niedziela, 19 listopada 2017 r.

Lublin

400 pracowników UMCS na bruk!

  Edytuj ten wpis

Bez efektu skończyło się dzisiejsze spotkanie ostatniej szansy na UMCS. Władze uczelni nie uwzględniły żadnego postulatu związków. To oznacza początek zwolnień grupowych.

– Wydaje się, że decyzja zapadła wcześniej. A dziś tylko zostaliśmy o nie poinformowani – mówi Elżbieta Chodzyńska ze związku Solidarność '80. – Żadna z naszych propozycji nie została uwzględniona. Nawet jedna.

Oficjalnie o swojej decyzji władze UMCS poinformują na konferencji prasowej o godz. 13. – Dla nas wszystko jest już jasne: to początek zwolnień grupowych – podkreśla Chodzyńska. – Teraz zaczną nam wręczać wypowiedzenia.

Co dalej? – Na pewno podejmiemy jakieś działania, ale nie chcę jeszcze zdradzać jakie – przyznaje Chodzyńska.

Pomoc pracownikom obiecała Kancelaria Sprawiedliwości Społecznej. Jej pracownicy wczoraj zapowiedzieli, że jeżeli dojdzie do zwolnień grupowych, to w imieniu zwalnianych pracowników kancelaria wystąpi do sądu pracy.

– Wystąpimy z powództwem o uznanie bezskuteczności tych wypowiedzeń – mówi Jarosław Niemiec z kancelarii. – Zostaną one bowiem wręczone pracownikom bez zachowania wymogów ustawy o zwolnieniach grupowych. M.in. nie było konsultacji społecznych w tej sprawie.

– Poza tym odmówiono pracownikom pokazania wyniku audytu finansowego uczelni. Ludzie mają kłaść głowę pod nóż, nie wiedząc w jakiej sprawie – dodaje Grzegorz Nowicki z KSS. – Wielu z nich pracuje na trzy czwarte etatu. I nie będzie przysługiwał im nawet zasiłek dla bezrobotnych!

KSS rozważa też zawiadomienie Najwyższej Izby Kontroli. Kancelaria ma bronić pracowników bezpłatnie.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
BeBe
humanus
Dominika
(20) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

BeBe
BeBe (17 października 2009 o 00:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
humanus napisał:
...
W tej sytuacji p. Rektor wybrał rozwiązanie które wybrał, które wydaje mu się lepszym, ale czy napewno?


Rektor rozsądnie wybrał na dziś najsłabszego przeciwnika do walki. Decyzje zapadły odpowiednio wcześniej, bo sądzę, że wybór na kanclerza reprezentanta grupy pracowników naukowych nie był przypadkowy. Sądzić można, że spotkania ze związkami to jedynie rodzaj uprzejmego pożegnalnego tańca. Restrukturyzowana grupa pracownicza to grupa wyborców - jak już się ich rozsierdziło, to dalej z nimi być już nie należy. Co może być jutro? Na jutro rektor wybierze do walki następnego najsłabszego w kolejności. Tym razem przyjmie jednak strategię ewolucji, a nie rewolucji (to też przyszli wyborcy) - być może swój zamiar zrealizuje rękami dziekanów. Kiedy przyjdzie czas na restrukturyzację w grupie pracowników naukowych rektor zmieni kanclerza - bo trudno będzie wymagać przez wzgląd na proweniencję obecnego, że porządki we własnym "gnieździe" przeprowadzi obiektywnie. Zmiana kanclerza przyniesie też efekt odświeżający, bo rektor będzie mógł się stopniowo dystansować od dzisiejszych działań, które historia przypisywać będzie - tym bardziej im działania te okażą się w skutkach nietrafione - obecnemu kanclerzowi. Myśląc o drugiej kadencji rektor będzie dążył do polepszenia bytu pracowników naukowych (po dzisiejszej restrukturyzacji będzie to w wyborach ważna grupa pracownicza). Dzięki decentralizacji rola kwestora sprowadzi się do bycia zwykłym księgowym odpowiedzialnym za płacenie podatków i składanie sprawozdań urzędom. Efektem ubocznym będzie bardzo osłabiona administracja - to przyniesie rzeczywistą władzę wydziałom, ale też od wydziałów będzie wymagać ponoszenia rzeczywistej odpowiedzialności.
Rozwiń
humanus
humanus (16 października 2009 o 18:58) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
lop napisał:
zapewniam Cie, że jak przyjdzie ktoś z ministerstwa to nie obroni tych 400 pracowników, no może wtedy poleci troche wiecej 800 moze 1000, zamknie pare wydziałów, rektorów zrobi prorektorami i bedzie ok


I masz i nie masz racji, zależy jak na to spojrzymy.
Zarząd komisaryczny na samym początku wymiecie nieudolne kierownictwo uczelni, które idzie po najmniejszej linii oporu. Na zwolnieniu pracowników obsługi technicznej nie wiele da się zaoszczędzić, gdyż ktoś tę pracę musi wykonywać ciągle. Jeśli będzie to firma zewnętrzna, to nie wykluczone - wręcz graniczy z pewnością - że zrobi to mniejszą liczbą pracowników, ale z kolei wcale nie jest pewne, że za dużo mniejsze pieniądze.
Dalszą konsekwencją zwolnienia "fizycznych" będzie zwolnienie pracowników administracji obsługujących i nadzorujących tych 400 "fizycznych", głównie pracowników działów kadrowego, socjalnego, płacowego, administratorów budynków, bhp, itp.
Ale zwolnienie 400 fizycznych i z 50 innych pracowników wcale nie rozwiązuje sprawy, bo nie dotyka rzeczywistego problemu.

Rzeczywisty problem jest na wydziałach, głównie tzw. przyrodniczych lub eksperymentalnych, choć nie tylko. Ten problem to tzw. pracownicy naukowo techniczni, wielu po doktoracie, pracujący często na stanowiskach administracyjnych za dużo większe pieniądze niż ich koleżanki /koledzy przy takiej samej pracy lecz na etatach administracyjnych. Generalnie jest to grupa zarabiająca ok. trzykrotnie więcej niż ww. "fizyczni" i mniej więcej tak samo liczebna. Znaczna część tych pracowników coś tam robi w działalności badawczej, ale na koszt działalności dydaktycznej. I to jest główny problem. Wyjściem byłoby albo zwolnić tych pracowników, którzy na siebie nie zarabiają albo przenieść na finansowanie z pieniędzy na badania.

Ale p. Rektor boi się tego rozwiązania, bo musiałby w głównej mierze uderzyć w swój wydział, a nawet swoje żony (zdaje się, że pierwszą już upłynnił). Ponadto miałby na karku "stare" związki: ZNP i NSZZ Solidarność, których człon podstawowy, to jest zarządy rekrutują się głównie z tych właśnie pracowników naukowo-technicznych. Nie dziwi Was, że jakoś zupełnie cicho siedzą te dwie organizacje związkowe?
W tej sytuacji p. Rektor wybrał rozwiązanie które wybrał, które wydaje mu się lepszym, ale czy napewno?
Rozwiń
Dominika
Dominika (16 października 2009 o 17:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Lepiej niech wladze uczelni zastanowią się nad poziomem nauczania, który wygenerował niechęć do studiwania na UMCS.,niech przyjrzą się efektywności nauczania "naukowców'' pracujących na kilku etatach.
Rozwiń
Marysia
Marysia (16 października 2009 o 16:48) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
I kto teraz będzie wykładał lastrykę ?
Rozwiń
małpa
małpa (16 października 2009 o 16:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
luiza napisał:
Ano właśnie ... może jest okazja aby podpowiedzieć decydentom od zwolnień kto nam nie "pasi" ......może zamiast porządnych ludzi - wywalą
takiego ????? Wtedy cała ta afera i nam korzyść przyniesie . / Mam nadzieję że studentów nie wywalają ? A może żeby się liczba zgadzała to też??/

"Kto nam nie pasi"....żal pustaków piszących takie komentarze...myślisz że ty wszystkim pasisz cwaniaczko? Popatrz na siebie czy wypełniasz swoje obowiązki prawidłowo i sumiennie a potem oceniaj innych!
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (20)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!