piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Zabójczy lek zakazany

Dodano: 9 listopada 2006, 19:23

Aptekarze mają całkowity zakaz wydawania corhydronu. A prokuratura w Lublinie koordynuje ogólnopolskie śledztwo w sprawie groźnego leku. Bada, jak to możliwe, że znalazł się w sprzedaży.

Dziś u wojewody lubelskiego posiedzenie sztabu kryzysowego. A wczoraj wszystkie apteki, pogotowia i szpitale w całym regionie dostały z Głównego Nadzoru Farmaceutycznego zakaz wydawanie pacjentom corhydronu. Nie tylko niebezpiecznej partii z numerem 010705, ale bezwzględnie wszystkich dawek. - A co mamy teraz podawać w zamian? - zastanawia się Anna Zmysłowska, zastępca dyrektora ds. lecznictwa w szpitalu wojewódzkim przy al. Kraśnickiej. - Ten lek jest potrzebny do przeprowadzania operacji.
Lubelska policja wspólnie z Narodowym Funduszem Zdrowia kompletuje listę nazwisk osób, które kupiły corhydron. - Będziemy do nich docierać i informować, żeby go nie przyjmowały - mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji. Lek można oddawać do aptek, a te zgodnie z zarządzeniem wojewody powinny oddać pieniądze.
Już od środy śledztwo prowadzi lubelska prokuratura. - Sprawdzamy nieprawidłowości przy produkcji leku oraz niedopełnienie obowiązków przez osoby odpowiedzialne za jego wycofanie i nieostrzeżenie opinii publicznej - mówi Robert Bednarczyk, prokurator apelacyjny w Lublinie.

Wczoraj prokurator przesłuchał Krystynę Wysmulską, zastępcę wojewódzkiego inspektora farmaceutycznego. To właśnie lubelski inspektorat w styczniu tego roku zakazał sprzedaży leku produkowanego przez jeleniogórską Jelfę. O dwóch przypadkach jego niepożądanego działania powiadomili wtedy lekarze z Janowa Lubelskiego. - To był dla mnie szok, bo lek zaczął działać zupełnie inaczej niż powinien - wspomina Andrzej Kamiński, ordynator oddziału chorób wewnętrznych, który 26 stycznia miał dyżur w szpitalu. - Pacjenci po jego podaniu nagle przestawali oddychać. Dzięki szybkiej reakcji uratowaliśmy ich.
Szpital natychmiast wycofał corhydron i całą partię przekazał do badania. - Zgłosiliśmy sprawę do Wojewódzkiego Inspektoratu Farmaceutycznego - mówi Grażyna Szabat, asystentka dyrektora SP ZOZ w Janowie Lub. - Nadzór wstrzymał sprzedaż serii leku już następnego dnia. Ale 29 marca wydał decyzję o ponownym dopuszczeniu go do obrotu. Lek został przebadany w Warszawie, miał spełniać wszelkie normy. Według wojewody, któremu inspektorat podlega, wszystko odbyło się zgodnie z przepisami. - Zachowano wszelkie procedury związane z wycofaniem i wprowadzaniem leku - twierdzi Piotr Kowalczyk, rzecznik wojewody. - Dlatego nie podejmiemy żadnych decyzji personalnych w tej sprawie.
Prokuratorzy przesłuchali już lekarzy z Janowa Lubelskiego i Siedlec, gdzie też stwierdzono przypadki zasłabnięć po podaniu leku. Wiadomo już, że na Lubelszczyznę trafiła spora partia corhydronu z niebezpiecznej serii. - Sprawdzamy, jak przebiegała dystrybucja od producenta do pacjenta - mówi Bednarczyk.


Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!