poniedziałek, 24 lipca 2017 r.

Lubelskie

Wrócili,żeby zabić

Dodano: 28 sierpnia 2001, 22:03

Wczoraj od rana w Prokuraturze Rejonowej w Puławach trwało przesłuchanie dwóch małoletnich mieszkańców Dęblina, którzy po niedzielnym festynie zakatowali swojego kolegę.

Jeden z nich chętnie opowiadał przebieg zajścia, drugi zaprzecza, jakoby uczestniczył w masakrze chłopca. Sekcja zwłok osiemnastolatka wykazała, że przyczyną śmierci było uszkodzenie ośrodkowego układu nerwowego.
Prokuratura wystąpiła wczoraj do sądu z wnioskiem o umieszczenie 16-letniego Łukasza K. w schronisku dla nieletnich. Decyzja wobec o rok starszego Michała P. zapadnie dzisiaj.
- Poszło o bzdurę - mówi Barbara Wasiewicz, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej w Puławach. - Zażądali od swojej przyszłej ofiary papierosów. Potem doszło do bójki.
Jeden i drugi byli już notowani w aktach sądu rodzinnego i dla nieletnich za wymuszenia rozbójnicze.
Wojtek nie miał papierosów. To rozzłościło napastników. Bili i kopali go po całym ciele. Dwójka bandytów w pewnym momencie odeszła. Obydwaj byli pod wpływem alkoholu. Znajomi Wojtka przenieśli pobitego chłopaka bliżej wyjścia. Sami poszli do domu osiemnastolatka. Chcieli powiadomić jego rodziców o całym zajściu.
W tym czasie napastnicy wrócili do ofiary. Nikt im już nie przeszkadzał. Bili dotąd, aż chłopak przestał się ruszać. Około godz. 1.10 dozorca natknął się na ciało licealisty.
W Dęblinie wszyscy dyskutują o niedzielnym zajściu. - Panie, do czego to już dochodzi, dzieci mordują dzieci - mówi ekspedientka w sklepie spożywczym. - Strach wyjść na ulicę. A wszystko przez te filmy w telewizji.
Pracownica poczty w centrum miasta podkreśla, że nie jest to odosobniony przypadek przemocy wśród młodocianych. - Nikogo i niczego się nie boją - mówi. - Wystarczy popatrzeć jak wracają z dyskotek albo zabaw. Wszyscy im ustępują z drogi
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!