piątek, 20 października 2017 r.

Lubelskie

Woda opada, powodzianie zaczynają życie od nowa

  Edytuj ten wpis
Dodano: 27 maja 2010, 17:16

Wszystko przepadło. Trzeba zaczynać od nowa – załamuje ręce Jadwiga Czarnecka z Kłodnicy. Podobnie jak ponad tysiąc innych osób z naszego regionu czeka ją powrót do zalanego gospodarstwa. Pierwsi powodzianie dotarli do domów wczoraj.

WIDEO

Kaniowie zdążyli wywieźć z gospodarstwa maszyny a najcenniejsze rzeczy wynieść na strych. Parter zalało. – Nie wiem, co z tym wszystkim teraz robić – przyznaje pani Hanna.

Podobnie mówią inni mieszkańcy Wilkowa i okolic. – Zaczynają wracać do domów. I załamuje ich to, co zastają – mówi ks. Grzegorz Lipiński z parafii w Wilkowie. – Rozmawiam z nimi, staram się pocieszać. Ale niektórzy stracili wszystko. Dorobek życia. Są załamani. Mówią, że chcą się wyprowadzić, przenieść w całkiem inne miejsce. Tyle, że na to potrzeba pieniędzy. A ich nie ma…

– Jeszcze nie byłam w domu. Boję się wracać – mówi załamanym głosem Ewa Śliwa z zalanej Kłodnicy. – Wiem tylko, że wszystko jest zalane. Nie ma do czego jechać.

Jadwiga Czarnecka z Kłodnicy czeka na wieści od syna. – Był w domu wczoraj. Pojechał i dzisiaj. Tragedia – płacze. – Żyję na tym świecie 72 lata i czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam. Przez większość życia ciężko pracowałam. I co? Wszystko przepadło. Trzeba zaczynać od nowa.

Na wale w Dobrem spotykamy małżeństwo w średnim wieku. Właśnie byli w domu w miejscowości Zarudki, po raz pierwszy od początku powodzi. – Tego się nie da opisać. Coś strasznego – mówi z łzami w oczach kobieta. – Na razie tam nie wracamy – dodaje jej mąż. – Zatrzymamy się u rodziny, u znajomych. Gdzie się da.

– Na początku się załamałem – mówi otwarcie pan Mieczysław z Kątów. – Ale co: mam się utopić? Przecież jakoś trzeba wrócić do życia. Każdy z nas musi się po prostu brać do roboty.
Ludzie wracający do domów korzystają z punktów pomocy.

Te działają m.in. w szkołach w Dobrem (gdzie zatrzymała się rozlewająca Wisła) i w Rogowie (gdzie działa sztab kryzysowy). W obu przez cały czas tłum. – Przyszedł pan z małym dzieckiem. Szuka smoczka, bo dziecko ssie palce – krzyczy jedna z wolontariuszek. – Potrzebne są buty, najlepiej gumowe – mówi z kolei mężczyzna, który właśnie przyjechał z wału w Dobrem.

Powodzianie biorą najbardziej potrzebne rzeczy: ubrania, koce, żywność i środki czystości. – Bierzcie wszystko, co może się przydać. Żeby nie wydawać na to pieniędzy – apeluje jedna z kobiet pomagających w szkole w Dobrem. – Pieniądze przydadzą się na inne, o wiele droższe rzeczy.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
ślepy
Stretford
Gość
(16) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ślepy
ślepy (29 maja 2010 o 22:54) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Stretford napisał:
Czy ktoś z forumowiczów orientuje się może dlaczego nie działa przepompownia wody w Zastowie Karczmiskim? Czy to na skutek zalania, braku prądu (agregaty nie mogłyby jej rozpędzić), czy może ludzkiego niedopatrzenia? Myślę, że uruchomienie przepompowni i zrzut wody z zalanych terenów nie tylko Zastowa Karczmiskiego ale i Wilkowa, znacznie przyśpieszyłby osuszanie terenów.


słyszałem, że to bobry przegryzły kable, ale nie martw się - wojewodzina już wydała na nie wyrok, podobno jedzie już specjalna grupa traperów z Kanady, i tym oto sposobem bobry dołączyły do żydów, cyklistów i liberałów,
a przecież "kto zabije bobra ten nie zazna dobra"
ahoj
Rozwiń
Stretford
Stretford (29 maja 2010 o 20:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Czy ktoś z forumowiczów orientuje się może dlaczego nie działa przepompownia wody w Zastowie Karczmiskim? Czy to na skutek zalania, braku prądu (agregaty nie mogłyby jej rozpędzić), czy może ludzkiego niedopatrzenia? Myślę, że uruchomienie przepompowni i zrzut wody z zalanych terenów nie tylko Zastowa Karczmiskiego ale i Wilkowa, znacznie przyśpieszyłby osuszanie terenów.
Rozwiń
Gość
Gość (29 maja 2010 o 14:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Piszesz człowieku, że nawet na powiślu podsiąków nie było?? Chyba wtedy miałeś gluta pod nosem i nie pamiętasz zbyt wiele z tego okresu!! Były podsiąki może nie uwszystkiech, ale było ich dużo wiec nie pie...ol głupot tutaj!!
Rozwiń
Gość
Gość (29 maja 2010 o 14:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W 2001 roku ludzie z powiśla, Braciejowic brali pieniądze i dary, bo mimo, że nie zalało im domów to zalało wszystkie uprawy. Jak żyjesz na wsi i woda zalała Ci całe pole to niby z czego masz się utrzymać??
Napewno byli też tacy, którzy nie mieli nic wspólnego z powodzią i chciali się tylko obłowić, ale większość naprawdę tę powódź przeżyła mimo, że wody w domu nie było. Trzeba myśleć co się pisze!!
Rozwiń
ślepy
ślepy (28 maja 2010 o 23:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
lala napisał:
Dupę miastu powiatowemu uratowali i taka wdzięczność
Starosta to powinien, każdemu z osobna kto bronił tego wału co najmniej flaszkę wódki postawić!


w jakim sensie uratowali dupę miastu? bo jako niezły uczeń geografii nie widzę związku, czyżby chodziło o te wiejskie bajana i legendy o zalaniu Opola przez Wisłę?
ahoj fantaści
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (16)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!