poniedziałek, 18 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Urzędnik od dawania łapówki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 lutego 2005, 21:44

Prokuratura oskarżyła wczoraj Mariusza Deckerta, prawą rękę prezydenta Lublina Andrzeja Pruszkowskiego, o płatną protekcję. Szef kancelarii prezydenta obiecywał łapówkę w zamian za przekonanie radnego do głosowania za powstaniem hipermarketu.

O co prokuratura oskarża Deckerta? - W czerwcu ubiegłego roku pod pozorem dotacji na rzecz jednej z fundacji obiecał jej prezesowi 100 tys. zł. W zamian prezes miał przekonać jednego z radnych miejskich do poparcia planu zagospodarowania przestrzennego tzw. górek czechowskich - wyjaśnia rzecznik lubelskiej Prokuratury Okręgowej Andrzej Jeżyński. Na górkach kielecka spółka Echo Investment chciała wybudować hipermarket.
Osobą, której Deckert miał proponować łapówkę, był działacz związany z Ligą Polskich Rodzin Arkadiusz Robaczewski, a radnym, którego miał przekonywać, Mieczysław Ryba (LPR).
Deckert to szef kancelarii prezydenta Pruszkowskiego i jego partyjny kolega z Prawa i Sprawiedliwości. Kiedy w ubiegłym roku wybuchła afera z hipermarketem, prezydent wysłał go na bezpłatny urlop. Deckert wrócił z niego we wtorek. Urzędnik utrzymuje, że jest niewinny. I dlatego - jak twierdzi - zgodził się na powrót do pracy. - Jestem przekonany o swojej niewinności. Gdyby tak nie było, nie wracałbym do pracy przy prezydencie - powiedział dziennikarzom.
Deckert utrzymuje, że zeznania Arkadiusza Robaczewskiego to pomówienia i nie ma innych dowodów na potwierdzenie zarzutów. - Mam poważne wątpliwości co do tego, czy prokuratura jest obiektywna - mówił wczoraj.
Inaczej mówi prokurator Jeżyński: - Sprawa jest bardzo trudna dowodowo, ale zeznania prezesa fundacji są jednobrzmiące i konsekwentne. A tego o wyjaśnieniach pana Deckerta nie można powiedzieć - podkreśla.
Po informacji o skierowaniu aktu oskarżenia do sądu prezydent Andrzej Pruszkowski zwołał krótką konferencję prasową. Sprawiał wrażenie zaskoczonego i zdenerwowanego decyzją prokuratora. Bronił swojego współpracownika. - Człowiek nie pracował od pół roku, a ja byłem bez szefa kancelarii. Miałem tego dosyć. W Polsce są niezawisłe sądy, które właściwie rozpatrzą tę sprawę. Czekam na to ze spokojem - powiedział prezydent.
Spokojni są też na razie szefowie PiS, do którego należy Deckert. Urzędnik jest tymczasowo zawieszony w prawach członka i partia z dalszymi decyzjami w jego sprawie czeka do wyroku.
Mariuszowi Deckertowi grozi do ośmiu lat więzienia. Prokuratura zastosowała wobec niego poręczenie majątkowe w kwocie 2,5 tys. zł i dozór policji.

Trzy pytania... do Mariusza Deckerta

• Jak pan zareaguje na decyzję prokuratury?
- Muszę najpierw zobaczyć akt oskarżenia.
• Czy do ogłoszenia wyroku wróci pan na bezpłatny urlop?
- Sytuacja jest dziwna, ale nerwowych ruchów nie podejmę.
• Czyli dalej będzie pan pracował w Ratuszu?
- Znam akta tej sprawy. Wynika z nich, że jestem niewinny, a całe oskarżenie opiera się na nieudokumentowanych zeznaniach jednego człowieka. Trzeba zapytać prokuraturę, dlaczego w ogóle powstał taki akt oskarżenia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!