wtorek, 24 października 2017 r.

Lubelskie

Wołowina pod ścisłą kontrolą

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 maja 2002, 15:41

Chociaż tarnowska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie pierwszej szalonej krowy w Polsce, lubelskie służby weterynaryjne zapewniają, że nie ma powodów do obaw. System wykrywania chorób u zwierząt przeznaczonych do ubóju, jest szczelny.

W związku z wykryciem krowy zakażonej BSE w ubojni w Mochnaczce Wyżnej zatrzymano wczoraj handlarza skupującego zwierzęta i osobę wystawiającą świadectwa ich pochodzenia. Zdaniem lubelskich służb weterynaryjnych to jednostkowy przypadek. - Nie ma powodów do niepokoju. System wykrywania BSE i innych chorób u krów, świń, kurczaków jest szczelny - zapewnia Jerzy Zarzeczny, zastępca wojewódzkiego lekarza weterynarii w Lublinie.
Jak wygląda? Sztukę idącą do rzeźni trzeba zaopatrzyć w świadectwo miejsca pochodzenia, wystawiane przez sołtysa albo świadectwo zdrowia wystawiane przez lekarza weterynarii, jeżeli zwierzę pochodzi z innego województwa. Krowy znakuje się kolczykami z numerem identyfikacyjnym, a świnie tatuażami. Rzeźnia Tadeusza Sadurskiego w Końskowoli dziennie przyjmuje 500 świń i 50 krów. - Nie skupujemy bez dokumentacji i prawidłowego oznakowania. Zakład prowadzę od 8 lat i nigdy nie trafiła się np. włośnica - mówi właściciel.
Najpierw jest badanie przedubojowe. - Potem dzieli się sztukę na części i znowu bada - tłumaczy J. Zarzeczny. - Bydło powyżej 30 miesiąca życia trzeba zbadać na BSE. Choroba nie ujawniła się u młodszych zwierząt. Próbkę mózgu wysyła się do Instytutu Weterynaryjnego w Puławach.
Jeśli krowa jest chora, zwierzę pali się w zakładzie utylizacji w Zastawiu. A służby weterynaryjne odszukują właściciela i badają stado. Jeśli wyniki badań są w porządku, mięso ze stemplem "zdatne do spożycia” idzie do obrotu i podlega kontrolom sanepidu. - Także to sprzedawane w kioskach na bazarach. Nie zdarzyło się, abyśmy wykryli zakażone mięso - uspokaja Barbara Tłuczkiewicz, kierownik Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie.
Niebezpieczny jest nielegalny handel. - Na przykład jeśli ktoś zabija krowę i bez badania wiezie półtusze do miasta. Chodzi po blokach i sprzedaje - wyjaśnia J. Zarzeczny.
- Nie wiem, czy ktokolwiek może określić skalę nielegalnego uboju - zauważa prof. Jan Żmudzińki z Instytutu Weterynaryjnego w Puławach.
Policja nie jest w stanie. - Nie mieliśmy zgłoszeń w tej sprawie. Minęły czasu handlu obnośnego. Ludzie wolą w sklepie kupić bezpieczny towar - mówi Bibianna Bortacka, rzecznik prasowy KWP w Lublinie.Ewa Stępień
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!