poniedziałek, 26 czerwca 2017 r.

Lubelskie

Worki po truciźnie leżały na polu

Dodano: 20 sierpnia 2003, 21:46

Setki worków po kwasie monochlorooctowym i innych żrących chemikaliach od miesiąca znajdowały się na polu jednego z mieszkańców Zalesia w gminie Wilkołaz.

- Kolega przywiózł i powiedział, że to makulatura. Pokazał jakieś dokumenty - mówi właściciel pola. Po policyjnym przesłuchaniu jest wyraźnie zdenerwowany i nie chce podać nazwiska. - Zostawił i tyle.
- To opakowania po trzech toksycznych substancjach i mogły w nich zostać jakieś śladowe ilości - podkreśla Jerzy Mazurkiewicz, dowódca straży pożarnej w Kraśniku.
Na workach są naklejki: kwas monochlorooctowy oraz etykiety od siarczanu niklowego i cynowego. Najgroźniejsza jest pier- wsza substancja. Organizm ludzki wchłania ją przez drogi oddechowe i skórę. Opary kwasu są mocno parzące i działają narkotycznie na układ nerwowy. Przy odpowiednim stężeniu tworzą z powietrzem mieszankę wybuchową. - Na szczęście teren jest otwarty i nawet jeżeli jakieś opary były, wiatr je rozwiał - dodaje Mazurkiewicz.
Policja usiłuje znaleźć kierowcę, który przywiózł trujące odpady. Okazuje się, że jest w Gdańsku i nie ma z nim kontaktu. Po chwili przyjeżdża sanepid i inspekcja z Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
Na miejscu jest też wójt gminy Wilkołaz Stanisław Wnuczek. - Trzeba zostawić tu policjantów do pilnowania terenu - decyduje wójt. Po chwili policja znajduje firmę, do której należały odpady. To "Standard” z Lublina. Po rozmowie z WIOŚ, wójt wydaje decyzję o usunięciu odpadów. "Standard” ma wysłać samochód, a odpady zostaną przetransportowane na specjalistyczne składowisko.
- Próbki gleby pobierzemy do analizy po usunięciu odpadów - informuje Teresa Mazurek, kierownik wydziału inspekcji w lubelskim WIOŚ. - Mieszkańcy nie mają się czego bać, ponieważ zanieczyszczeniu mogło ulec jedynie miejsce, w którym leżały odpady.
- Czekamy na powrót kierowcy - wyjaśnia Dorota Węcławska z KPP w Kraśniku. - Chcemy wyjaśnić okoliczności sprawy. Będziemy też rozmawiać z tą firmą. Natomiast właścicielowi gruntów grozi kara grzywny i areszt za nielegalne składowanie odpadów.
Nie udaje nam się skontaktować z kierownictwem "Standardu”. Ok. godz. 15 w Zalesiu pojawiają się pracownicy tej firmy, którzy mają zabrać odpady. •
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!