piątek, 18 sierpnia 2017 r.

Lublin

14-latek nie chciał przyznać się do wagarów. Wymyślił porwanie

Dodano: 6 grudnia 2011, 08:51

 (DocentX / CCBY 3.0)
(DocentX / CCBY 3.0)

Nieznajomy mężczyzna miał zajść 14-latka od tyłu i przyłożyć mu do ust chustkę nasączoną substancją odurzającą. Chłopiec stracił przytomność i ocknął się w Warszawie – Takie sceny rodem z filmu kryminalnego miały rozegrać się przy ulicy Bukowej w Lublinie. Miały, bowiem okazało się, że 14-latek wymyślił całą historię, aby usprawiedliwić swoje wagary.

14-latek postanowił wybrać się na wagary właśnie do Warszawy. Na miejscu dotarło do niego, że nie ma pieniędzy na bilet powrotny. Wtedy postanowił zadzwonić do mamy mówiąc o porwaniu i szczęśliwej ucieczce z rąk oprawców. – Kobieta pojechała po syna do stolicy, a następnie wspólnie z nim poszła do najbliższego komisariatu policji – relacjonuje st. sierż. Anna Smarzak z lubelskiej policji.

Chłopiec dokładnie opisał przebieg całego zdarzenia. W trakcie drogi do szkoły miał go zaczepić nieznany mężczyzna, który poprosił o pomoc przy naprawie auta. Wtedy 14-latek miał zostać odurzony i zaciągnięty do samochodu. - Młody lublinianin ocknął się dopiero po kilku godzinach w jakimś samochodzie. Zorientował się, że znajduje się w busie. Rozpoznał, że auto krąży po warszawskich ulicach. Kiedy pojazd zatrzymał się na światłach na jednym ze skrzyżowań, chłopiec wykorzystał nieuwagę porywaczy i uciekł – dodaje Anna Smarzak.

Matka chłopca złożyła zawiadomienie o uprowadzeniu dziecka. Policjanci potraktowali sprawę bardzo poważnie. – Jeden z porywaczy miał około 2 metrów wzrostu, ubrany był w czerwone spodnie na szelkach, a na głowie miał zielonego irokeza. Drugi z mężczyzn, który siedział za kierownicą był ciemnoskóry – tłumaczył policjantom 14-latek.

Po analizie zebranych materiałów policjanci nabrali wątpliwości, co do zeznań chłopca. W końcu pod naciskiem pytań 14-latek przyznał się. – Powiedział, że nie chciało mu się iść do szkoły i postanowił udać się do Warszawy – mówi st sierż. Anna Smarzak. Jak dodaje, na jednym z dworców wsiadł do busa i pojechał do stolicy. Po kilku godzinach zwiedzania uświadomił sobie, że nie ma pieniędzy na powrót. Bał się przyznać do wagarów, więc wymyślił historyjkę o porwaniu.

Za swoją bujną wyobraźnię 14-latek odpowie przed Sądem ds. Rodziny i Nieletnich.
Czytaj więcej o:
babcia
Henio
cba
(7) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

babcia
babcia (6 grudnia 2011 o 17:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
temu gówniarzowi potrzebne jest KONIECZNIE wytrzepanie tyłka do <bulu> bo bezstresowe wychowanie jest beznadziejne !!!!
Rozwiń
Henio
Henio (6 grudnia 2011 o 13:30) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Inna dyrekcja też nie miała udziału, a - jak czytamy w DW - "czeka ją kara".
Rozwiń
cba
cba (6 grudnia 2011 o 13:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie niu jork, tylko łorsoł citi... widać wyraźnie te warszawskie drapacze chmur...

do Henia: nie, dyrekcja szkoły nie ma w tym żadnego udziału... na jego wagary miały wpływ jego równieśnicy.
Rozwiń
asdf
asdf (6 grudnia 2011 o 11:32) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to na zdjęciu to Nju Jork?
Rozwiń
olo
olo (6 grudnia 2011 o 11:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Po co zaraz sąd?! Chłopak się zestresował. Trzeba było go puścić i dać mu szansę a nie od razu sąd. recydywę robić z małego już na starcie życia? eee...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (7)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!