branżą techniczną ( nie ze specjalnością), reszta sprzedaje auta, leje paliwo na orlenie, jeździ tirami lub kręci coś na boku. Studia fajna rzecz, ale co po nich??? Wnioski są dwa: albo studia zaoczne i nabieramy doświadczenia albo studia dzienne i odpuszcza się życie studenckie i działa (staże, praktyki itp.).
Rozwiń
spox
spox (31 marca 2009 o 21:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Dla przyszłych studentów prawa: zważcie na to, iż jeśli nie dostaniecie się na aplikacje - a statystycznie dostanie się was 10-20% - to lubelscy notariusze, adwokaci lub tzw. businessmani będą wam płacić 1000 zł netto/mies. To są lubelskie stawki. Pamiętajcie o tym zanim zdecydujecie się studiować prawo, bez pleców albo bogatej rodzinki nie warto. Osobiście polecam Politechnikę Lub., Uniwersytet Medyczny lub Uniwersytet Przyrodniczy, prawie żadnych problemów ze znalezieniem pracy, w tym również poza granicami.
Pozdrawiam.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (5)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!