wtorek, 26 września 2017 r.

Lubelskie

Uczeń pobił wychowawczynię, bo nie chciał obierać ziemniaków

Dodano: 16 stycznia 2012, 20:08

11-letni podopieczny placówki opiekuńczo-wychowawczej "Mój Dom" w Radzyniu Podlaskim rzucił się na swoją wychowawczynię. Uderzył ją w twarz i kopał. Bo zamiast pójść na spacer, musiał obierać ziemniaki.

Matka jedenastolatka przyznaje, że jej syn jest nerwowy. Feralnego dnia przyjechała go odwiedzić. Chciała pójść z synem na spacer. – Wychowawczyni poleciła jednak, by obierał ziemniaki. Kiedy zobaczyłam, że syn się zdenerwował, zaproponowałam, że sama za niego obiorę kartofle – opowiada.

Dalszy przebieg wypadków relacjonuje Dariusz Łukasiak, rzecznik prasowy radzyńskiej policji: – Dyżurny otrzymał sygnał o agresywnym zachowaniu jedenastolatka. Chłopiec uderzył wychowawczynię w twarz, a potem kopał po całym ciele. Kobieta upadła doznając poważnego urazu głowy.

Policjanci przyjechali na miejsce zdarzenia. Ale na tym interwencja mundurowych się zakończyła. – Dzieci do 13. roku życia nie podlegają postępowaniu karnemu. Placówka sama powinna załatwić sprawę i wystąpić do sądu – tłumaczy rzecznik policji.

Dorota Bielecka, dyrektor Placówki Opiekuńczo-Wychowawczej "Mój Dom", przyznaje, że przez rok kiedy chłopiec był podopiecznym ośrodka, było z nim wiele problemów. A skutki grudniowego incydentu "Mój Dom" odczuwa do dziś. – Wychowawczyni wciąż jest na zwolnieniu lekarskim – mówi dyrektor Bielecka. – A chłopiec został przekazany do innego ośrodka w Ostrowcu Świętokrzyskim – dodaje.

– Uciekał z ośrodka, zachowywał się wulgarnie, był agresywny – mówi Stanisław Furman, wiceprezes Sądu Rejonowego w Radzyniu.

Ośrodek wielokrotnie informował radzyński sąd o nagannym zachowaniu chłopca. Ale dopiero po poturbowaniu wychowawczyni sąd postanowił umieścić chłopca w młodzieżowym ośrodku socjoterapeutycznym. W Ostrowcu Świętokrzyskim.

Matka chłopca ma żal, że syn został przeniesiony tak szybko i tak daleko. – W dniu, kiedy miał miejsce ten incydent, sama osobiście przeprosiłam wychowawczynię. Kiedy zapytała "za co", odpowiedziałam, że "za wychowanie". Teraz synkowi ciężko. Codziennie płacze. Chce wracać. Pewnie przyjedzie do nas na ferie – podkreśla matka.

W placówce "Mój Dom" w Radzyniu Podlaskim przebywa także jej drugi syn i dwie córki.
Czytaj więcej o:
bożena
paweel
matka POLKA
(68) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

bożena
bożena (21 lutego 2012 o 14:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Po co się deb***u wypowiadasz jak nie wiesz jak było ;/ matka wcale nie miała zaraz autobusu, przychodziła codziennie do synka pijana tylko po to żeby się nawpier***ć za darmo z rąk Pani wychowawczyni, która dawała jej resztki z obiadu, tylko o tym już nikt nie napisze bo oczywiście kochana mamusia odwiedziła synka i chciała zabrać na spacer a wychowawczyni w prymitywny sposób kazała mu obierać ziemniaki.. jakby go kochała to nie wybrałaby alkoholu tylko dzieci..;/ dla Twojej wiadomości wychowawca nie tylko wychowuje..tylko musi prac, sprzatac, gotować, odrabiac lekcje i być zawsze kiedy dziecko jest chore czy czegoś potrzebuje a poza tym musi świecić przykładem i być jego przyjacielem, poświęca się i oddaje, bo zamiast spędzać wigilie w domu z rodziną i swoimi dziećmi spędza ją z "obcymi dziećmi"..! wiec proszę Cię nie wypowiadaj się na temat tej sprawy skoro nie wiesz jakie są realia takiej placówki.. zdajesz sobie sprawę, że te "biedne dzieci" straszą wychowawców codziennie, że ich zabija, wyzywają ich od szmat, kur** BIJĄ i mają ich za wrogów bo Ci chcą zrobić z nich ludzi..ba, muszą znosić ten wrzask wyzywających się i bijących nawzajem dzieci codziennie gdzie hałas odrzutowca jest przy tym muzyką dla uszu. to w 90% dzieci z rodzin patologicznych, obciążonych z obu stron, od małego patrzące się na to jak ich matka daje dupy jakimś obsrańcom i jak z nimi pije..nic nie wiesz i zamknij się bo nie mogę patrzeć na Twoje płytkie myślenie.
Rozwiń
paweel
paweel (26 stycznia 2012 o 19:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
co wy macie z tym obieraniem ziemniaków??? tylko pi%deczki obierają ziemniaki. wcale się chłopu nie dziwię.
Rozwiń
matka POLKA
matka POLKA (25 stycznia 2012 o 09:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czytam, czytam i aż mnie złość bierze za niektóre komentarze.Ludzie .../nie wszyscy/ nie macie pojęcia o dzieciach, które trafiają do tego typu placówki oraz o ich mamusiach.Gdyby mamusia rozmawiała wsześniej ze swoim synkiem i właściwie się nim zajmowała dziecko wychowałoby się w domu rodzinnym, a nie w placówce opiekuńczej /wraz ze swoim rodzeństwem/Po drugie, nie może tak być,że wizyta matki zaburzy rytm funkcjonowania placówki. To w tym dniu nie ma ziemniaków do obiadu bo przyjechała mama.To są nikłe obowiązki, takie jak w każdej rodzinie, każdy ma coś do zrobienia, a nie ma być obsługiwany.Po trzecie, chłopiec wielokrotnie zachowywał się destrukcyjnie, o czym wiadomo z relacji sędziego St. Furmana.Wcześniej zatem należało zasądzić skierowanie do odpowiedniej placówki. Nie jest wykluczone,że dziecko ma zaburzenia emocjonalne i odpowiedni fachowcy powinni się nim zająć i pomóc.Chłopiec wychowywany w patologicznej rodzinie nie może zachowywać się poprawnie bo nie zna poprawnego komunikowania się z innymi.Popieram wypowiedź dotyczącą dziennikarzy, zawsze i we wszystkim szukają sensacji.Zwolnić dyrektorkę?, a kto z piszących rozmawiał z tą panią?Łatwo wydawać sądy i opinie, a może o Tobie ktoś podobnie zadecyduje.Za najlepszą uważam wypowiedź "rodzina zastępcza"Proszę taką utworzyć dla "pokrzywdzonego dziecka" i naprawić to co zniszczyli jego patologiczni rodzice.Fakt, dziecku trzeba pomóc - jest niezaprzeczalny!Poznajmy problem dokładnie, a potem starajmy się pomóc, a nie osądzać.Wspomniany chłopiec też chciałby mieć rodzinny dom, a nie placówkę. Niektórzy piszący powyższe komentarze chcieliby żyć w placówce czy w rodzinie?[size="3"][/size][font="Times New Roman"][/font]
Rozwiń
ozi
ozi (23 stycznia 2012 o 15:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pseudo pedagogu nie masz racji, wypowiadając się w ten sposób na temat tego pobicia i ogólnie całego zajścia, i korzystniej wypadłbyś milcząc. Jeśli chcesz oceniać, to spójrz obiektywnie z dwóch stron. Ja nie będę oceniać, bo mnie tam nie było, ale Tobie proponuję, byś stworzył dla chłopca rodzinę zastępczą, bo taki empatyczny jesteś (brak empatii w ocenie pobitej). A z matki nie rób "matki Polki,", bo to obraza dla innych matek.
Rozwiń
ozi
ozi (23 stycznia 2012 o 15:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='pedagog' timestamp='1326838787' post='584895']
Pogratlować wyczucia wychowawczego opiekunki. Dziecko było z problemami odebrane rodzicom. Przyjechała do niego matka, nie kolezanka czy kolega tylko matka, która jest dla niego najwazniejsza osoba na swiecie. Tak ciężko było to zrozumiec tej pseudo wychowawczyni! Że dla niego to szczesliwa chwila. Nie, trzeba było obierac ziemniaki. Podejrzewam, że matka tego biednego chłopca nie mieszka za płotem i pewnie miała zaraz autobus do domu. Chłopak miał prawo sie z nia zobaczyc i porozmawiac w spokoju a ziemniaki mógł obrac akurat tego dnia ktos inny lub ugotowac makaron lub ryż. W koncu była to wyjatkowa sytuacja. Teraz to on jest winny a wszyscy płacza nad opiekunka nie zastanawiajac sie , że wykazała maksimum złej woli żeby go upodlić. Byc może, że chłopak mial te ziemniaki obrac za karę ale obrałby je z chęcia nastepnego dnia lub pozmywałby naczynia po spotkaniu z matką. Osobiście za całe zamieszanie i celowa prowokację obwiniam tylko wychowawczynie tego osrodka. Dyrektor tej Pani powinien ja zwolnic z pracy bo sie do tego poprostu nie nadaje, a chłopaka przenieść (co uczynił)do innej placówki bo niestety kare musi ponieśc za niewłasciwe zachowanie. Do placówek tego typu powinno zatrudniac sie osoby posiadajace dzieci (ciekawe czy ona je ma) bo jak syty nie zrozumie głodnego, tak wyuczony na przykładach ksiazkowych pedagog nie zrozumie zycia i emocji dziecka. Odwracajac teraz sytuacje, gdyby chłopak zrobił cos sobie a w takich emocjach mógłby to zrobić to kto byłby winien - on, że kocha matke czy bezwzgledna pozbawiona ludzkich uczuć kobieta sprawująca nad nim z wyroku sadu opiekę. Placówka pozbyła sie kłopotu sprawnie i szybko bo kto nie lubi pracowac w spokoju niz zajmowac sie trudnymi przypadkami.
[/quote]
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (68)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!