piątek, 15 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Urzędnicy nie chcą pomóc chorej 15-latce. "Nie ma pieniędzy"

  Edytuj ten wpis
Dodano: 25 sierpnia 2011, 15:55

Jeśli gmina nie dofinansuje pobytu Uli w ośrodku, od września dziewczynka nie będzie mogła w nim prz
Jeśli gmina nie dofinansuje pobytu Uli w ośrodku, od września dziewczynka nie będzie mogła w nim prz

Gmina Jabłonna odmawia sfinansowania pobytu niepełnosprawnej dziewczynki w ośrodku w Lublinie. Proponuje w zamian placówkę, która nie zajmuje się dziećmi z tak poważnymi schorzeniami.

Ula ma 15 lat. Ma wrodzony zespół wad genetycznych. Nie chodzi, nie mówi i potrzebuje pomocy nawet przy jedzeniu. Miewa też napady padaczkowe. Od ponad dziewięciu lat dziewczynka przyjeżdża codziennie do Dziennego Ośrodka Adaptacyjnego w Lublinie przy ul. Poturzyńskiej 1.

– Dzięki pracy nauczycieli Ula zaczęła się otwierać, a ja mogłam pójść do pracy – wyjaśnia Małgorzata Szestopałko, mama chorej dziewczynki. Ośrodek nie jest jednak tani. Miesięczny pobyt dziecka to ok. 2 tys. zł. Dopóki rodzina mieszkała w Lublinie, tutejszy MOPR kazał im dopłacać nie więcej niż 200 zł.
– Wypełniałam dokumenty i byłam pewna, że dostanę dofinansowanie – podkreśla Małgorzata Szestopałko. Wszystko zmieniło się w lipcu, gdy rodzina przeniosła się do Jabłonnej.

– Wybudowaliśmy tam dom, żeby Ula miała dobre warunki – tłumaczy jej mama. – Wiedząc o tym, że będziemy się przeprowadzać, już w październiku udałam się po raz pierwszy do Gminnego Ośrodka Pomocy w Jabłonnej.

Jednak GOPS odmówił finansowania pobytu dziewczynki w DOA w Lublinie. Pracownicy tłumaczyli, że gminy na to nie stać, a dochody rodziny są za wysokie. Jednak zdaniem lubelskiego MOPR-u, dochody rodziny niczego nie przekreślają.

– Kwalifikując osoby do uczestnictwa w danym ośrodku, brane są pod uwagę schorzenia. Wysoki dochód lub jego brak nie wykluczają przyjęcia osoby do ośrodka – czytamy w piśmie od Doroty Gąsior, dyrektor MOPR.

Jabłonna mogłaby w każdej chwili podpisać z porozumienie z lubelskim ośrodkiem. Jednak nawet po przeprowadzce, gmina nie zgodziła się pomóc Uli i jej rodzinie.



– Ośrodek w Lublinie jest jednym z droższych. Nie mamy na to pieniędzy – mówi Violetta Rudzka, wójt gminy Jabłonna. – Zaproponowaliśmy rodzicom publiczny ośrodek w Bystrzycy.

Tymczasem okazuje się, że pracownicy tego ośrodka nie mogą się podjąć opieki nad dzieckiem w tak ciężkim stanie, jak Ula. – Ośrodek przyjmuje dzieci z lekkim i umiarkowanym stopniem niepełnosprawności – zaznacza Michalina Wielgos ze Specjalnego Ośrodka Szkolno-Wychowawczego w Bystrzycy.

W takiej sytuacji Jabłonna musi dofinansować pobyt Uli w ośrodku w Lublinie. – Gmina Jabłonna może nie zgodzić się na ponoszenie kosztów za usługi świadczone w DOA tylko wtedy, gdy zapewni odpowiednie świadczenia na terenie swojej gminy – informuje dyrektor MOPR w Lublinie.

Pani Małgorzata Szestopałko zwróciła się w tej sprawie do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Lublinie. Do sprawy wrócimy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
agnieszka
arogant
Gość
(32) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

agnieszka
agnieszka (30 sierpnia 2011 o 16:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ludzie czy Wy się z kimś na rozumy pozamienialiście Zazdrościć Wspaniałym Ludziom (znanym mi skądinąd )domu na kredyt Zapewniam że każdy z Was oddałby wszystkie pieniądze, które zarobił i zarobi do końca życia byleby nie podzielić ich losu Oni i tak zawsze godnie i z uśmiechem przyjmowali to co mają Chcą dla swojego dziecka tylko tego co każdy ma i nad czym się nie zastanawia - Godnego traktowania Przecież to nie problem przemeldować się do Lublina Nawet ja mogę zameldować Ulę czy to oby na pewno o to chodzi... Jestem zdruzgotana tym że tyle jadu się wylewa na ws cudownych ludzi którzy zawsze wszystkim pomagali
Rozwiń
arogant
arogant (30 sierpnia 2011 o 10:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='monk' timestamp='1314654342' post='521845']
Jakie to smutne, że obraża Pani innych, a sama nawet nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Aparat dla słabosłyszącego dziecka jest formą rehabilitacji, która sprawi, że dziecko będzie normalnie funkcjonować w swoim środowisku, uczyć się, później pracować. Przerzucanie utrzymywania dzieci trwale niepełnosprawnych przez rodziców dobrze sytuowanych na społeczeństwo świadczy o ich poziomie.
[/quote]
Większego KRETYNA nie czytałem . K..wa j.go w d...pe mać , się nóz w kieszeni otwiera jak czytam takie mendy . Sam BURAKU wziołeś a innym załujesz ,czy ta Kobieta chce na utrzymanie , na jedzenie .NIE KRETYNIE , NIE chce . tak samo jak ty ponosi koszty losu jaki ją spotkał , ale gdybyś choć raz podjechał pod ten ośrodek rano i zobaczył te dzieci . to byś na kolanach do watykanu raz w tygodniu z....ał za łaskę jaka cie spotkała i za ten aparat .
Rozwiń
Gość
Gość (30 sierpnia 2011 o 10:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
wszyscy traktujecie sprawę jakby ci ludzie chcieli jałmużnę na swoje ręce. A oni chcą posłać ( a raczej kontynuować) swoje dziecko , chore dziecko,na naukę, swoja naukę. Dzieci zdrowe (bez względu jak majętni są rodzice)są objęte bezpłatna nauką przez kuratorium oświaty, dla dzieci chorych potrzeba specjalnych zajęć szkolnych i specjalnej opieki poza zajęciami szkolnymi, i do tego sa stworzone takie osrodki. Są one finansowane róznie, w zaleznosci od statusu jaki posiadają, ale głownie przez gminy. Niestey nasz system jest tak stworzony, że to własnie opieka społeczna jest tą komórką przez którą "załatwia się" takie formalności. Opieka społeczna w oczach społeczeństwa słuzy do wypłacania zasiłków, zapomóg itd, a to nie prawda. W ustawie o opiece społecznej są zawarte zadania , obowiązki itd,prosze poczytac na ten temat, zapoznac się ze znaczeniem "ośrodek wsparcia", a dowie sie ten kto nie ma zielonego pojecia o co tu chodzi, a wypisuje "mądrości" żywcem spod trzepaka wzięte. skąd w was tyle jadu???....obyscie nie MUSIELI doświadczyc tego osobiscie...
a mysle sobie, ze to co ta pani chce zrobic to otworzyc tez innym ludziom drogę do normalności na wsi. Bo na wsi, niestety ciagle temat niepełnosprawności jest zamkniety w domach...
Rozwiń
gość
gość (30 sierpnia 2011 o 02:50) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='monk' timestamp='1314654342' post='521845']
Jakie to smutne, że obraża Pani innych, a sama nawet nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Aparat dla słabosłyszącego dziecka jest formą rehabilitacji, która sprawi, że dziecko będzie normalnie funkcjonować w swoim środowisku, uczyć się, później pracować. Przerzucanie utrzymywania dzieci trwale niepełnosprawnych przez rodziców dobrze sytuowanych na społeczeństwo świadczy o ich poziomie.
[/quote]
Rozwiń
monk
monk (29 sierpnia 2011 o 23:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Anna' timestamp='1314653169' post='521833']
Masz dziecko słabo słyszące, ale samo chodzi, samo je????? Ula ma piętnaście lat i nic sama nie zrobi, łącznie z toaletą. Wiesz ile miesięcznie kosztują pieluchomajty dla piętnastolatki i wszystkie leki, które musi brać????? Drażni cię, że ludzie po 20stu latach wybudowali sobie dom na wsi??? Jesteś bardzo złą i zawistną kobietą!!!!
Trzymam kciuki za Ulę i jej rodziców. Wiem jak ciężko jest każdego dnia, samo dźwiganie 15-to latki jest rzeczą ponad siły. Pani Małgorzato, oby jak najmniej spotykała Pani takich ograniczonych i zawistnych ludzi. Nikt nie chciałby się z Panią zamienić!!!
[/quote]

Jakie to smutne, że obraża Pani innych, a sama nawet nie potrafi czytać ze zrozumieniem. Aparat dla słabosłyszącego dziecka jest formą rehabilitacji, która sprawi, że dziecko będzie normalnie funkcjonować w swoim środowisku, uczyć się, później pracować. Przerzucanie utrzymywania dzieci trwale niepełnosprawnych przez rodziców dobrze sytuowanych na społeczeństwo świadczy o ich poziomie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (32)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!