środa, 18 października 2017 r.

Lubelskie

Zakaz bezprawny, ale zapobiegawczy

  Edytuj ten wpis
Dodano: 29 sierpnia 2007, 20:43
Autor: Dominik Smaga

Usunięciem siłą z budynku zagroził wczoraj przewodniczący Rady Miasta mieszkańcowi, który filmował obrady.

Kilka minut wcześniej radni bezprawnie uchwalili, że mężczyzna nie może rejestrować obrad. - Zabroniliśmy zapobiegawczo - tłumaczą.

Marian Widelski, brat jednego z radnych, przyszedł wczoraj na sesję w Bełżycach - jak to miał w zwyczaju - z kamerą.
- Proszę o przedstawienie się, kto pan jest i dla kogo pan filmuje - zażądał Zbigniew Król, przewodniczący rady.
- Przecież widział mnie tu nie pierwszy raz i nie pierwszy raz chciał mnie wypędzić - komentuje Widelski. Mimo to przedstawił się i powiedział, że filmuje dla potrzeb prywatnych i do ewentualnego wykorzystania w materiałach reporterskich.
Przewodniczący stwierdził, że sesję filmować wolno, jeśli nie przeszkadza to w obradach, i że film kręcony urzędową kamerą jest dostępny na stronie internetowej Bełżyc. I zarządził głosowanie: czy Widelski może zostać, czy też nie.
Siedmiu radnych kazało kamerzyście wyjść, czterech zgodziło się, by został. Trzech nie miało zdania. - Stwierdzam, że rada nie wyraziła zgody na filmowanie naszych obrad przez osobę prywatną. Wygląda na to, że przeszkadza to w obradach - skwitował Król, po czym ogłosił 10-minutową przerwę w sesji. A Widelskiemu zagroził: - Proszę to zwijać, bo zaraz wezwę tu siły. Usuniemy pana siłą.
Wszystko to zarejestrowała kamera. Ale Król w rozmowie z nami wyparł się tych słów. - Proszę nie robić takiej nagonki na nas.
• Dlaczego przeganiacie kamerzystę?
- My nie jesteśmy tu na planie filmowym. To jest ciężka praca. A radni na widok kamery są zdekoncentrowani.
• Kamera Wielskiego ich rozprasza, a urzędowa już nie?
- Te materiały mogą być przed wyborami wykorzystane w różnych celach - stwierdza przewodniczący.
- Pan Widelski nawet nie umie powiedzieć, dlaczego filmuje - mówi radny Witold Wójtowicz, który głosował za wprowadzeniem zakazu. Dlaczego tak głosował? - Zapobiegawczo, żeby nie jątrzył. Jestem przekonany, że ten materiał nie służyłby dobru gminy.
• Ale przecież każdy ma prawo filmować sesję.
- Może i ma. Ale on nigdy nie poprosił o zgodę.
- Obrady są przecież jawne - uważa radna Danuta Kamińska. - Ja nie wstydzę się żadnego gestu, ani słowa z tej sali.
Przerwa w obradach zamiast 10 minut trwała pół godziny. Ale po jej zakończeniu kamerzysty nikt nie usunął. - Widocznie skonsultowali się z prawnikami - przypuszcza Widelski.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!