środa, 16 sierpnia 2017 r.

Lublin

A to Polska właśnie. Premiera „Herkulesa i stajni Augiasza” w Teatrze Osterwy

Dodano: 31 maja 2015, 16:50

Tekst sztuki Dürrenmatta jest tak aktualny, że wydawało się, iż reżyser dopisał współczesne akcenty. A jednak nie
Tekst sztuki Dürrenmatta jest tak aktualny, że wydawało się, iż reżyser dopisał współczesne akcenty. A jednak nie

Teatralny statek z polską stajnią Augiasza na pokładzie wolno i ciężko wypływał na szerokie wody. Kiedy już złapał kurs, pewnie dopłynął do brzegu. Czy podobnie będzie z nową Polską?

Start nowego spektaklu był długi. I przegadany. Dwie gadające głowy dadzą radę przez minutę, dwie. Dalej się dłuży. Tak też było na prapremierowym spektaklu „Herkules i Stajnia Augiasza” – wyreżyserowanym przez Artura Tyszkiewicza, dyrektora teatru.

Kiedy spektakl złapał rytm, pewnie potoczyła się historia o prezydencie Augiaszu, który wraz ze swoją radą postanowił oczyścić państwo z gnoju. Tekst sztuki Dürrenmatta jest tak aktualny, że wydawało się, iż reżyser dopisał współczesne akcenty. A jednak nie.

Bohaterem spektaklu jest Herkules (Janusz Łagodziński) i Dejanira (Jolanta Rychłowska). Współczesny Herkules jest celebrytą po przejściach. Z długami. Klejnoty Dejaniry już dawno zostały sprzedane. Zmęczony heros znajduje sobie dublera (Kambizesa gra świetnie Krzysztof Olchawa), kiedy odrabiając długi zatrudni się w cyrku.

Dla Rychłowskiej i Łagodzińskiego spektakl trzeba zobaczyć koniecznie. Dwie dojrzałe, precyzyjnie poprowadzone role. Pięknie mówione. Ważne i mądre. I kiedy Herkules ucieknie przed długami do kolejnego kraju, który topi się w gnoju, Dejanira go nie zostawi. Do bezbronnego herosa powie: Chodźmy razem.

Historia ich miłości toczy się swoim rytmem, w tle toczą się spory polityków o odgnojenie kraju. I tu sceny zbiorowe i songi śpiewane z towarzyszeniem orkiestry na żywo – są jedną z największych wartości spektaklu. Jeśli dodać do tego malarską scenografię Justyny Elminowskiej oraz równie udaną muzykę Jacka Grudnia - to przypomniała mi się fantastyczna „Opera za trzy grosze” Brechta, którą przed laty po mistrzowsku wyreżyserował Andrzej Rozhin. Zresztą Dürrenmatt i Brecht byli duchowymi kuzynami i songi w „Stajni” są strzałem w setkę.

W pięknym finale prezydent Augiasz (Wojciech Dobrowolski) przekazuje synowi garść świeżej, wolnej od gnoju ziemi. Oraz małą, zieloną roślinkę. Z intencją, żeby ją pielęgnować. Coś wam to przypomina? – Oczywiście moja róża wydawałaby się zwykłemu przechodniowi podobna do was. Lecz dla mnie ona jedna ma większe znaczenie niż wy wszystkie razem, ponieważ ją właśnie podlewałem. Ponieważ ją przykrywałem kloszem. Ponieważ ją właśnie osłaniałem – mówi Mały Książę. I ta zbieżność jest nieprzypadkowa.

Nie da się odgnoić kraju, kiedy nie odgnoi się polityków. Nie da się odgnoić polityków, kiedy sami nie odgnoją swoich serc. Nie wystarczy, że politycy odgnoją swoje serca, kiedy nie odgnoimy swoich serc. Miłość i odpowiedzialność dają plony w czystej ziemi.

WIDEO

(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!