poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lubelskie

Poszukiwany od tygodnia 28-letni Paweł Marzęda z Lubartowa nie żyje. Policja odkryła jego zwłoki. Były zakopane w lesie koło Parczewa.

O zabójstwo podejrzani są jego dwaj znajomi.

Chłopak zaginął w ubiegły piątek. Początkowo wiadomo było tylko tyle, że wyjechał do Lublina. Jego kolega twierdził, że jakiś klient chciał, żeby naprawił mu alarm w samochodzie. Rodzina najpierw szukała go na własną rękę w szpitalach. Brat publikował apel w Internecie. Prośbę rodziny o zgłaszanie się świadków i zdjęcie Pawła opublikowaliśmy przed kilkoma dniami w Dzienniku Wschodnim.
Rodzina Marzędy od razu wykluczała, że chłopak mógł po prostu ruszyć w Polskę i nie dawać znaków życia. - To do niego niepodobne - mówiła ze łzami w oczach matka.
Paweł zajmował się naprawą elektroniki samochodowej. Chciał założyć warsztat. Policja szukała go od poniedziałku. We wtorek na ul. Porzeczkowej w Lublinie odkryto samochód, którym miał wyjechać do Lublina.
- Auto nie nosiło śladów włamania, jednak widoczne w nim były ślady krwi - mówi Renata Laszczka-Rusek z Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.
To oznaczało, że Paweł padł ofiarą przestępstwa. Policjanci sprawdzali każdą informację, każdy sygnał, który mógł doprowadzić do odnalezienia mężczyzny. Przesłuchali jego kolegów, którzy mieli z nim częsty kontakt. Śledztwo doprowadziło ich do 21-letniego Krzysztofa P., który pracował razem z Pawłem oraz jego znajomego 28-latka Pawła G. Pierwszy z mężczyzn ma na swoim koncie paserstwo, Paweł G. był karany za oszustwo.
W czwartek prokuratura postawiła im zarzut zamordowania Pawła.
- Wszystko wskazuje na to, że motyw zabójstwa mógł mieć podłoże finansowe. Może chodzić o motyw rozliczeniowy - mówi Marek Woźniak, zastępca prokuratora okręgowego w Lublinie.

Do zabójstwa doszło kilkanaście kilometrów od Lubartowa. Wiadomo że zwłoki były potem przewożone oplem vectrą. Następnie zabójcy zakopali ciało w lesie niedaleko Parczewa.
- Ze względu na dobro śledztwa nie możemy podać więcej szczegółów - mówi prokurator Woźniak. - Zarówno prokuratura, jak i policja prowadzą dalsze śledztwo.
Obaj mężczyźni wczoraj byli przesłuchiwani. Prokuratura nie chce powiedzieć, czy przyznali się do winy, ale wystąpiła do sądu z wnioskiem o tymczasowy areszt Krzysztofa P. Dziś do sądu wpłynie taki sam wniosek w sprawie Pawła G. Obu grozi dożywocie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
MM
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

MM
MM (31 marca 2008 o 04:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
W miejscu gdzie zakopali Pawła stoji kamień. Postawiony przez rodzinę. Jesli ktoś wie gdzie stała kiedyś tabliczka zaczynająca powiat parczewski - jadąc od strony lubartowa tak się skręca w lewo i potem za 100 metrów w prawo. Warto zajrzeć, spędzić minute w ciszy i zastanowić się nad sensem życia.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!