środa, 23 sierpnia 2017 r.

Lubelskie

Znalazłeś psa? To masz pecha!

Dodano: 18 września 2007, 19:45

Pani Maria z Lublina przygarnęła bezpańskiego psa. Przez dwa dni szukała dla niego schroniska. Musiała skłamać, żeby znaleźć dla zwierzęcia przytułek.

Maria Ziemińska znalazła pieska pod Lublinem, na terenie gminy Niemce. - Nie mogłam go wziąć do domu, bo mam już jednego. Pomyślałam o schronisku - opowiada.
Na próżno szukała numeru do miejskiego schroniska przy ul. Metalurgicznej w Lublinie. Nie mają tam stacjonarnego telefonu. Z pomocą Straży Miejskiej wreszcie się dodzwoniła na komórkę. Kiedy przyznała się, że znalazła psa pod miastem, usłyszała stanowcze "nie”, bo "my bierzemy tylko psy znalezione w mieście”. Odesłano ją do Urzędu Gminy w Niemcach.
Tam kobieta dowiedziała się, że gmina może zająć się jedynie psem kalekim lub groźnym. - To co, mam go okaleczyć, żebyście go wzięli? - spytała. A urzędniczka na to: "Trzeba było nie znajdować.”
Zadzwoniliśmy do UG w Niemcach. - To nie nasza sprawa, u nas nie ma schroniska - zbywa nas Anna Czyżyk z Wydziału Gospodarki Komunalnej. - Może schronisko w Nowodworze pod Lubartowem go przyjmie. Ale za to trzeba zapłacić - ostrzega.
Tymczasem w Nowodworze przyjmują tylko psy przywiezione przez Straż Miejską, albo przekazane przez gminę. - Od zwykłych ludzi nie bierzemy. W urzędzie w Niemcach proszę zgłosić sprawę. I to oni powinni nam przywieźć psa i zapłacić 400 zł - mówi Adam Szumiło, współwłaściciel schroniska. - Ale nie zapłacą, bo nie podpisali z nami umowy.
- Nie mamy umowy, bo nasza gospodarka komunalna jeszcze jej nie przygotowała - przyznaje Stefan Czyżyk, wójt Niemiec (prywatnie mąż Anny Czyżyk). - Nadrobimy to. Ale jak człowiek znajduje psa, to najlepiej niech sam go odstawi i zapłaci. Bo skąd mamy wiedzieć, że zwierzę jest od nas?
- To tragiczna sytuacja. Psy spod Lublina skazane są na to, żeby źle skończyć, bo nikt się nimi nie chce zająć - przyznaje prof. Halina Kowalska-Pyłka, szefowa lubelskiego Animalsa. - Co zrobić w takiej sytuacji? Niektórzy uciekają się do kłamstwa…
Tak właśnie zrobiła pani Maria. - Odczekałam kilka godzin i ponownie zadzwoniłam na Metalurgiczną. Skłamałam, że znalazłam psa w Lublinie. Pozwolili mi go przywieźć.
Czytaj więcej o:
(Anonimowy)
były mieszkaniec
były mieszkaniec
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

(Anonimowy)
(Anonimowy) (19 września 2007 o 21:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
pozdrowienia dla najgorszego internauty
Rozwiń
były mieszkaniec
były mieszkaniec (19 września 2007 o 10:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
pozdrowienia dla najgorszego wójty i jego drużyny, ten człowiek nie potrafi nic załatwić
Rozwiń
były mieszkaniec
były mieszkaniec (19 września 2007 o 10:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
pozdrowienia dla najgorszego wójty i jego drużyny, ten człowiek nie potrafi nic załatwić
Rozwiń
były mieszkaniec
były mieszkaniec (19 września 2007 o 10:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
pozdrowienia dla najgorszego wójty i jego drużyny, ten człowiek nie potrafi nic załatwić
Rozwiń
były mieszkaniec
były mieszkaniec (19 września 2007 o 10:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
pozdrowienia dla najgorszego wójty i jego drużyny, ten człowiek nie potrafi nic załatwić
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!