środa, 22 listopada 2017 r.

Lublin

Agentów nie ujawnimy

  Edytuj ten wpis

Komisja powołana przez abp. Józefa Życińskiego nie ujawni nazwisk lubelskich agentów w sutannach. Twierdzi, że esbeckie teczki tajnych współpracowników są "wybrakowane w 95 procentach”. Ksiądz Tadeusz Isakowicz-Zaleski, badacz archiwów SB z Krakowa, komentuje: To czysta demagogia

Abp Życiński poinformował wczoraj o pierwszych wynikach pracy komisji. Według jej szefa, prof. Janusza Wrony, trudno dotrzeć do prawdy, bo akta są wybrakowane w 95 procentach. - Zachowały się głównie tzw. teczki odtworzeniowe, zawierające kilka stron z wyrywkowymi informacjami. Dlatego nazwisk nie ujawnimy - zastrzega profesor. Światło dzienne mogą ujrzeć - ale po zakończeniu pracy powołanej w 2005 roku komisji - wyłącznie przypadki ewidentnej współpracy z SB. Komisja dotarła do jednego. - To TW "Zenon”. Osoba świecka, działająca w chrześcijańskim stowarzyszeniu.

Tymczasem ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski jest zdziwiony doniesieniami z Lublina. - Dla mnie to czysta demagogia. Bo nie wierzę, że dokumenty mogą być wybrakowane w 95 procentach. Nigdy jeszcze się z tym nie spotkałem. Owszem, w każdym województwie może być inaczej, ale nie do tego stopnia.
Ksiądz wspomina, że szukając informacji przemierzył pół Polski. - I działałem sam, a nie z kilkuosobową komisją. Zdarzało się, że w jednym mieście były teczki, które miały tylko okładkę. Ale w innym miejscu odnajdywałem kolejne strony, albo klisze z zawartością teczki.

Jedyne nazwisko, jakie padło wczoraj w Lublinie, to nazwisko księdza Romualda Jakuba Wekslera-Waszkinela. Służby dwa razy zarejestrowały go jako tajnego współpracownika. Teczka księdza jest według komisji jedyną kompletną. - To szczęście w nieszczęściu - mówi prof. Wrona. - Nieszczęście, że zarejestrowali księdza. A szczęście, że to pierwsza teczka zachowana w całości. I dlatego ksiądz ma argumenty do obrony. Zwłaszcza że z dokumentów wynika, iż zarejestrowano go jako TW bez jego wiedzy oraz że jednoznacznie odmówił współpracy z SB.
- W teczkach nie ma ani jednego słowa napisanego ręką księdza. Nie ma żadnego donosu. Jest tylko uwaga esbeka, że informacje były bez wartości operacyjnych - mówi abp Życiński.
Arcybiskup zwraca uwagę na niechlujstwo działania ówczesnych służb. W teczkach ksiądz Weksler-Waszkinel występował pod pseudonimem "Filozof” i "Roman”. Raport o pierwszym pozyskaniu do współpracy z SB pochodzi z 1972 roku. - I już tu jest pomyłka - podkreśla abp Życiński. - Bo w samym akcie werbunkowym jest rok '71.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!