piątek, 20 października 2017 r.

Lublin

„Afera podsłuchowa” w lubelskim Ratuszu. Sprawdzą dziennikarzy i agentów CBA

Autor: jsz

Śledczy sprawdzali, czy przewodniczący Rady Miasta Piotr Kowalczyk (po prawej) oraz Grzegorz Siemiński, były zastępca prezydenta Lublina  (po lewej), mieli ustalać między sobą przebieg i wynik postępowania w konkursie na szefa Lubelskiego Przedsiębiorstw Gospodarki Komunalnej (fot. Archiwum)
Śledczy sprawdzali, czy przewodniczący Rady Miasta Piotr Kowalczyk (po prawej) oraz Grzegorz Siemiński, były zastępca prezydenta Lublina (po lewej), mieli ustalać między sobą przebieg i wynik postępowania w konkursie na szefa Lubelskiego Przedsiębiorstw Gospodarki Komunalnej (fot. Archiwum)

Zamojska Prokuratura zajęła się sprawą wycieku niejawnych informacji ze śledztwa w sprawie tzw. „afery podsłuchowej” w lubelskim ratuszu. Wszczęto już śledztwo w tej sprawie. Pod lupę prokuratorów trafią m.in. dziennikarze.

Artykuł otwarty

Czytaj Dziennik Wschodni bez ograniczeń. Sprawdź naszą ofertę

Artykuł otwarty

– Zgodnie z poleceniem Prokuratury Apelacyjnej w Lublinie wszczęliśmy śledztwo w sprawie ujawnienia osobom nieuprawnionym informacji niejawnych – przyznaje Romuald Sitarz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zamościu. – Chodzi o dane z postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Lublinie, a dotyczącego przekroczenia uprawnień przez przedstawicieli władz miasta.

Śledczy z Zamościa zamierzają ustalić, w jaki sposób dziennikarze dowiedzieli się, kto z urzędników był podsłuchiwany przez służby. Będą więc przesłuchiwać samych dziennikarzy oraz, jak ustaliliśmy nieoficjalnie, także agentów CBA, którzy zajmowali się „aferą podsłuchową”. Zgodnie z prawem, funkcjonariuszowi publicznemu, który ujawniłby tajne informacje, grozi do 3 lat więzienia.

Aktualne śledztwo prowadzone jest „w sprawie”, a nie przeciwko konkretnej osobie. Postępowanie dotyczące samej „afery podsłuchowej” zostało umorzone pod koniec lipca. Dotyczyło rzekomego ustawiania konkursu na szefa Lubelskiego Przedsiębiorstw Gospodarki Komunalnej. Śledczy sprawdzali, czy przewodniczący Rady Miasta Piotr Kowalczyk oraz Grzegorz Siemiński, były zastępca prezydenta Lublina, mieli ustalać między sobą przebieg i wynik postępowania. Posadę w LPGK dostał Siemiński. Jednym z dowodów miały być nagrania rozmów między Kowalczykiem, Siemińskim a innymi pracownikami ratusza.

Prokuratura Okręgowa w Lublinie uznała, że urzędnicy nie dopuścili się przestępstwa. Nie przekroczyli swoich uprawnień, a przeprowadzając konkurs nie działali na szkodę ratusza.

– Nie uzyskano dowodów świadczących o nakłanianiu kogokolwiek do naruszenia procedury w trakcie konkursu na stanowisko Prezesa Zarządu LPGK, jak również do przekroczenia uprawnień w tym zakresie – skwitowała po zamknięciu śledztwa Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie.

Lubelska Fundacja Wolności wystąpiła do śledczych o ujawnienie stenogramów rozmów między urzędnikami. Mimo że nie doszło do przestępstwa, śledczy odmówili. Fundacja się odwołała i czeka na rozstrzygnięcie. Przedstawiciele FW zapowiedzieli, że jeśli prokuratura nie zmieni swojego stanowiska, skierują sprawę do sądu.

Gość
(1) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (9 października 2015 o 17:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
a może ujawnić nagrania żeby opinia publiczna sama sobie wyrobiła zdanie.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (1)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!