niedziela, 22 października 2017 r.

Lubelskie

W USA zoperowano cukrzycę u pierwszego Polaka

  Edytuj ten wpis

Polaka operował Polak. Zabieg udał się znakomicie. W piątek pacjent opuścił oddział chirurgiczny i trafił na rehabilitację.

Codzienne aplikowanie sobie insuliny ma już z głowy. - Można by dokonywać takich samych zabiegów u nas i równolegle prowadzić badania kliniczne ich skuteczności - mówi przed wylotem do Cleveland prof. Jerzy Karski z Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Przed tygodniem pisaliśmy o rewelacyjnej metodzie chirurgicznego leczenia cukrzycy stosowanej z powodzeniem w Cleveland Clinic przez prof. Philipa Schauera i dr. Tomasza Rogulę. 1 października operację baypassu gastrycznego ze wskazań cukrzycowych przeszedł pierwszy Polak.

Zabieg rozpoczął się o godzinie 9. Przeprowadzał go dr Tomasz Rogula, a anestezją kierował inny polski lekarz, dr Jacek Cywiński. Asystował przez cały czas prof. Philip Schauer, dyrektor Bariatric & Metabolic Institut.

- Zdecydowałem, że pierwszego Polaka powinien operować Polak. Wszystko miało "podręcznikowy” przebieg. Pacjent był na stole dokładnie dwie godziny. Nie było najmniejszych komplikacji” - powiedział nam wyraźnie zadowolony profesor.

Dwa lata koszmaru...

Robert W. ma 55 lat i mieszka w Warszawie. Prowadził zawsze bardzo aktywny tryb życia. Przy wzroście 173 cm ważył "w najlepszych czasach” nawet 125 kilogramów, ale nadwaga nie przeszkadzała mu. W swoim laptopie miał wgraną opcję BMI (Body Mass Index), wskaźnika używanego do kontroli normy i patologii związanej z masą ciała. BMI to masa przypadająca na centymetr kwadratowy powierzchni ciała.

Poniżej wartości 18,5 mamy niedowagę, pomiędzy 18,5 a 24,9 - normę, od 25,0 do 29,9 - nadwagę, zaś powyżej 30,0 - otyłość. Pan Robert śledził to na bieżąco. Najwyższy wynik, jaki wyskoczył, to 41,72!

Mówi dr Bożena Norwa-Otto z Instytutu Kardiologii w Aninie:

- Pan Robert jest moim pacjentem od ponad 10 lat w związku z nadciśnieniem tętniczym i zaburzeniami lipidowymi. Chorobę wieńcową szczęśliwie udało się wykluczyć, ale dwa lata temu pojawiła się cukrzyca o bardzo ostrym przebiegu, wymagająca podawania 240 jednostek insuliny dziennie. Pacjent dzielnie walczył z ograniczeniami życiowymi wynikającymi z walki ze schorzeniami i udanie ograniczał wagę ciała. Ale widać było wyraźnie, że przy jego temperamencie, oczekuje jakiegoś radykalnego rozwiązania. Któregoś dnia zjawił się u mnie z artykułem na temat metody chirurgicznego leczenia cukrzycy w Cleveland Clinic [autorstwa niżej podpisanego - przy. red.] i spytał, co o tym myślę. Była to dla mnie nowość, ale renoma tego czołowego światowego ośrodka medycznego wykluczała, że może chodzić o jakieś "niepoważne” poczynania. Zaczęłam studiować dostępne doniesienia naukowe na temat metody, przedstawiłam panu Robertowi swoją opinię, pozostawiając jemu ostateczną decyzję. Zdecydował się niemal natychmiast.

W połowie września br. lądował już w Cleveland.

- Brałem cztery rodzaje lekarstw na nadciśnienie, które bez nich osiągało 240/120. Dwa rodzaje na cholesterol i trójglicerydy, których wartości przekroczone miałem o dobre 20 procent. Kiedy jeszcze doszło codzienne zmaganie się z cukrzycą (w fazie nie leczonej na poziomie cukry we krwi: 400-450), miałem dość tego koszmaru.

Artykuł o tym, co robią w Cleveland przyjąłem, niemal jak wybawienie. Szybko zdobyłem telefon do doktora Tomasza Roguli i umówiłem na przylot... - mówi Robert W.

Kogo na to stać?

Na pytanie, jak wyglądało finansowanie leczenia, polski pacjent mówi, że nie jest ono tanie, ale dla osób prowadzących własną działalność biznesową, korzystających z prywatnej służby zdrowia w Polsce oraz przy dzisiejszym kursie złotówki do dolara, nie takie znów rujnujące. Poza tym otrzymał znaczącą zniżkę.

Zabieg kosztuje ok. 25 tys. dolarów, w co wchodzą wszystkie badania przedoperacyjne, pooperacyjne oraz szkolenie pacjenta do nowego życia po zabiegu. Większość amerykańskich ubezpieczeń medycznych nie kwestionuje już zasadności refundowania kosztów.

Argumentem są osiągane wyniki. Koszt operacji w porównaniu z kosztami leczenie cukrzyka tradycyjnymi metodami, zwraca się w ciągu dwóch lat.

Prof. Jerzy Karski z Lubelskiego Uniwersytet Medycznego, żywo zainteresowany metodą i niebawem udający się Cleveland, twierdzi, że koszty takiego zabiegu w Polsce byłyby o wiele niższe. Główny problem widzi w zaakceptowaniu chirurgicznego leczenia cukrzycy jako pełnoprawnej metody terapeutycznej.

- W Cleveland Clinic prowadzone są badania kliniczne nad jej skutecznością. Polska mogłaby się włączyć w ten nurt badań. Można by dokonywać takich samych zabiegów u nas i równolegle prowadzić badania kliniczne skuteczności - mówi profesor.

Zaczynam żyć na nowo...

Robert W. zniósł zabieg znakomicie. W czwartek, następnego dnia po operacji, wita się ze mną informacjami, że poziom cukru we krwi bezpośrednio po zabiegu spadł mu do 84, a cztery godziny później do 65. Koło południa ma wstać juz z łóżka i zacząć chodzić.

W piątek opuścił oddział chirurgiczny i przeniósł się do części rehabilitacyjnej Cleveland Clinic, gdzie pod kontrolą lekarzy przebywać będzie do końca następnego tygodnia. Potem leci do Polski. Po trzech miesiącach powróci na badania kontrolne.

- Jesteśmy w stałym kontakcie z panią dr Bożeną Norwą-Otto - mówi dr Tomasz Rogula. - Będzie ona na miejscu w Warszawie monitorować przebieg rekonwalescencji naszego pacjenta. Jestem o to spokojny, bo to znakomita specjalistka, dokładnie rozumiejąca kompleksowość schorzenia, jakim jest tzw. zespół metaboliczny, w którym nakładają się na siebie dolegliwości i konsekwencje medyczne wynikające z zaburzonej gospodarki lipidowej, cukrowej i nadciśnienia. Jestem także pełen uznania dla jej postawy profesjonalnej, bowiem na żadnym etapie konsultowania pana Roberta, nie zniechęcała go do zabiegu, co jest dość typową formą reagowania na innowacje medyczne.

Dr Rogula dodaje, że wskaźnik BMI u polskiego pacjenta wynosił w dniu operacji 33,75. Z takim wynikiem w Polsce nie mógłby zostać zoperowany na otyłość. Cukrzyca w ogóle nie wchodzi w rachubę. W USA BMI poniżej 35 oznacza już tylko wskazania cukrzycowe.

- Zaczynam żyć na nowo... - mówi nam pan Robert na pożegnanie.
W klinice czekają już na badania przedoperacyjne kolejni polscy kandydaci do zoperowania im cukrzycy. Nasz resort zdrowia na temat rewelacyjnej metody - póki co - dyskretnie milczy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Maria
Maria
Adam
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Maria
Maria (14 listopada 2008 o 13:36) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Adam napisał:
A co na to Ministerstwo Zdrowia? Pókną się w durną pałę, że taki zabieg tańszy niż koszty insuliny i innych leków, amputowanie nóg cukrzykom, wymiana nerek itd. Na razie to resort pani Kopacza (po lubelskiej AM zresztą) morda w kubeł. Nie odezwą się na temat bypassu gastrycznego. Tak się przejmuja zdrowiem publicznym, w tym ok. 4 milionami cukrzyków w Polsce...



Masz rację. Ministerstwo Zdrowia przeznacza ogromne pieniądze na tzw. granty i różnego rodzaju programy profilaktyczne. W tej materii cisza, zero zainteresowania i propozycji. Ale ciekawe też, że milczy Polskie Towarzystwo Diabetologiczne skupiające lekarzy (w tym profesorów) zajmujących się tą dziedziną. Czyżby ich milczenie i brak domagania się funduszy na metodę baypassu gastrycznego było powodowane obawą utraty pacjentów i miejsc pracy? Może i głupie, ale jak inaczej wytłumaczyć to milczenie, nie wiem. Tym bardziej, że tą metodą i tak nie uda się całkowicie wyeliminować cukrzycy.
Rozwiń
Maria
Maria (14 listopada 2008 o 13:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Daj Boże mnie i mojej rodzinie doczekać takich rozwiązań w Polsce! Cukrzyca typu II zrujnowała nam życie. Powikłania, śmierć, bardzo kosztowne leczenie i dieta, ratowanie oczu, nóg przed amputacją itd. Codziennie kilkakrotne pomiary poziomu cukru i kilkakrotne zastrzyki. Hyperglikemia na przemian z hypoglikemią, wysokie ciśnienie. Horror każdego dnia. Niestety poza prof. Karskim, o dziwo inni milczą. Niechęć przed uczeniem się nowych metod? Wygodnictwo? Sądzę, że interesy. Zmowa. Lobby farmaceutyczne w Polsce ma się najlepiej w świecie, korupcja także. Powstały fabryki polskiej insuliny - Bioton, Gensulin. Do tego szereg drobnego sprzętu i leków współistniejących schorzeń. Czy w Polsce ktokolwiek przedłoży dobro pacjenta nad interesy firm i korzyści z tego osiągane? Choć leczenie cukrzyka i kalectw będących wynikiem cukrzycy wielokrotnie przewyższa koszty takiej operacji, bardzo wątpię w propagowanie u nas operacyjnej (radykalnej!) metody leczenia!!! Chwała i szacunek dla prof. Karskiego. Jest naszą jedyną nadzieją, oby Mu się udało!
Rozwiń
Adam
Adam (3 października 2008 o 17:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A co na to Ministerstwo Zdrowia? Pókną się w durną pałę, że taki zabieg tańszy niż koszty insuliny i innych leków, amputowanie nóg cukrzykom, wymiana nerek itd. Na razie to resort pani Kopacza (po lubelskiej AM zresztą) morda w kubeł. Nie odezwą się na temat bypassu gastrycznego. Tak się przejmuja zdrowiem publicznym, w tym ok. 4 milionami cukrzyków w Polsce...
Rozwiń
Gość
Gość (3 października 2008 o 16:25) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Jednak nasze zdrowie w naszych rękach..gdyby ten PACJENT NIE ZNALAZŁ SAM TEGO ARTYKUŁU I NIE MIAŁ TAK DOBREJ I ZAANGAŻOWANEJ LEKARKI/no i pieniędzy na prywatne leczenie/..męczyłby się jak tysiące innych cukrzyków...
Rozwiń
STX
STX (3 października 2008 o 13:47) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Wygląd to na rewelację...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!