czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Urzędnicy odpowiedzą przed sądem. Doszło do wypadku, bo nie postawili znaku

Dodano: 14 stycznia 2014, 13:20
Autor: (jsz)

Pięcioro urzędników odpowie przed sądem za spowodowanie wypadku drogowego. Prokuratura uznała, że nie zadbali o prawidłowe oznakowanie połączenia dróg. W rezultacie doszło do zderzenia, w którym o mało nie zginęła młoda kobieta.

Chodzi o wypadek z 18 czerwca 2011 roku. W Motyczu, w gm. Konopnica zderzyły się wówczas citroen C4 i volkswagen polo. Volkswagenem w kierunku Lublina jechała 30-letnia Monika K. Na tylnym siedzeniu podróżował jej 3-letni wówczas syn Jakub. Kobieta jechała z prędkością niespełna 60 km/h. Nagle z bocznej drogi wyjechał citroen, prowadzony przez Krzysztofa T. Doszło do zderzenia. Chłopiec wyszedł z wypadku z drobnymi potłuczeniami, 44-letni kierowca citroena został ranny w nogi. Monika T. o mało nie straciła życia. Miała pękniętą wątrobę i śledzionę oraz krwotok wewnętrzny. Krzyżówka, na której doszło do wypadku nie była oznakowana. Znak STOP pojawił się tam dopiero po wypadku. Śledczy przyjęli więc, że zgodnie z zasadą "prawej ręki", kierująca polo powinna ustąpić citroenowi. Prokurator postawił więc Monice K. zarzut spowodowania wypadku, ale po roku sprawę umorzono. Okazało się, że kobieta jechała trasą powiatową. Citroen wyjeżdżał z gminnej drogi wewnętrznej, która zgodnie z przepisami jest podporządkowana drodze powiatowej. Nie jest nawet drogą publiczną. Połączenie takich dróg nie jest w myśl prawa skrzyżowaniem. Do 2008 roku gminna droga była zwykłą żużlówką. Potem pokryto ją asfaltem, ale nikt nie pomyślał o znakach przy włączeniu do "powiatówki”.

- Przyczyną wypadku było nieprawidłowe połączenie obu dróg. Gdyby było oznakowanie, nie doszłoby do wypadku - uznał biegły, powołany do wyjaśnienia sprawy. W rezultacie prokuratura uznała, że winnymi zderzenia, są wyłącznie urzędnicy, odpowiedzialni za stan dróg i organizację ruchu. Mimo licznych kontroli, nie zwrócili uwagi na brak oznakowania, czym nieumyślnie doprowadzili do wypadku. Przed sądem stanie pięć osób. Anna W. zastępca dyrektora Zarządu Dróg Powiatowych w Lublinie nie przyznaje się do winy. Odmówiła składania wyjaśnień. Bogusław S., również pracownik ZDP także wszystkiego się wyparł. Stwierdził, że nie wiedział o braku oznakowania. Sylwester Z., kierownik z ZDP wyjaśnił, że skoro znaków nie było, to sądził, iż nie są potrzebne. Nie przyznaje się więc do winy. Na ławie oskarżonych zasiądą również Leszek C, inspektor ze Starostwa Powiatowego w Lublinie oraz Szymon T., naczelnik Wydziału Inwestycji Urzędu Miasta w Bełżycach. Oni również nie przyznają się do zarzutów. Twierdzą, że o oznakowanie powinna zadbać gmina. Urzędnikom grozi do 3 lat więzienia.
Mirabelka
Gość
inż.
(20) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Mirabelka
Mirabelka (30 stycznia 2014 o 16:35) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jeszcze nie było w PL tak, żeby urzędnik poniósł konsekwencje tego co spieprzył. Ciekawa sprawa, ale pewnie skończy się na uniewinnieniu.

Rozwiń
Gość
Gość (30 stycznia 2014 o 12:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Konta premium do brazzers, mofos i konta showup z zetonami dostepne sa na http://freeporn.sharest.org/

------------------------------------------------------------------------------------------

Nie ufasz swojej drugiej połówce? Zgubił Ci się telefon lub po prostu chcesz sprawdzić gdzie ktoś się znajduje? Zlokalizuj go na stronie: http://lokalize.pl/v/qaia

Rozwiń
inż.
inż. (30 stycznia 2014 o 11:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Jakaś bzdura.

Droga wewnętrzna nie jest drogą publiczną, i połączenie drogi wewnętrznej z drogą powiatową nie jest skrzyżowaniem, a zjazdem. Idąc takim tokiem myślenia dlaczego by nie ustawiać znaków B-20 na każdym zjeździe z drogi na posesje? Jeśli wyjadę z mojej posesji wprost pod przejeżdżający z lewej strony samochód, kto będize winny? Tamten kierowca bo nie zastosował reguły prawej ręki, czy urzędnik bo nie postawił znaku Stop przy mojej bramie?

Rozwiń
Gość
Gość (16 stycznia 2014 o 13:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Teraz wszyscy sprzedają działki dzielą je i muszą zapewnic drogę 5 m z dojazdem do drogi publicznej, gdyż każda działka musi miec dostęp do drogi publicznej. Więc taki dojazd np.asfaltowy albo z kostki brukowej mający 200 m lub 500 m długości do drogi pubicznej nie będzie oznakowany, bo nie jest ani drogą wewnętrzną nie jest skrzyżowaniem jest poprostu zjazdem z drogi publicznej. Wyobraźmy sobie, że komuś przytrafia się podobna sytuacja (nie daj BOŻE) czyli dojeżdza do drogi publicznej patrzy w prawo i na pewniaka skręca w lewo - bo potraktuje to jako skrzyżowanie równorzędne.

Pracownicy ZD nie są w stanie będąc w terenie wiedziec czy to jest droga wewnętrzna czy to jest dłuuuugi zjazd do posesji. Na koniec dodam gmina budowała drogę więc powinna sporządzic projekt stałej organizacji ruchu i oznakowac zarówno drogę wewnetrzną i powiatową!!!!!!!!! Znak B-20 został ustawiony na drodze - tak twierdzi gmina, a że drani i łobuzów na tym świecie nie brakuje i znaki kradną, słupki wyrywają to teraz odpowiedźmy sobie sami. Udowodnijcie, że nie jesteście jeleniami!!!!!!!!!!!!!!!!

Jednym znak ukradli wraz ze słupkiem, a drudzy każdy nowy asfalt traktują jako dojazd do chałupy?

Jedni i drudzy wiedzą ile kasy ma im wpłynąć na konto po każdym miesiącu tak owocnej pracy.

Brawoooooo panowie urzędnicy drogowi i gminni!!!

Rozwiń
karol
karol (16 stycznia 2014 o 12:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Typowy urzędniczo-prawny bełkot. Z tego, że kot jest bury nie można wnioskować, że w ogóle jest to kot.

A niby po co są fachowcy w urzędach od dróg. Nie po to by były odpowiednio oznaczone i oznakowane czyli bezpieczne?

Tak zatrzymywałbyś się przed każda krzyżówką dumałbyś, jak toto przejechać, bez wizyty w szpitalu czy u lakiernika.

zaden belkot - chodzi o sedno sprawy, probuje wyjasnic kto w tym przypadku powinien postawic znaki. to urzad gminy nie ustawil oznakowania na drodze gminnej jak i powiatowej po jej wybudowaniu (art. 6 ustawy o drogach publicznych), no bo po co? wazne ze jest "kawalek asfaltu" i wojt moze liczyc na poparcie mieszkancow, zarzadca drog powiatowych w tym wypadku jest niewinny. albo sie przestrzega przepisow prawa albo wolna amerykanka (po stronie wojta) i dochodzi do tego typu zdarzen.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (20)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!