niedziela, 19 listopada 2017 r.

Lubelskie

Wyrok za telewizję

  Edytuj ten wpis
Dodano: 6 lutego 2005, 21:33

Czy można dostać wyrok za przestępstwo, którego się nie popełniło? Piotr Kawka, właściciel puławskiej telewizji kablowej, jest żywym przykładem, że tak. I ma dowód - do winy przyznała się inna osoba.

Piotr Kawka to osoba znana w Puławach. Robi, wraz z bratem, program informacyjny Puławskiej Telewizji Kablowej, która dociera do większości mieszkańców miasta. W przeszłości współpracował ze znanym w Puławach biznesmenem Tomaszem Antoniakiem. Współpraca się jednak załamała i wkrótce w Puławach były dwa programy - współfinansowana przez spółdzielnie mieszkaniowe telewizja Antoniaka i program robiony przez Kawkę, który od spółdzielni nie brał pieniędzy.
- Przed wyborami samorządowymi w 2002 roku Tomasz zaangażował się w kampanię na rzecz lewicy. W listopadzie pojawiła się na jego temat gazeta - jednodniówka. Były w niej najprzeróżniejsze zarzuty dotyczące Antoniaka. Chodziło m.in. o wyłudzenie przez niego pieniędzy z PFRON - opowiada Piotr Kawka. - Nie wiem, kto finansował to pismo.
Teksty opublikowane w gazetce nie były podpisane. Tomasz Antoniak uznał, że autorem przynajmniej jednego z nich jest Kawka i oskarżył go o przygotowanie nieprawdziwej publikacji na jego temat. Sprawa trafiła do sądu. Kawka zaprzeczał oskarżeniom.
- Byłem na siedmiu rozprawach. Na jedną, w lipcu 2004 roku, nie mogłem przyjść - mówi dziennikarz. - Nagle dowiedziałem się, że mam skazujący wyrok. Prawomocny, bo minęły dwa tygodnie i nie ma już czasu na odwołanie się.
Prezes Sądu Rejonowego w Puławach Marek Stochmalski twierdzi, że wszystko odbyło się zgodnie z prawem. - Piotr Kawka wiedział o rozprawie, nie przyszedł. Sąd miał prawo kontynuować postępowanie i wydać wyrok. Nie musiał informować o nim pana Kawki - mówi.
Jednak to nie jedyne zastrzeżenia puławskiego dziennikarza do pracy sądu. Okazuje się, że kierownikiem jednego z sądowych sekretariatów jest matka Tomasza Antoniaka. Prezes Stochmalski przyznaje, że sędzia prowadzący sprawę ją zna: Sędzia nie wyłączył się z procesu. Uznał, że nie ma takiej konieczności.
W połowie stycznia do sądu trafiło pismo od innego puławskiego dziennikarza - Piotra Jastrzębskiego. Jastrzębski twierdzi, że to on napisał drażliwy tekst, a nie Kawka. - Po tym, jak mnie skazano, sam zacząłem szukać autora tej publikacji - wyjaśnia Kawka. - Dotarłem do Jastrzębskiego i przekonałem go, żeby napisał prawdę. Tylko w ten sposób można wznowić sprawę w sądzie.
Piotr Jastrzębski potwierdza wersję Kawki. - To ja dostałem zlecenie i zbierałem materiały do "Puławskich Faktów” - mówi.
Wznowienia postępowania na razie jednak nie ma. Czy będzie - okaże się dopiero po tym, jak Jastrzębski odpisze na pismo z żądaniem wyjaśnień wysłane przez sąd.

Historia puławskiej telewizji i konfliktu Piotra Kawki i Tomasza Antoniaka - strony 4-5 Dziennika


  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!