poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Wojewoda zajmie się numerem 112

Dodano: 31 lipca 2008, 18:47

Dziś Dziennik Wschodni opisał dramat umierającej kobiety, która czekała na pomoc, a prośba o ratunek wędrowała od instytucji do instytucji.

Przykładów wadliwego działania systemu ratunkowego jest więcej.

To Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie nadzoruje działanie numeru 112. Dziś policjanci skontaktowali się z Urzędem Wojewódzkim. Chcą wspólnego zajęcia się sprawą. Chodzi o nadajniki, za pośrednictwem których sygnał z telefonu komórkowego dociera na policję, straż pożarną lub pogotowie.

- Gdy do wypadków dochodzi na głównych drogach, nie ma problemu z dotarciem informacji do odpowiednich służb. Ale coraz więcej wydarza się ich na drogach powiatowych, a tam jest już znacznie mniej nadajników - tłumaczy Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji.

Dzisiaj napisaliśmy o tragicznym w skutkach wypadku rowerzystki z Lublina.

W niedzielę na drodze z Kazimierza Dolnego do Opola Lubelskiego kobieta upadła. Jej rodzina natychmiast zadzwoniła pod numer alarmowy 112. Telefon odebrał dyżurny policji w Lipsku po drugiej stronie Wisły. Powiadomił policję w Opolu, ta z kolei opolskie pogotowie.

Dopiero stamtąd sygnał trafił pod właściwy adres - czyli do Puław. Potem był jeszcze problem z karetką, bo na miejsce przyjechała zwykła, a nie reanimacyjna. Ostatecznie reanimacja zaczęła się prawie po godzinie od zgłoszenia. Kobieta nie przeżyła.

- Wojewoda poprosi o wnioski z opisanego przez państwa zdarzenia. Być może zorganizujemy specjalne spotkanie w tej sprawie - zapowiada Małgorzata Tatara, rzecznik wojewody lubelskiej.

Okazuje się, że ten przypadek nie jest odosobniony. Trzy tygodnie temu z pogotowiem w Tomaszowie Lubelskim zaczęli się łączyć mieszkańcy powiatu hrubieszowskiego, dzwoniący pod numer 112.

- Musiałam sama przekazywać wezwanie albo podawać pacjentowi stacjonarny numer pogotowia, z którym powinien się kontaktować - tłumaczy Maria Działa, dyspozytorka pogotowia w Tomaszowie. I dodaje, że były przypadki wyjazdów karetek na darmo.

- Bo wiele ulic w Hrubieszowie i u nas ma takie same nazwy.
Dyspozytorka wspomina, że z kolei wiosną do Tomaszowa Lubelskiego przekierowywano połączenia z… Tomaszowa Mazowieckiego. Dopiero kilka dni temu - po kolejnej interwencji u operatora sieci - błędne wezwania przestały do pogotowia docierać.

Tymczasem Ministerstwo Spraw Wewnętrznych chwali się, że proces wdrażania numeru alarmowego 112 właśnie się zakończył. Zapytaliśmy w Warszawie czy w kontekście opisanej przez nas sytuacji rzeczywiście wszystko jest już zapięte na ostatni guzik.

W odpowiedzi Jarosław Buczek, naczelnik wydziału komunikacji i promocji MSWIA napisał m.in. że "fale radiowe nie znają pojęcia granicy administracyjnej, a telefon komórkowy loguje się zazwyczaj do najsilniejszej stacji bazowej.”

(pele)
Czytaj więcej o:
Gość
adam
Gość
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (1 sierpnia 2008 o 16:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
adam napisał:
Reanimacja rozpoczęła się po godzinie, znaczy że syn zmarłej nie podjął żadnej akcji reanimacyjnej, tylko biernie czekał na przybycie pogotowia. Przecież umiejętność podstawowych zabiegów reanimacyjnych powinien posiadać każdy.

Szmaciarzu. Nie bylo mnie przy akcji, znam ja z relacji naocznych swiadkow. Reanimacja przez przejezdzajaca osobe prywatna - szczescie lekarza pogotowia - zaczela sie 2 min po wypadku. Masz problem? Rozladowujesz frustracje? Moge ci pomoc....
Rozwiń
adam
adam (31 lipca 2008 o 22:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Reanimacja rozpoczęła się po godzinie, znaczy że syn zmarłej nie podjął żadnej akcji reanimacyjnej, tylko biernie czekał na przybycie pogotowia. Przecież umiejętność podstawowych zabiegów reanimacyjnych powinien posiadać każdy.
Rozwiń
Gość
Gość (31 lipca 2008 o 21:39) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co to są "zwykłe" karetki??? Każdy zespół pogotowia MUSI posiadać umiejętności pomocy osobom w stanie zagrożenia życia. Puławskie pogotowie ratunkowe to oddzielna historia.
Rozwiń
krzczu
krzczu (31 lipca 2008 o 21:20) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
LUDZIE w POLSCE NADAL DZIAŁAJĄ NUMERY ALARMOWE 997, 998, 999 JEST TO O WIELE SZYBSZE POŁĄCZENIE I NAPEWNOTRAFI POD WLAŚCIWY ADRES I DAJMY SOBIE SPOKÓJ Z TYM KUKUŁCZYM JAJEM ZWANYM NUMEREM ALARMOWYM 112 TO WIELKI NIEWYPAŁ.
PAMIĘTAJMY
997 - POLICJA
998- STRAŻ POŻARNA UWAŻAM ŻE TAM ZAWSZE UZYSKAMY POMOC
999 - POGOTOWIE RATUNKOWE
NIE POLECEM NIGDY 112
Rozwiń
abcd
abcd (31 lipca 2008 o 21:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
agnieszkag napisał:
MOJ TESC TEZ TAK UMARL W MIEJSCOWOSCI WIERZBA BO JEGO SYN A MOJ MAZ NIE MOGL SIE POLACZYC ZE 112
DOPIERO GDY ZADZWONIL DO BRATOWEJ A ONA DO POGOTOWIA TO JUZ BYLO ZA POZNO!!!


bo jego syn zapomniał że jedynym numerem alarmowym w stanach zagrożenia życia jest 999 , więc twój mąż jest winien jego śmierci
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!