czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Z Biedronki do komisariatu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 kwietnia 2006, 20:55

Ponad 2 tysiące pracowników sklepów Biedronka przesłuchają policjanci z naszego województwa. To część ogólnokrajowego dochodzenia w sprawie łamania praw pracowniczych. Śledztwo zlecił minister sprawiedliwości.

Na komisariaty są wzywani obecni pracownicy sklepów należących do spółki Jeronimo Martins, a także ci, którzy w Biedronce już nie pracują, ale złożyli doniesienie do prokuratury, policji lub inspekcji pracy. W całym kraju policjanci przesłuchają 20 tys. osób. - Muszą się spieszyć, bo niedługo zapytamy o efekty ich pracy - zapowiada Michał Szułczyński, rzecznik prokuratury w Gliwicach, która nadzoruje śledztwo.
Małgorzata Pacześniowska z Parczewa takie przesłuchanie ma już za sobą. - Byłam pytana głównie o warunki pracy i zachowanie kierownictwa sklepu - mówi kobieta. Pracowała w sklepie Biedronka w Parczewie od 2001 do 2003 r. Będąc kasjerką musiała wozić wózkiem, a potem rozładowywać towar ważący nawet
960 kilogramów.
Śledztwo ma wykazać, czy przykłady łamania praw pracowniczych w sieci Biedronka były z góry zaplanowane przez kierownictwo firmy. W Lublinie do kierowania przesłuchaniami powołano specjalną komisję. Jej pracę nadzoruje jedna osoba. - To za mało do tak dużego postępowania - komentuje Szułczyński.
W Komendzie Wojewódzkiej Policji w Lublinie zapewniają jednak, że zdążą na czas, bo polecenie przesłuchania pracowników Biedronki otrzymały poszczególne komisariaty w terenie.
- Codziennie przesłuchujemy kilkadziesiąt osób - mówi Sławomir Góźdź, naczelnik Wydziału ds. Walki z Przestępczością Gospodarczą. - Wezwanie na policję zwalnia ich z obowiązków służbowych, dlatego są wzywani nawet w godzinach pracy.
- To bezprecedensowe śledztwo wpłynie pozytywnie na przebieg założonej przez nas sprawy - mówi Ewa Mikołajczyk z kancelarii Lecha Obary, adwokata, który jest pełnomocnikiem Stowarzyszenia Poszkodowanych przez Wielkie Sieci "Biedronka”. Stu byłych pracowników złożyło zbiorowy pozew do sądu. Żądają dwóch milionów złotych odszkodowania
za szykany w pracy. Wśród nich jest osiem osób z naszego województwa. Między innymi z Lublina, Świdnika, Chełma i Parczewa.
Spółka Jeronimo Martins Dystrybucja, właściciel sklepów Biedronka, nie wypowiada się w sprawie śledztwa.


2 TYSIĄCE ZA DWA LATA

Byli pracownicy sieci sklepów Biedronka walczą w sądach już od kilku lat o odszkodowania za przepracowane nadgodziny i zrujnowane dźwiganiem ciężarów zdrowie. Ci z naszego województwa coraz częściej czują się zmuszeni do pójścia na ugodę z właścicielem sieci. Firma ma dobrych prawników, którzy wykorzystują na przykład, że pokrzywdzeni nie mają czym udokumentować swojej krzywdy. Dysponują jedynie zeznaniami kolegów z pracy. W ramach ugody osobie, która przepracowała dwa lata, były pracodawca proponuje ok. 2 tys. zł zapłaty za nadgodziny.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!