wtorek, 26 września 2017 r.

Lubelskie

Wicewojewodowie muszą jeździć

Dodano: 2 sierpnia 2001, 11:33

Kosztowne podróże do pracy i z powrotem są korzystniejsze dla podatników niż tańsze wynajęcie mieszkań w Lublinie - uważają lubelscy wojewodowie.

Kosztowne podróże do pracy i z powrotem są korzystniejsze dla podatników niż tańsze wynajęcie mieszkań w Lublinie - uważają lubelscy wojewodowie.
Wczoraj napisaliśmy, że Najwyższa Izba Kontroli podważa zasadność codziennych dojazdów do pracy w Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim wicewojewodów: Tomasza Flisa i Adama Wilczewskiego oraz dyrektora generalnego Leszka Burakowskiego. Łączny koszt ich przejazdów wyniósł w ubiegłym roku 145,5 tys. zł. To prawie trzy razy więcej niż rok wcześniej (64,1 tys. zł).
Tymczasem wynajęcie urządzonego dwupokojowego mieszkania w centrum Lublina kosztuje 700 zł miesięcznie. Za trzy mieszkania trzeba rocznie zapłacić ok. 25,2 tys. zł. Decyzję o niewynajmowaniu mieszkań dla wicewojewodów podjął dyrektor generalny urzędu Leszek Burakowski. Stwierdził, że bardziej opłacają się dojazdy. Obecnie jest na urlopie.
- Zasady korzystania z samochodów służbowych LUW reguluje rozporządzenie dyrektora generalnego, dopuszczające dojazdy w celu realizacji obowiązków służbowych - tłumaczy Marek Skowronek, rzecznik prasowy wojewody.
Wicewojewodowie pełnili wcześniej te same funkcje w urzędach wojewódzkich - w Zamościu i Białej Podlaskiej. Dyrektor Burakowski był wojewodą chełmskim.
Obaj wicewojewodowie zgodnie twierdzą, że ich podróże są korzystne dla mieszkańców. - Mamy swoje dyżury w delegaturach urzędu - mówi wicewojewoda Wilczewski. - Ja spotykam się z mieszkańcami Białej Podlaskiej, wicewojewoda Flis z mieszkańcami Zamojskiego, a dyrektor Burakowski - Chełmskiego.
Według Wilczewskiego koszty ponoszone obecnie nie są wyższe niż w okresie, gdy były cztery województwa. - Jako wicewojewoda województwa bialskopodlaskiego przejeżdżałem miesięcznie około 8 tys. km. Teraz maksymalnie 7 tys. W związku z powstaniem Urzędu Marszałkowskiego musimy więcej pracować w terenie. Nie wydaje mi się, by koszty były mniejsze, gdybym dojeżdżał na spotkania z Lublina.
Niemal trzykrotny wzrost kosztów dojazdów w 2000 roku w stosunku do poprzedniego roku wicewojewodowie tłumaczą podwyżką cen paliwa oraz zużyciem samochodów. - Jasne, ze byłoby mi łatwiej mieszkać w Lublinie - twierdzi wicewojewoda Wilczewski. - Jestem zmęczony dojazdami, które dziennie zajmują mi 3 godziny.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!