poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

26 tys. kilometrów w dwa miesiące. Wielka wyprawa Piotra Masicza

  Edytuj ten wpis
Dodano: 21 grudnia 2014, 18:45
Autor: Paweł Puzio

Przed nimi droga dla najtwardszych. Chcą dotrzeć na brzeg Morza Ochockiego pokonując Drogę Śmierci latem. Piotr Masicz z Lublina już rozpoczął przygotowania do kolejnej eskapady

Pamir, Egipt, Islandia, Jordania, Gruzja - lista wypraw Piotra Masicza jest długa. Przed nim jednak najtrudniejsze wyzwanie w jego karierze podróżnika - Magadan i przejazd przez Drogę Śmierci. - Już ruszyły przygotowania. W minioną sobotę spotkaliśmy się na naradzie wojennej. Jedziemy w trzy auta. Poza moim nissanem patrolem pojadą także załogi z Kielc i Bielska-Białej. Ruszamy na początku lipca - mówi Piotr Masicz.

Logistycznie jest to wielkie wyzwanie. Podróżnicy spędzą dwa miesiące w drodze, przejadą przez kilka stref czasowych. Będą żyć przeważnie w trudnych, jak nie ekstremalnych warunkach, szczególnie podczas ostatniego etapu.

- Wyprawę podzieliliśmy na trzy części - z Polski do Moskwy, z Moskwy do Irkucka i najtrudniejsza: z Irkucka na Magadan, czyli ponad 2000 kilometrów po Drodze Śmierci - mówi Masicz.

Droga śmierci, w rosyjskiej nomenklaturze oznaczona numerem R504, powstała w latach 40. minionego wieku na polecenie Józefa Stalina. Przy budowie zmarły tysiące ludzi - jeńców, więźniów politycznych, "wrogów ludu”. W tym wielu z 14 tysięcy Polaków zesłanych na Magadan przez sowiecki reżim. Ponieważ Droga Śmieci biegnie przez wieczną zmarzlinę, to nikt nie chował zwłok w grobach, lecz bezpośrednio w drodze. Stąd też i inna nazwa tego traktu - droga po kościach.
Przed podróżnikami wyzwanie nie lada.

- Latem Droga Śmierci zamienia się w wielkie bajoro. Zapewne nieraz będziemy korzystać z pomocy kierowców ciężarowych krazów czy kamazów. Na ich grzbietach pokonamy głębsze brody - dodaje Masicz.

Ale nie tylko woda jest wyzwaniem. - Meszki i niedźwiedzie to kolejne problemy, z którymi przyjdzie się nam zmierzyć. Na meszki przyszykowaliśmy podwójne moskitiery zrobione z siateczki do cedzenia lakierów samochodów. Są niezwykle gęste. Natomiast z niedźwiedziami będzie kłopot. Pozostanie chyba tylko duży zapas gazu pieprzowego - dodaje z uśmiechem podróżnik.

Koszt tej wyprawy, wbrew pozorom, nie jest olbrzymi. - Główny wydatek to paliwo. W każdym samochodzie jadą 4 osoby, a każda z nich musi przygotować po 3,5 tysiąca złotych plus opłaty za rosyjskie wizy - dodaje Masicz. - Na razie sprzyja nam szczęście, bo rubel w tym roku jest wyjątkowo słaby.

Nie bez powodu lubelski podróżnik wspomina o kosztach, bo jest jeszcze jedno wolne miejsce. Poza gotówką trzeba mieć jeszcze dwa miesiące urlopu.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o: piotr masicz
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!