piątek, 22 września 2017 r.

Lubelskie

Wszystkie pierwszaki w jednej ławce


"Wszyscy lekcje odrabiamy, śpiewając rock and rooooool” - śpiewali tańcząc uczniowie. Tak wesoło obchodzono pierwsze szkolne święto - ślubowanie uczniów klasy pierwszej. Ślubowanie poszło raz dwa, bo pasowano... dwie uczennice

Zerówka to Magda, Kuba, Damian, Dawid i Jasiek. Pierwsza klasa - dwie Ole. Druga: Sylwia, Eryk, Daniel, Paulina i Zuzia. Trzecia: Łukasz, Piotrek, Konrad i Jarek. W sumie cała szkoła liczy 16 uczniów. Lekcje zaczynają się o ósmej. Dzieci uczą się w dwóch grupach: zerówka z pierwszakami, a klasa druga z trzecią. Pracuje tu dyrektor i dwie nauczycielki, które dojeżdżają z Puław.
- Mała szkoła to bardzo dobre rozwiązanie. Mam czas na indywidualną pracę z każdym dzieckiem, mam czas dla każdego z moich uczniów - mówi Joanna Chmielewska, nauczycielka.
Bohaterki wczorajszej uroczystości, dwie Ole dodają:
- Szkoła jest bardzo fajna i dużo już umiemy. Znamy literkę "o”, "i” jak indyk, "a”, "m” oraz "y”. I dodawać też już umiemy! - wymieniają.
Szkoła w Skowieszynku to nietypowa placówka, bo prowadzi ją nie gmina ale Stowarzyszenie Rozwoju Wsi. Zawiązało się wiosna tego roku, kiedy to na sesji Rady Miasta w Kazimierzu zapadła decyzja o likwidacji szkoły. Wtedy mieszkańcy Skowieszynka wzięli sprawy w swoje ręce i postanowili poprowadzić szkołę. Podpisali umowę z gminą na użyczenie szkolnych pomieszczeń, wypełnili niezbędne formalności, aby otrzymać subwencję oświatową i 4 września, tak jak w pozostałych szkołach, tu też zadzwonił dzwonek. Dzięki temu najmłodsi mieszkańcy Skowieszynka nie muszą dojeżdżać codziennie 5 kilometrów, żeby dotrzeć na lekcje do podstawówki w Kazimierzu.
- Zrobiliśmy niewielki remont wewnątrz budynku, cały czas pracujemy nad elewacją. Myślimy też, aby stworzyć tu bazę noclegową dla szkolnych wycieczek, żeby zdobyć dodatkowe pieniądze na funkcjonowanie szkoły. Kto wie? Może w przyszłości uda się uruchomić także klasy IV-VI? - mówi Bożena Próchniak, przewodnicząca Stowarzyszenia Rozwoju Wsi Skowieszynek.
- To dla nas zupełnie nowe doświadczenie. Ale najważniejsze jest to, że dzieci mogą uczyć się tu, na miejscu. Nie muszą codziennie najpierw pokonywać drogi na przystanek autobusowy, a później dojeżdżać do szkoły - tłumaczy dyrektor Krzysztof Czechowicz.
Z tego, że dzieci mogą dalej uczyć się w Skowieszynku, zadowoleni są rodzice. Oni sami bardzo angażują się w szkolne życie. Pomagają w remontach, przygotowują słodkie poczęstunki na szkolne uroczystości.
- Cieszymy się, że szkoła została, że jest. To dla nas duża wygoda, bo jest blisko, po drodze. Zresztą ja też chodziłam do tej szkoły - mówi pani Marzena, mama Oli, jednej z dwóch pierwszoklasistek.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!