czwartek, 19 października 2017 r.

Lublin

Aborcyjny trop wiedzie do szpitala MSWiA

  Edytuj ten wpis
Dodano: 3 kwietnia 2008, 17:40

Na policję zgłosiła się kobieta, która twierdzi, że w tym szpitalu MSWiA przeprowadzono u niej nielegalny zabieg przerwania ciąży.

Kobieta zeznawała w tej sprawie jeszcze jesienią. Policjanci z wydziału do walki z korupcją Komendy Wojewódzkiej Policji przyjechali do jej mieszkania i w osobnych pokojach przesłuchali ją i jej matkę, ważnego świadka w sprawie.

Do przerwania ciąży miało dojść przed kilku laty. O motywach powiadomienia policji kobieta mówi oględnie. - Rozmawiałam ze swoim chłopakiem i znajomym policjantem. Wspólnie doszliśmy do wniosku, żeby to w końcu zgłosić - stwierdza.

Za to ze szczegółami opowiada, jak doszło do aborcji. Numer telefonu do lekarza znalazła w ogłoszeniu prasowym. Zadzwoniła jej matka. Lekarz nie od razu zgodził się na dokonanie aborcji. W końcu kobiety dogadały się z nim, że zabieg będzie kosztował 1,2 tys. zł.

W umówionym terminie przyszły do szpitala. - Na schodach wsunęłam mu pieniądze - opowiada kobieta. - Trafiłam do jakiegoś gabinetu. Przy zabiegu była jeszcze jakaś pani.

Mieszkanka Świdnika opuściła szpital po trzech godzinach. Dostała od lekarza receptę z lekami przeciwkrwotocznymi. Wykupiła je w aptece. - Miałam do niego dzwonić jakby coś się działo, ale wszystko było w porządku - mówi.

Kobieta twierdzi też, że dostała od doktora karteczkę z jego pieczątką i instrukcją jak brać leki. Przekazała ją policjantom.

- Potwierdzam, że wykonywaliśmy w tej sprawie czynności. Zebrane dowody w połowie listopada przekazaliśmy prokuraturze - mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik KWP w Lublinie.

Prokuratura zdecydowała o wszczęciu śledztwa. Postępowanie toczy się jednak powoli. Termin przesłuchania kobiety wyznaczono dopiero na koniec lutego. Były jednak trudności w doręczeniu wezwania i ma się ona stawić w prokuraturze 8 kwietnia.

- Dotychczas zostali przesłuchani świadkowie ze szpitalnego personelu - mówi Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Wystąpiliśmy o informacje, czy kobieta była pacjentką szpitala bądź przyszpitalnej przychodni. Ustalamy, czy na jej nazwisko była wystawiona recepta.

Prokuratura zapowiada, że w ciągu miesiąca śledztwo w tej sprawie zostanie zakończone.

- Nie widziałem, że takie postępowanie się toczy - powiedział nam wczoraj Jarosław Ostrowski, dyrektor szpitala MSWiA w Lublinie. - Jeśli zostaniemy poinformowani o jego wynikach, to będziemy odpowiednio reagować.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Iwona
KARO
Fang
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Iwona
Iwona (5 kwietnia 2008 o 01:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Strasznie naciągana historia, ale w naszym kraju wystarczy żeby dwie osoby kogoś pomówiły i już może człowiek siedzieć w areszcie "wydobywczym" aż się załamie i przyzna do czegoś czego nie zrobił. To skandal żeby tak niszczyć ludzi, a przede wszystkim wspaniałych fachowców jakim są lekarze ginekolodzy z tego szpitala. Dwa lata temu miałam przeprowadzoną poważną operację na oddziale ginekologicznym tego właśnie szpitala. Byłam otoczona wspaniałą opieką zarówno przed jak też po operacji. Operacja była przeprowadzona znakomicie. Do dzisiaj czuję się doskonale. Nikomu nie dawałam tez żadnych pieniędzy. Jeżeli oskarża się takich lekarzy to jest zwykłe świństwo. Obie kobiety powinny być ukarane, a nie lekarz.
Rozwiń
KARO
KARO (5 kwietnia 2008 o 00:52) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
To bardzo żałosne. Kobieta po kilku latach , po rozmowie z policjantem raptem doznała wyrzutów sumienia?
Rozwiń
Fang
Fang (4 kwietnia 2008 o 19:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tylko mądrość jest ograniczona ,głupota nie zna granic.ale już samo miejsce pochodzenia osoby opisanej już samo dużo mówi.Mam nadzieję że ta panienka,jej mamuśka no i oczywiście ten dzieciorób będą pociągnięci do odpowiedzialności za nakłanianie do przestępstwa,korumpowanie lekarza a być może pomawianie i szantażowanie.
Rozwiń
rozpylacz
rozpylacz (4 kwietnia 2008 o 14:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Gość napisał:
Nie chodziło mi o lekarza pisząc ścierwo pirewszej klasy


To mario jest autorem artykułu?
To chyba oczywiste o kogo chodziło z tym ścierwem, hiena z gazetki też jasna sprawa.
Rozwiń
Gość
Gość (4 kwietnia 2008 o 12:13) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
znajomypolicjant napisał:
Mamy tu do czynienia z nakłanianiem do popełnienia przestępstwa (lekarz nie od razu sie zgodził).
Prawdopodobnie okłamała lekarza o kwalifikowaniu się do ciąży zagrażającej życiu matki (lekarz przepisał leki, w razie złego samopoczucia zapraszał po pomoc).

"Wsunęłam mu pieniądze na schodach". Normalnie to się podaje a ktoś przyjmuje - a tu co, wsunęła mu po kryjomu do kieszeni fartucha? A czy pamięta też jak jaj coś wsuwano i wysuwano - czego efektem był znienawidzony bachor?
Przy zabiegu była jeszcze jakaś pani? Mamusia? Druga pacjentka? Może to jakas hurtownia aborcyjna?
Pytania: Po co doktorowi świadek do prostego zabiegu? Po co lekarz przybił pieczątke na kartce z informacją o stosowaniu leku - telefon miały przecież z ogłoszenia. Dlaczego tak długo czekały?
Na szczęście w tym kraju skazuje się człowieka po udowodnieniu bezspornej winy. Szkoda tylko kolejnego lekarza który został zaatakowany przez hienę z gazetki - dobrze, że nie powiedział o kogo chodzi.

A Pani ... niech zapamięta, że oprócz gościnnej pochwy trzeba mieć też mózg.

Nie chodziło mi o lekarza pisząc ścierwo pirewszej klasy
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!