niedziela, 17 grudnia 2017 r.

Lubelskie

Spadkobiercy ostatniego właściciela pałacu w Kozłówce znowu przypomnieli sobie o rodowym gnieździe. Tym razem domagają się, żeby sąd zwrócił im nie tylko wyposażenie rezydencji, ale całą posiadłość. Gra toczy się o miliony złotych.

Zamoyscy właśnie przysłali do Sądu Okręgowego w Lublinie nowy pozew. Andrzej, Jadwiga i Maria – dzieci Aleksandra, ostatniego właściciela Kozłówki – oraz jego wnuczka Anna, chcą zwrotu pałacu z parkiem (łącznie 21 hektarów) oraz wyposażenia posiadłości. Dokładnie w nim wymieniają, czego się domagają: m.in. obrazów, mebli, zastaw, lamp, a nawet ozdobnego bojlera czy krat przy wejściu.
Tym razem dołączyli dokumenty stwierdzające, że są spadkobiercami Aleksandra Zamoyskiego. Postępowanie spadkowe przeprowadzili przed rokiem w sądzie w Lubartowie. Pod koniec lat 90. lubelski sąd nie uwzględnił ich roszczeń, właśnie ze względu na brak potwierdzenia, kto dziedziczy po Zamoyskim. Jego syn domagał się wówczas tylko wyposażenia pałacu.
Spadkobiercy Aleksandra wycenili, że majątek, który chcą odzyskać, jest warty 31 mln zł. Żeby sąd zajął się sprawą, muszą zapłacić 100 tys. zł wpisu. Ale Zamoyscy twierdzą, że nie stać ich na wpłacenie takiej kwoty. – Wystąpili o zwolnienie z wpłacenie wpisu – mówi Barbara du Chateau, rzecznik SO w Lublinie. – Decyzja zapadnie w przyszłym tygodniu.
Zamoyscy twierdzą, że pałac zabrano im bezprawnie. Dekret o reformie rolnej z 1944 roku był sprzeczny z konstytucją, bo nie przewidywał odszkodowania dla wywłaszczonych. Ponadto pozwalał na odebranie nieruchomości rolnych z inwentarzem. Spadkobiercy dowodzą, że pałac w Kozłówce był tylko rezydencją mieszkalną i wywłaszczeniu nie podlegał. Tak samo nie powinno być zabrane jego wyposażenie. Meble i obrazy nie mają nic wspólnego z gospodarowaniem na roli. Podpierają się orzeczeniami sądów, które dochodziły do takich wniosków w innych sprawach.
W ostatnich latach Zamoyscy często odwiedzali Kozłówkę. Zapewniali, że nie chcą muzeum zabierać eksponatów. Deklarowali, że chcą utworzyć fundację, której przekazaliby wyposażenie pałacu. – Wszystko zostawimy na miejscu – mówił Andrzej Zamoyski. – Chcemy, żeby muzeum było prowadzone w taki sposób, jak dotychczas.
Jego siostry sugerowały, że chcą tylko odszkodowania. Mieli dogadywać się w tej sprawie z Ryszardem Kornackim, dyrektorem muzeum w Kozłówce. Dlaczego rozmowy skończyły się fiaskiem – nie wiadomo. Kornacki jest za granicą i nie udało się nam z nim skontaktować.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!