czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Wizyta duszpasterska: Ile dać księdzu po kolędzie?

Dodano: 4 stycznia 2011, 22:21

Księża podkreślają, że ofiara nie jest głównym celem ich wizyty w domach (Karol Zienkiewicz / archiw
Księża podkreślają, że ofiara nie jest głównym celem ich wizyty w domach (Karol Zienkiewicz / archiw

Pięćdziesiąt, sto, a może dwieście złotych – ile pieniędzy przekazać parafii? To pytanie zadaje sobie wiele osób przygotowujących się do wizyty duszpasterskiej.

Chociaż każdej parafii te pieniądze są potrzebne, to księża często podkreślają, że nie jest to główny cel ich wizyt w domach.

Poszczególne parafie same decydują nie tylko o harmonogramie wizyt, ale i o tym, na co przeznaczą zebrane podczas nich pieniądze.

– Każda parafia ma swoje priorytety i ksiądz proboszcz przeznacza ofiary na określone cele, na przykład na budowę kościoła – usłyszeliśmy w lubelskiej kurii.

Nasz rozmówca nie chciał się jednak przedstawić, bo, jak tłumaczył, na ten temat należy rozmawiać wyłącznie z parafiami.

Niestety, również w niektórych parafiach księża nie chcą opowiadać o wizytach duszpasterskich.

– Nie będę na ten temat rozmawiał – usłyszeliśmy od ks. Adama Szponara, proboszcza parafii pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Puławach.

Wśród proboszczów są jednak również tacy, którzy traktują wizyty duszpasterskie jako miłą okazję do spotkania z parafianami i nie ukrywają tego, jak przebiegają.

– Sam chodzę po kolędzie i spotykam się z wielką uprzejmością ludzi – mówi ks. Ryszard Jurak, który od prawie 30 lat jest proboszczem liczącej ponad 18 tysięcy wiernych parafii pod wezwaniem Świętej Rodziny w Lublinie.

– Dla nas to wielka okazja do tego, żeby poznać osobiście parafian. Kiedy zakładaliśmy tę parafię, dowiadywaliśmy się dzięki temu, gdzie pracują i w czym mogą pomóc przy jej tworzeniu – wspomina.

Chociaż trudno dowiedzieć się, jak hojni są lublinianie podczas takich wizyt, to nie jest żadną tajemnicą, na co przeznaczane są ofiary zbierane w mieszkaniach.

– Zasada jest taka, że te osoby, które kiedyś przekazywały ofiary, robią to również teraz, a my nie oceniamy parafian pod tym kątem. Ofiary są dobrowolne – mówi ks. Ryszard Jurak.

- Ich owocem jest cały zespół sakralny, który tu powstał. Teraz ofiary przeznaczamy na remonty i bieżące wydatki. Same rachunki za prąd to wydatek rzędu 11 tysięcy złotych co dwa miesiące – tłumaczy.

Część parafian uważa, że ofiara powinna być symboliczna. – Przecież Kościół dochód i tak ma, chociażby z tacy, na którą niektórzy nie żałują. Ja co roku przeznaczam na wizytę duszpasterską ok. 20 zł. Według mnie, to w zupełności wystarczy, wyższe sumy to przesada – twierdzi Marek Nowak z Lublina.

Wiadomo na pewno, że księża nie narzekają na frekwencję parafian podczas takich wizyt.

– Jest taka, jak co roku, a może nawet nieco się zwiększa – mówi ks. Kazimierz Gacan, proboszcz parafii pod wezwaniem św. Agnieszki w Lublinie. – Odsetek jest podobny każdego roku, wynosi od 70 do 80 procent – potwierdza ks. Ryszard Jurak.

To nie znaczy, że na przestrzeni lat nie widać żadnych zmian w tym, jak przebiegają wizyty duszpasterskie.

– U nas wizyty odbywają się od 15.30 mniej więcej do godziny 20. Obecnie często jest to problemem dla osób, które pracują do późna, na przykład w marketach – tłumaczy ks. Ryszard Jurak.

– Czasami zastajemy w domach tylko dzieci. Poza tym, wiele naszych rodzin wyjeżdża w tym czasie na święta i w związku z tym przyjmują księży trochę "w kratkę”. Wiele naszych rodzin wyprowadziło się też do domów poza miastem, a tutejsze mieszkania wynajmują jako stancje. Część mieszkań w nowych blokach stoi pusta – dodaje.

Największą różnice widać jednak w tym, o czym rozmawia się podczas wizyt.

– Nie ma już dyskusji na tematy polityczne ani prowokowania do takich rozmów, tak jak miało to miejsce w latach 80. i 90. – podkreśla ks. Ryszard Jurak. – Teraz ludzie są podczas takich wizyt bardziej szczerzy. Często umawiamy się potem na dłuższe rozmowy w kancelarii parafii – tłumaczy.

Nie zawsze jednak tak jest. – Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek ksiądz podczas wizyty duszpasterskiej został na dłużej. Za każdym razem był ten sam schemat: zamienił z nami dwa słowa, wziął kopertę i poszedł. Wypadałoby, żeby chociaż zachował pozory zainteresowania swoimi parafianami – uważa Agnieszka Kaczmarek z Lublina.

Czytaj więcej o:
monia
Gość
Gość
(90) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

monia
monia (16 lutego 2015 o 08:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Powiedz jaki sens ma wizyta zapędzonego księdza,który sam nie rozumie swojej roli i celu odwiedzin?Kasa to podstawa i tylko to się liczy.Ta cała kolęda to HIPOKRYZJA.

Przecież tak samo jest z mandatami za wykroczenia drogowe,myślisz że im kiedykolwiek zależało na poprawieniu bezpieczeństwa na drodze ?  nie w tym dzikim kraju,żyd robi swoje ,zaciera ręce, łupi kasę i do poduchy,głupi naród daje się dymać z każdej strony przez tą żydokomunę.

Rozwiń
Gość
Gość (15 lutego 2015 o 22:22) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Powiedz jaki sens ma wizyta zapędzonego księdza,który sam nie rozumie swojej roli i celu odwiedzin?Kasa to podstawa i tylko to się liczy.Ta cała kolęda to HIPOKRYZJA.

czyli nadal dyżurny temat: Kasa i zapędzony ksiądz.....  samo złooooooo.... smutne.

Rozwiń
Gość
Gość (15 lutego 2015 o 21:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Powiedz jaki sens ma wizyta zapędzonego księdza,który sam nie rozumie swojej roli i celu odwiedzin?Kasa to podstawa i tylko to się liczy.Ta cała kolęda to HIPOKRYZJA.

Rozwiń
Jadwiga
Jadwiga (15 lutego 2015 o 19:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Serdecznie współczuję wszystkim, dla których wizyta duszpasterska sprowadza się tylko do dylematu - otworzyć drzwi, czy lepiej siedzieć cicho, albo dać, czy nie dać. A jeśli dać to ile......

 Ja zawsze czekam na wizytę księdza, jak na każdego oczekiwanego, ważnego gościa. 

Dom posprzątany, rodzina ubrana stosownie, poczęstunek przygotowany, gdyby ksiądz chciał się poczęstować..... Koperta a jakże jest zawsze. 

Wizyty przebiegają różnie, czasem rzeczywiście są zbyt krótkie.... Ale o tym w jakiej atmosferze przebiegają, decyduje nie tylko ksiądz, ale i my w rodzinie.

Dzisiaj nasz proboszcz podsumował wizytę duszpasterską w parafii. Ok. 90 % parafian jest ochrzczonych, ale księdza przyjmuje  ok. 70%, natomiast do kościoła chodzi tylko ok. 35%.. .....

O czym to świadczy/? - moim zdaniem o hipokryzji.....  Albo się jest katolikiem ze wszystkimi prawami, ale i obowiązkami, albo nie....

Skoro tyle pomyj wylewa się na księży, to może warto też stanąć w prawdzie i popatrzeć tak samo krytycznie na siebie. Sami sprawiedliwi???? 

Rozwiń
Gość
Gość (21 stycznia 2015 o 11:04) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

zachowałaś się jak idiotka, tylko drugi taki sam idiota wziąłby kopertę u kogoś w domu, gdy ona sobie leży i gospodyni nic nie wspomina po co ona sobie tam leży.

Normalnie rozgarnięty człowiek to nie kładzie koperty tylko pod koniec rozmowy z księdzem wujmuje portfel i daje pieniądze - PROSZĘ, TO JEST MOJA OFIARA NA POTRZEBY KOŚCIOŁA (kładzie banknot albo kilka na stole przed księdzem) a jak ten zanotuje w kartotece i schowa wtedy gospodarz wyjmuje jeszcze jeden banknot i mówi- PROSZĘ, TO JEST PREZENT ODE MNIE Z OKAZJI TEJ KOLENDY.

Twoja wizyta wyglądała jak w urzędzie bo jesteś jakimś nierozgarniętym mrukiem co potrzebuje pytań, aby była jakakolwiek rozmowa. Od siebie nie masz nic do powiedzenia
 

Jestem tego samego zdania.

To właśnie tacy nierozgarnięci z niską kulturą osobistą podnoszą lament z okazji wizyty duszpasterskiej.

Jak z takimi prostakami rozmawiać ? O czym ?

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (90)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!