sobota, 21 października 2017 r.

Lubelskie

Zaopiekują się cmentarzem na Monte Cassino

  Edytuj ten wpis
Dodano: 7 maja 2009, 10:01

Uczniowie z Bychawy i Zakrzówka jadą do Włoch, by 18 maja wziąć udział w obchodach 65. rocznicy bitwy pod Monte Cassino. W imieniu polskiej młodzieży przejmą opiekę nad cmentarzem wojennym, na którym spoczywają nasi żołnierze.

- Najważniejsze, że będę mogła porozmawiać z uczestnikami bitwy pod Monte Cassino. Doświadczyć historii na żywo - mówi Anna Wierzchowska, uczennica II klasy liceum w Bychawie.

Na tegorocznych uroczystościach, Polskę będzie reprezentować skromna delegacja z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele oraz 100-osobowa grupa z Lubelszczyzny. 15 maja do Włoch wyjadą od nas dwa autokary pełne młodych ludzi.

Pod Monte Cassino wybiera się chór z Zespołu Szkól w Zakrzówku oraz Orkiestra "Henryczki” z Zespołu Szkół im. Ks. A. Kwiatkowskiego w Bychawie.

- Podczas uroczystości zagramy hymn polski i włoski oraz zestaw pieśni patriotycznych, m.in. "Czerwone maki” i "Pierwsza Brygada” - mówi Henryk Dudziak, dyrektor szkoły w Bychawie i dyrygent w jednej osobie.

Wyjazd jest możliwy m.in. dzięki Fundacji Andrzej Marzec Monte Cassino.

- Wielokrotnie odwiedzałem cmentarz polskich żołnierzy i z zazdrością patrzyłem, jak grupy młodych ludzi z USA, Niemiec, Nowej Zelandii, Anglii pielęgnowały groby poległych żołnierzy na cmentarzach narodowych. A nasz cmentarz ożywał tylko podczas uroczystości - mówi założyciel fundacji Andrzej Marzec z Kraśnika. - Chciałem to zmienić i wspólnie z grupą ludzi dobrej woli powołałem fundację.

- Chcemy organizować wycieczki dla szkół z naszego regionu, podczas których młode pokolenie pozna historię na żywo. I razem z rówieśnikami z innych krajów popracuje przy porządkowaniu wojennych nekropolii. Opieka nad grobami żołnierzy to nasz obowiązek. Dlatego przekazanie tej "służby” lubelskiej młodzieży przez weteranów II Korpusu jest dla nas wielkim zaszczytem - dodaje ppłk rezerwy Zbigniew Mańka, członek rady programowej fundacji.

Jej działalnością interesują się już ludzie z całego świata. - Kontaktują się z nami rodziny żołnierzy gen. Andersa z Nowego Jorku, Paryża, Londynu. Chcą nas wspierać, przesyłają pamiątki z tamtych czasów - dodaje A. Marzec.

  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!