środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

W Lublinie urodziły się trojaczki


Zamość. Lublin. Rodziły się co minuta. Ich rodzice do końca nie dowierzali, że będą mieli trójkę identycznych dzieci.

Bo taka ciąża zdarza się raz na dwa miliony.

Iga, Łucja i Hania. Jednojajowe trojaczki przyszły na świat w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym przy al. Kraśnickiej w Lublinie. - Miał być jeden chłopiec, nawet wybraliśmy mu imię - mówi Anna Oleszczuk-Tarnowska z Zamościa, szczęśliwa mama. - W jedenastym tygodniu dowiedziałam się, że płeć jest inna i że to w dodatku są trojaczki. Nie wierzyłam i poszłam do innego lekarza. USG się potwierdziło.

Pani Anna zadzwoniła z tą informacja do męża. - Prowadził wtedy samochód. Musiał się zatrzymać, bo nie wierzył. Później dzwonił kilka razy i się dopytywał czy to prawda, czy aby mi się nie pomyliło.

- Prowadzenie takiej ciąży to wyzwanie, duże ryzyko i odpowiedzialność za dzieci - mówi opiekujący się pacjentką ginekolog dr Artur Wdowiak. - Nigdy nie wiadomo, czy uda się wszystko doprowadzić do szczęśliwego końca. W przypadku ciąży trojaczej dużo zależy od kontaktu lekarza z parą. Kiedy pacjentka przychodzi na wizytę, później nie zawsze pamięta wszystkie wskazówki lekarza. Dlatego mąż musi również pilnować, by żona brała leki i dużo odpoczywała.

Iga, Łucja i Hania są jeszcze z mamą w lubelskim szpitalu. Teraz ważą po niecałe dwa kilogramy. Rozwijają się prawidłowo.

Do końca tygodnia dziewczynki zapewne opuszczą szpital. W domu czekają już łóżeczka, leżanki. Wszystko razy trzy. Tylko wózki są dwa. Jeden pojedynczy, drugi podwójny. W opiece pomagać będą babcie i niania. - Cała ekipa do trojaczków - uśmiecha się mama.

Dziewczynki urodziły się 8 października w 35 tygodniu ciąży. Przez kilka dni leżały na oddziale dla wcześniaków. Od poniedziałku są w pokoju już razem z mamą. - Niestety, ale są niemałe trudności w ich odróżnianiu - mówi pani Anna. - Zastanawiam się, co będzie później. Nie zamierzamy ich ubierać tak samo, ale przy kąpieli nietrudno będzie o pomyłkę.

Czy łatwo było donosić taką ciążę? - W pasie miałam 132 cm - mówi pani Anna. - Pod koniec ciężko mi było się poruszać. A jak dziewczynki zaczynały kopać, to wszystkie naraz. Niesamowite uczucie.

- Trzeba często monitorować stan pacjentki - dodaje doktor Wdowiak. - Często wykonuje się też badania ultrasonograficzne. W początkowym okresie raz w miesiącu, później raz na dwa tygodnie. Cieszę się, że wszystko dobrze się skończyło.
Czytaj więcej o:
wesoła
B48DOA
renata
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

wesoła
wesoła (23 października 2008 o 13:28) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wielkie gratulacje dla rodziców i dr Wdowiaka.
Rozwiń
B48DOA
B48DOA (22 października 2008 o 18:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
moje gratulacje!!! najwazniejsze ze mama i dziewczynki czuja sie dobrze,sliczne skarbunie, powodzenia...
Rozwiń
renata
renata (22 października 2008 o 09:26) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
gratuluje życze przede wszystkim zdrówka dla dziewczynek. jestesci szczesciarzami:-)
Rozwiń
Gość
Gość (22 października 2008 o 07:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Orgomne gratulacje...piękne zdjęcie
Rozwiń
Mirek
Mirek (22 października 2008 o 07:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Serdeczne gratulacje rodzicom! To wielkie szczęście i jeszcze ale i baaardzo duże wyzwanie. Życzę dużo wytrwałości, zdrówka no i oczywiście potrójnego szczęścia WSZYSTKIEGO DOBREGO!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!