poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lubelskie

Wspólnota czy nie, oto jest pytanie

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 kwietnia 2006, 20:16
Autor: Fabian Plapis

Mieszkańcy z dwóch bloków są uparci i nie chcą zawiązać wspólnot mieszankowych. Wyremontujcie najpierw nasze domy, to się zdecydujemy – obiecują.

W Annopolu działa sześć wspólnot mieszkaniowych. W kolejce czeka jeszcze dziesięć budynków. Z dwoma będą kłopoty. Jeden stoi przy Rynku pod numerem 24, a drugi przy ulicy Leśniej pod 10. I wszystko rozbija się o stan techniczny tych nieruchomości. Obydwa bloki wymagają pilnych prac remontowych, które nie były tu prowadzone od lat.
– Nie chodzi o to, że my wcale nie chcemy iść na swoje. Owszem, zawiążemy wspólnoty mieszkaniowe ale najpierw chcemy, żeby nam gmina odremontowała te budynki. W przeciwnym razie wszystko od razu spadnie na nasze barki – argumentuje Czesław Krzysztoń, mieszkający w bloku przy Rynku 24 w Annopolu.
Władze gminy jednak przekonują, że wspólnoty to jedyna i najlepsza dla mieszkańców droga do tego, żeby mogli coś zrobić, by poprawić swoje warunki mieszkaniowe.
– Mieszkańcy niesłusznie boją się, że wezmą na siebie cały ciężar związany z utrzymaniem tych budynków. Uważają, że gmina nie będzie dokładać do utrzymania tych nieruchomości. Tymczasem gmina ma obowiązek brać udział w kosztach utrzymania nieruchomości. W takim stopniu, w jakim ma w danej nieruchomości udziały. Co jakiś czas spotykamy się z mieszkańcami i im to tłumaczymy. Wspólnoty mieszkaniowe, które już działają na terenie miasta, mogą w pełni decydować o tym, na co przeznaczą gromadzone środki – podkreśla Sylwia Zawół, kierownik Referatu Gospodarki Komunalnej w Urzędzie Miasta i Gminy Annopol.
Mieszkańcy jednak trwają przy swoim i domagają się gruntownego remontu swoich domów. Ci z Rynku żądają ocieplenia budynku i wymiany okien na klatkach schodowych.
– Przez kilkadziesiąt lat nikt się blokami nie zajmował. Chcą nam przekazać odpadający tynk z elewacji, pozabijane gwoździami okna na korytarzach i cuchnące studzienki kanalizacyjne podchodzące wodą w piwnicach – wyliczają lokatorzy.
Na ulicy Leśnej problem jest jeszcze większy, bo tam ludzie spod „10” sprowadzili inspektora nadzoru budowlanego, by obiektywnie popatrzył na ich nieruchomość.
– Mieszkamy na bombie zegarowej. Na ścianach naszego bloku od kilku miesięcy widoczne są pęknięcia, płyty są wypukłe, a jak któraś wypadnie to blok się po prostu złoży jak domek z kart – obawiają się mieszkańcy Leśnej 10.
Inspektor wykrył wiele niedociągnięć, jednak w jego ogólnej ocenie dom nie stwarza zagrożenia. – Budynek wymaga podjęcia pilnych kroków, tak żeby powstrzymać jego degradację. Powstałe zarysowania wymagają sprawdzenia podczas prac remontowych – pisze w opinii inspektor Adam Szumniak.
Władze gminy dysponują również ekspertyzą, która potwierdza, że przy Leśnej 10 nie występuje zagrożenie dla życia mieszkańców.
– Przyszli właściciele nieruchomości mają w stosunku do gminy ogromne roszczenia. My nie jesteśmy w stanie tych wszystkich wymagań spełnić i doprowadzić budynków do stanu pierwotnego, bez usterek – wyjaśnia Sylwia Zawół.
W najbliższym czasie w UMiG zaplanowano kolejne spotkania z mieszkańcami. Urzędnicy będą przekonywać do zawiązywania wspólnot mieszkaniowych.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!