niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Wypadek w Janowie Lubelskim: Auto dachowało, zginął 17-latek

Dodano: 1 lutego 2015, 09:15

Tragiczny wypadek w Janowie Lubelskim. Nie żyje 17-latek, który jechał samochodem razem z ojcem. Policjanci poszukują mężczyzny, który odjechał z miejsca zdarzenia.

Do wypadku doszło w sobotę ok. godz. 20.40 na ul. Lubelskiej na drodze krajowej nr 19.

Kierujący toyotą 37-latek jechał w kierunku Janowa Lubelskiego od Modliborzyc. W pewnym momencie został zmuszony do zjechania z drogi na pobocze. Próbował uniknąć zderzenia z wyprzedzającym z przeciwka samochodem. Kierowca tego auta nie zatrzymał się na miejscu wypadku. Do chwili obecnej nie jest znana marka tego pojazdu.

37-letni kierowca toyoty stracił panowanie nad pojazdem. Auto dachowało. Z samochodu wypadł 17-letni pasażer toyoty, który został przygnieciony przez pojazd. W wyniku obrażeń ciała 17-latek zmarł.

Policjanci poszukują nieustalonego dotąd kierowcy auta, jadącego w kierunku Modliborzyc.

- Sprawca nie zatrzymał się uciekając z miejsca wypadku. Apelujemy do świadków lub osób które mogą mieć informacje na temat zdarzenia o kontakt z najbliższą jednostką policji lub telefon na nr 112 lub 997 - mówi Andrzej Fijołek z lubelskiej policji.
Czytaj więcej o: wypadek Janów Lubelski
Gość
B
Gość
(42) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (12 września 2015 o 13:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pierdolcie się z tymi komentarzami. Świadkowie to cioty ktorzy nawet nie pogonili za tym skurwielem. Aby kur przygladalibyscie sie.
Rozwiń
B
B (7 lutego 2015 o 18:27) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Tragedia na własne życzenie.

Trzeba być półgłówkiem, żeby nie zapinać pasa...

A jak kierowca mógł pozwolić, żeby ktoś jechał nie zapięty - i do tego własny syn!

Tak kończą wszyscy ci, którzy przepisy prawa mają w doopie; nie tylko prawa o ruchu drogowym...

Qtasie bardzo niefortunny nick sobie wybrałeś ....co do twoich wypocin to szkoda je komentować bo ich wartość jest taka jak ten co je napisał

nie pozdrawiam.

Rozwiń
Gość
Gość (5 lutego 2015 o 21:42) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Może trochę szacunku wobec tragedii? Ja uczestniczyłam w wypadku drogowym i tylko żyję tylko dla tego że w aucie nie było pasów i nie byłam zapięta. Inaczej już by mnie dawno robaczki zjadły.... Nie wypowiadaj się człowieku w głupi sposób...Dla rodziny tragedia a dla ludzi sensacja...

Taaaa...

A ziemia to płaska jest!

Rozwiń
...
... (5 lutego 2015 o 19:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Tragedia na własne życzenie.

Trzeba być półgłówkiem, żeby nie zapinać pasa...

A jak kierowca mógł pozwolić, żeby ktoś jechał nie zapięty - i do tego własny syn!

Tak kończą wszyscy ci, którzy przepisy prawa mają w doopie; nie tylko prawa o ruchu drogowym...

Może trochę szacunku wobec tragedii? Ja uczestniczyłam w wypadku drogowym i tylko żyję tylko dla tego że w aucie nie było pasów i nie byłam zapięta. Inaczej już by mnie dawno robaczki zjadły.... Nie wypowiadaj się człowieku w głupi sposób...Dla rodziny tragedia a dla ludzi sensacja...

Rozwiń
Jacek
Jacek (5 lutego 2015 o 08:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos

Wiem, że twój zakres pojmowania świata nie będzie w stanie przyjąć do wiadomości mojej odpowiedzi, ale i tak udzielę jej:

1) za każdym razem;

2) nigdy bez zestawu głośnomówiącego;

3) zawsze.

Jeżdżę od 1975 roku, przez dwadzieścia dziewięć lat byłem zawodowym kierowcą, dziś miesięcznie mało już jeżdżę ~ 1500 - 1600 km. Nigdy nie miałem wypadku z ofiarami, ostatni mandat zapłaciłem w 2007 roku za wjazd do lasu...

I wyobraź sobie coś jeszcze bardziej nie mieszczącego się w twoim modelu postrzegania świata: kierowców jeżdżących tak jak ja jest znacznie więcej - wprawdzie stanowimy mniejszość - ale zdziwiłbyś się śmiertelnie, jak wielu ludzi jeździ przepisowo...

Dokładnie tak jak piszesz.

Codziennie jeżdżę z Janowa do Lublina i prawie wszyscy jadą sobie spokojnie w sznureczku z prędkościami delikatnie popwyżej 50/90 km/h w zależności od oznakowania i warunków.

Tylko mniejszość... może 10-15% przeciska się bez sensu pomiędzy autami nadrabiając na trasie kilka minut.

A kiedy taki rajdowiec w coś lub kogoś przywali nagle oczekuje współczucia i niby samo się zrobiło, pech, przypadek, każdemu się może zdarzyć.

Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (42)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!