poniedziałek, 23 października 2017 r.

Lublin

Adwokat oskarżony o usiłowanie zabójstwa żony wyszedł na wolność. Ona tego chciała?

Dodano: 15 marca 2017, 20:10

łody prawnik odpowiada za wyjątkowo brutalną napaść. Doszło do niej w lipcu ubiegłego roku.
łody prawnik odpowiada za wyjątkowo brutalną napaść. Doszło do niej w lipcu ubiegłego roku. (fot. Jacek Szydłowski)

Sąd wypuścił z aresztu adwokata oskarżonego o usiłowanie zabójstwa żony. Jak ustaliliśmy nieoficjalnie, prosił o to nie tylko obrońca Bartosza W., ale także małżonka oskarżonego

Bartosz W. to znany chełmski adwokat. Przed Sądem Okręgowym w Lublinie występuje jednak w roli oskarżonego. Śledczy zarzucają mu, że próbował zabić swoją żonę. Znęcał się nad kobietą, pobił ją, po czym rzucił się na nią z nożem. Ze względu na okoliczności sprawy, proces Bartosza W. toczy się za zamkniętymi drzwiami. W poniedziałek zeznawała jego żona. Na czas przesłuchania 34-letniego mecenasa wyprowadzono z sali.

Obrońca Bartosza W. złożył później wniosek o uchylenie aresztu wobec swojego klienta. Jak ustaliliśmy, motywował to m.in. tym, że większość dowodów w sprawie już przeprowadzono. Wniosek obrony miała poprzeć również sama pokrzywdzona. Jej argumenty okazały się na tyle przekonujące, że Bartosz W. mógł wyjść na wolność.

– Sąd uznał, że dalsze stosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania nie jest już konieczne – tłumaczy sędzia Dariusz Abramowicz, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.
Bartosz W. opuścił już areszt i wrócił do domu. Nie wiadomo jednak, jak długo pozostanie na wolności. Podczas poniedziałkowej rozprawy prokurator nie zgadzał się bowiem na wypuszczenie go z aresztu.

– Przygotujemy zażalenie w tej sprawie. Wcześniej musimy jednak zapoznać się z uzasadnieniem decyzji sądu – mówi Agnieszka Kępka, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Uchylenie aresztu oznacza, że zdaniem sądu Bartosz W. nie jest groźny dla swojej żony i nie powinien jej ponownie zaatakować.

Młody prawnik odpowiada za wyjątkowo brutalną napaść. Doszło do niej w lipcu ubiegłego roku. Bartosz W. przeczytał wówczas wiadomości w telefonie małżonki. Tak dowiedział się, że jego żona, pracownica prokuratury, ma romans z kolegą z pracy. Związek miał trwać od blisko dwóch lat. Z ustaleń śledczych wynika, że wpadł wówczas w szał i pobił kobietę.

Po awanturze żona obiecała, że zakończy romans. Bartosz W. nie mógł jednak pogodzić się ze zdradą. Kilka dni po pierwszej kłótni ponownie zaatakował żonę. Z akt sprawy wynika, że był wtedy pod wpływem alkoholu i narkotyków. Feralnego wieczoru małżonkowie byli w domu sami. Dziecko zabrali wcześniej dziadkowie.

Bartosz W. wypominał żonie romans, kłócił się z nią, a wreszcie rzucił się na kobietę z pięściami. Miał ją również bić kijem. Później sięgnął po dwa noże myśliwskie. Groził żonie, że ją oszpeci. Wreszcie dźgnął kobietę. Zadał jej dwa mocne ciosy w korpus.

Pobita i zakrwawiona kobieta zdołała wybiec z domu. Schowała się w aptece całodobowej przy ul. Wołyńskiej. Powiedziała, że napadł ją mąż. Farmaceutka wezwała pogotowie i policjantów. Ranna kobieta przeszła operację, która uratowała jej życie.

Mundurowi zatrzymali Bartosza W. w jego domu. Był pijany i zakrwawiony. Oprócz wieloletniego wyroku grozi mu wyrzucenie z zawodu.

Czytaj więcej o: Lublin policja sąd adwokat
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(18) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (16 marca 2017 o 15:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A czy posiadanie i zażywanie narkotyków nie jest u nas karalne zwłaszcza w przypadku osoby publiczna z wymiaru sprawiedliwości, jeszcze próba zabójstwa pod ich wpływem chyba za to nie powinien wyjść z aresztu.
Rozwiń
Gość
Gość (16 marca 2017 o 11:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Ciekawe czy kosztem wyjścia na wolność , żonka zagarnie cały majątek a jego puści z torbami . Mądra baba miałaby okazję .
Rozwiń
Gość
Gość (16 marca 2017 o 09:49) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
cyt.: Cześć pracy niech żyje bezrobocie. Czy Wy ludzie wierzycie, że w tym nasim Lublinie działa wymiar sprawiedliwości? Jak są kurduplowe sundy, chodakowi prokuratorzy to sprawiedliwość wyszła do kibla, żeby się wysrać. A, że ta nasi sprawiedliwość ma rozwolnienie to szybko z kibla nie wyjdzie. Popieram. Dokładnie tak jest. Dotyczy to całej Lubelszczyzny, na ten przykład. I nie tylko Lubelszczyzny. W Ziobro nadzieja.
Rozwiń
Gość
Gość (16 marca 2017 o 06:03) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Cześć pracy niech żyje bezrobocie. Czy Wy ludzie wierzycie, że w tym nasim Lublinie działa wymiar sprawiedliwości? Jak są kurduplowe sundy, chodakowi prokuratorzy to sprawiedliwość wyszła do kibla, żeby się wysrać. A, że ta nasi sprawiedliwość ma rozwolnienie to szybko z kibla nie wyjdzie.
Rozwiń
Gość
Gość (16 marca 2017 o 00:23) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Wniosek obrony miała poprzeć również sama pokrzywdzona. Jej argumenty okazały się na tyle przekonujące, że Bartosz W. mógł wyjść na wolność." .... dogadali się finansowo w temacie "zadośćuczynienia" ? :)
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (18)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!