piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Z Biedronki do komisariatu

Dodano: 21 kwietnia 2006, 20:55

Ponad 2 tysiące pracowników sklepów Biedronka przesłuchają policjanci z naszego województwa. To część ogólnokrajowego dochodzenia w sprawie łamania praw pracowniczych. Śledztwo zlecił minister sprawiedliwości.

Na komisariaty są wzywani obecni pracownicy sklepów należących do spółki Jeronimo Martins, a także ci, którzy w Biedronce już nie pracują, ale złożyli doniesienie do prokuratury, policji lub inspekcji pracy. W całym kraju policjanci przesłuchają 20 tys. osób. - Muszą się spieszyć, bo niedługo zapytamy o efekty ich pracy - zapowiada Michał Szułczyński, rzecznik prokuratury w Gliwicach, która nadzoruje śledztwo.
Małgorzata Pacześniowska z Parczewa takie przesłuchanie ma już za sobą. - Byłam pytana głównie o warunki pracy i zachowanie kierownictwa sklepu - mówi kobieta. Pracowała w sklepie Biedronka w Parczewie od 2001 do 2003 r. Będąc kasjerką musiała wozić wózkiem, a potem rozładowywać towar ważący nawet
960 kilogramów.
Śledztwo ma wykazać, czy przykłady łamania praw pracowniczych w sieci Biedronka były z góry zaplanowane przez kierownictwo firmy. W Lublinie do kierowania przesłuchaniami powołano specjalną komisję. Jej pracę nadzoruje jedna osoba. - To za mało do tak dużego postępowania - komentuje Szułczyński.
W Komendzie Wojewódzkiej Policji w Lublinie zapewniają jednak, że zdążą na czas, bo polecenie przesłuchania pracowników Biedronki otrzymały poszczególne komisariaty w terenie.
- Codziennie przesłuchujemy kilkadziesiąt osób - mówi Sławomir Góźdź, naczelnik Wydziału ds. Walki z Przestępczością Gospodarczą. - Wezwanie na policję zwalnia ich z obowiązków służbowych, dlatego są wzywani nawet w godzinach pracy.
- To bezprecedensowe śledztwo wpłynie pozytywnie na przebieg założonej przez nas sprawy - mówi Ewa Mikołajczyk z kancelarii Lecha Obary, adwokata, który jest pełnomocnikiem Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Wielkie Sieci "Biedronka”. Stu byłych pracowników złożyło zbiorowy pozew do sądu. Żądają dwóch milionów złotych odszkodowania
za szykany w pracy. Wśród nich jest osiem osób z naszego województwa. Między innymi z Lublina, Świdnika, Chełma i Parczewa.
Spółka Jeronimo Martins Dystrybucja, właściciel sklepów Biedronka, nie wypowiada się w sprawie śledztwa.


2 TYSIĄCE ZA DWA LATA

Byli pracownicy sieci sklepów Biedronka walczą w sądach już od kilku lat o odszkodowania za przepracowane nadgodziny i zrujnowane dźwiganiem ciężarów zdrowie. Ci z naszego województwa coraz częściej czują się zmuszeni do pójścia na ugodę z właścicielem sieci. Firma ma dobrych prawników, którzy wykorzystują na przykład, że pokrzywdzeni nie mają czym udokumentować swojej krzywdy. Dysponują jedynie zeznaniami kolegów z pracy. W ramach ugody osobie, która przepracowała dwa lata, były pracodawca proponuje ok. 2 tys. zł zapłaty za nadgodziny.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

18-20 sierpnia
komentarze (0)0
polubienia (1)1
17-08-2017

18-20 sierpnia

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!