poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lubelskie

Wójtowi i radnym Gościeradowa nie po drodze

  Edytuj ten wpis
Autor: Rafał Panas

Gościeradów. Władze gminy pokłóciły się o niewielką działkę. Wójt widzi tam plac zabaw, radni - drogę.

Sprawa jakich wiele, ale w tej - podejrzewa wójt - mogło dojść do sfałszowania dokumentów.

Plac zabaw ma powstać na gminnej ziemi między szkołą podstawową a osiedlem w Gościeradowie. - Prosili mnie o to rodzice i nauczyciele. Plac zabaw z prawdziwego zdarzenia jest po prostu potrzebny - mówi wójt Jan Filipczak.

Jednak większość radnych, którzy usłyszeli o pomyśle w marcu, wietrzy intrygę. Ich zdaniem, wójt chce zablokować dojazd do posesji Henryka Rzeszutka, miejscowego lekarza. Korzysta on z nieformalnej drogi. Filipczak i lekarz już nieraz się spierali.

Radni postanowili zalegalizować drogę. Przygotowali odpowiednią uchwałę i w połowie września przegłosowali ją. Wójt natychmiast wystąpił do wojewody o jej uchylenie. - To ja gospodaruję majątkiem gminy, w dodatku zabrakło opinii Rady Powiatu - punktuje Filipczak.

Na tym nie koniec. Wójt, szykując się do budowy placu zabaw, dokonał odkrycia. - Przeglądałem papiery i przypadkowo zorientowałem się, że ktoś podmienił dokumenty. Dzięki temu powiększono działkę, na której jest nieformalna droga - tłumaczy Filipczak. Wójt napisał o tym w samorządowej gazetce, ale prokuratury o swoich podejrzeniach nie zawiadomił.

- Z tego co wiem powstały po prostu dwa warianty dokumentów. Byłem wtedy radnym i planowaliśmy budowę w tym miejscu centrum medycznego - stwierdza Henryk Rzeszutek.

Przepychanki przy drodze trwają, choć sprawę można załatwić szybko. Wójt proponuje, żeby drogę przenieść w inne miejsce. Jednak radni nie przystali na to.
- Rzeczywiście, dla kogoś patrzącego z boku cała sytuacja może wyglądać bardzo dziwnie. Może zagrały rolę wcześniejsze urazy, może radni postanowili wreszcie załatwić ciągnącą się od lat sprawę tej drogi - zastanawia się Mariusz Szczepanik, przewodniczący Rady Gminy Gościeradów.

- To wszystko odbywa się poza mną i coraz bardziej mnie denerwuje. Rozmawiałem z wójtem i przystałem na to, żeby droga była poprowadzona w innym miejscu - stwierdza Rzeszutek. I dodaje: Jednak prawda jest taka, że wytyczenie nowego dojazdu pociągnie za sobą koszty.

Teraz i wójt, i radni czekają, jak sporną uchwałę ocenią prawnicy wojewody.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
antykolo
PLuto
antykolo
(4) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

antykolo
antykolo (16 października 2008 o 19:08) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co te komentarze tak giną?
Krótki artykuł, mało treści, wygląda jakby przeszedł przez cenzurę, ale trochę światła na sprawę jednak rzuca.
Po pierwsze P. Rzeszutek powołuje się na ustalenia z kolegami radnymi, mija się w tym miejscu z prawdą jakoby był w tym czasie radnym. Zmiana dokumentów działki, której dotyczy cała sprawa nastąpiła w V-VI 2002 r., a więc w czasie kiedy P. Rzeszutek był prywatnym przedsiębiorcą. Jeśli do pewnych ustaleń dochodziło (tych dotyczących drogi do posesji P. Rzeszutka i umożliwienia mu budowy centrum medycznego zapewne na działce przylegającej do jego placówki), to społeczeństwo chętniedowiedziałoby się więcej, jeśli nie od w/w, to może od radnych. Najwięcej powinni mieć do powiedzenia ci, którzy byli radnymi kadencji 1998-2002 i nadal zasiadają w radzie. Zapewne żadnych ustaleń nie było, bo radni wypierają się lobbowania na czyjąkolwiek korzyść. Przewodniczący Komisji Rolnictwa i Infrastruktury (radny również dwóch poprzednich kadencji) przypomniał na sesji szczytne założenia:"Praca komisji, radnych, nie opiera się na przychylności lub jej braku, jest wynikiem dokonanych przez nich własnych przemyśleń, ocen, wyciąganiu wniosków i głosowaniu, wykonywana jest zgodnie z mandatem udzielonym przez wyborców oraz Radę Gminy". Tyle teoria.
Po drugie P. Rzeszutek twierdząc, że wytyczenie nowego dojazdu pociągnie za sobą koszty, nie wyjaśnia, że w przypadku zalegalizowania jego nieformalnego dojazdu koszty będą na pewno nie mniejsze, z tym że poniesie je Urząd Gminy, a więc my wszyscy. Na sesji przedstawił historię, jak wybudował własnym kosztem drogę, zaś wspomniana już Komisja RiI twierdzi, że "do tej pory UG już inwestował w utrzymanie i stan nawierzchni". Panowie uzgodnijcie swoje stanowiska, kto w końcu wykonał te wertepy.
Po trzecie autor przedstawia sprawę jako nową, a Przewodniczący RG wyjaśnia:"może radni postanowili załatwić ciągnącą się od lat sprawę tej drogi". Niech radni będący w temacie opowiedzą jak od lat załatwiana była "sprawa drogi". Dlaczego z pięknej wartościowej działki przylegającej do placu szkolnego i stadionu (wartość kilkunastu tysięcy na początku 2002 r.) uczyniono twór, okrojony o kilka arów. Komisja RiI pisze przy tym: "Wartość gruntu u zbiegu ogrodzeń szkoły i stadionu już jest bezwartościowa". To w jakim celu tak ten teren wytyczono, gdzie byli wtedy radni (z obecnym przew. Komisji na czele).
Po czwarte autor niesłusznie pisze o nieformalnym dojeździe do posesji Henryka Rzeszutka. Komisja wyraźnie stwierdziła:"rozpatrywała ewentulane uregulowanie statusu, dla wszystkich mieszkańców gminy[...]". Co potwierdziło się również we wniosku do uchwały:"Zaliczenie przedmiotowej drogi(!) do kategorii dróg gminnych, a tym samym nadanie jej publicznego charakteru umożliwi, tak jak dotychczas, każdemu mieszkańcowi gminy na dostępność i korzystanie z tej drogi, a nie tylko właścicielom posesji przylegających do tej drogi". Cokolwiek to znaczy, to podkreśla, że droga będzie dla wszystkich. "Tak jak dotychczas", oczywiście. Ale jeszcze bardziej (intensywniej?).
Rozwiń
PLuto
PLuto (15 października 2008 o 16:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A gdzie są komentarze, które tu jeszcze rano były ?
Rozwiń
antykolo
antykolo (15 października 2008 o 09:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Krótki artykuł, mało treści, wygląda jakby przeszedł przez cenzurę, ale trochę światła na sprawę jednak rzuca.
Po pierwsze P. Rzeszutek powołuje się na ustalenia z kolegami radnymi, mija się w tym miejscu z prawdą jakoby był w tym czasie radnym. Zmiana dokumentów działki, której dotyczy cała sprawa nastąpiła w V-VI 2002 r., a więc w czasie kiedy P. Rzeszutek był prywatnym przedsiębiorcą. Jeśli do pewnych ustaleń dochodziło (tych dotyczących drogi do posesji P. Rzeszutka i umożliwienia mu budowy centrum medycznego zapewne na działce przylegającej do jego placówki), to społeczeństwo chętniedowiedziałoby się więcej, jeśli nie od w/w, to może od radnych. Najwięcej powinni mieć do powiedzenia ci, którzy byli radnymi kadencji 1998-2002 i nadal zasiadają w radzie. Zapewne żadnych ustaleń nie było, bo radni wypierają się lobbowania na czyjąkolwiek korzyść. Przewodniczący Komisji Rolnictwa i Infrastruktury (radny również dwóch poprzednich kadencji) przypomniał na sesji szczytne założenia:"Praca komisji, radnych, nie opiera się na przychylności lub jej braku, jest wynikiem dokonanych przez nich własnych przemyśleń, ocen, wyciąganiu wniosków i głosowaniu, wykonywana jest zgodnie z mandatem udzielonym przez wyborców oraz Radę Gminy". Tyle teoria.
Po drugie P. Rzeszutek twierdząc, że wytyczenie nowego dojazdu pociągnie za sobą koszty, nie wyjaśnia, że w przypadku zalegalizowania jego nieformalnego dojazdu koszty będą na pewno nie mniejsze, z tym że poniesie je Urząd Gminy, a więc my wszyscy. Na sesji przedstawił historię, jak wybudował własnym kosztem drogę, zaś wspomniana już Komisja RiI twierdzi, że "do tej pory UG już inwestował w utrzymanie i stan nawierzchni". Panowie uzgodnijcie swoje stanowiska, kto w końcu wykonał te wertepy.
Po trzecie autor przedstawia sprawę jako nową, a Przewodniczący RG wyjaśnia:"może radni postanowili załatwić ciągnącą się od lat sprawę tej drogi". Niech radni będący w temacie opowiedzą jak od lat załatwiana była "sprawa drogi". Dlaczego z pięknej wartościowej działki przylegającej do placu szkolnego i stadionu (wartość kilkunastu tysięcy na początku 2002 r.) uczyniono twór, okrojony o kilka arów. Komisja RiI pisze przy tym: "Wartość gruntu u zbiegu ogrodzeń szkoły i stadionu już jest bezwartościowa". To w jakim celu tak ten teren wytyczono, gdzie byli wtedy radni (z obecnym przew. Komisji na czele).
Po czwarte autor niesłusznie pisze o nieformalnym dojeździe do posesji Henryka Rzeszutka. Komisja wyraźnie stwierdziła:"rozpatrywała ewentulane uregulowanie statusu, dla wszystkich mieszkańców gminy[...]". Co potwierdziło się również we wniosku do uchwały:"Zaliczenie przedmiotowej drogi(!) do kategorii dróg gminnych, a tym samym nadanie jej publicznego charakteru umożliwi, tak jak dotychczas, każdemu mieszkańcowi gminy na dostępność i korzystanie z tej drogi, a nie tylko właścicielom posesji przylegających do tej drogi". Cokolwiek to znaczy, to podkreśla, że droga będzie dla wszystkich. "Tak jak dotychczas", oczywiście. Ale jeszcze bardziej (intensywniej?).
Rozwiń
Jaro
Jaro (14 października 2008 o 17:15) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Co czepiliście się tego Rzeszutka? Chłop ma i tak niełatwe życie. Nie dość, że pozwoliliście działać konkurencji, to jeszcze dalej gnębicie taką personę. No już wam się chyba w głowach poprzewracało, ustalił zkolegami radnymi, że wybuduje tam centrum medyczne, to dajcie spokój z tym placem zabaw. Jak wam radny mówi, że droga do Rzeszutka ma być, to rodzice i nauczyciele niech sobie te podpisy wsadzą... Panie Wojcie nie przeszkadzaj radnym chcą dokończyć swoje dzieło, które zapoczątkowano ok. 10 lat temu. A że jakieś dokumenty sfałszowane - komu to przeszkadza?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (4)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!