piątek, 24 listopada 2017 r.

Lublin

Akta leżały, aż się doczekały

  Edytuj ten wpis
Dodano: 17 marca 2008, 19:12
Autor: Dominik Smaga

Akta personalne kilkudziesięciu pracowników dwóch firm znalazł w wąwozie nasz Czytelnik. W niedzielę wieczorem policja nie była tym zainteresowana.

Opisaliśmy to we wczorajszej gazecie. Policjanci gazetę przeczytali, ale nie zrobili nic, póki o sprawie nie dowiedział się komendant wojewódzki.

Leżące w trawie za biurowcami przy ul. Zana akta osobowe znalazł nasz Czytelnik. Sfotografował swoje znalezisko i powiadomił o nim naszą redakcję. Na miejscu odkryliśmy teczki personalne kilkudziesięciu pracowników dwóch nieistniejących już spółek.

Gdy w niedzielę wieczorem pytaliśmy o sprawę Witolda Laskowskiego, rzecznika Komendy Miejskiej Policji usłyszeliśmy: Niech wasz Czytelnik najpierw powiadomi policję, a my będziemy wiedzieli, co robić. Od tego zacznijmy.

W poniedziałek rano informacja o aktach walających się w wąwozie znalazła się na pierwszej stronie Dziennika Wschodniego. Gazeta trafiła do kiosków wczesnym rankiem. Ale to nie wystarczyło, by policja pojechała na miejsce, które dokładnie opisaliśmy w artykule. O godz. 11.05 papiery nadal leżały na trawie.

- Po raz pierwszy mi się zdarza taka sytuacja, że policja nie reaguje, bo zwykle reaguje niezwłocznie - komentuje Małgorzata Kałużyńska-Jasak, rzecznik generalnego inspektora ochrony danych osobowych.

- Zaraz zobaczę, kto zawalił - mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji. Po kilku minutach oddzwania z informacją: Komendant wojewódzki polecił natychmiastowe zabezpieczenie tych dokumentów. I zażądał wyjaśnień od komendanta miejskiego, dlaczego akta nie zostały do tej pory zabrane.

W skoroszytach były akta nieistniejącego już Lubelskiego Przedsiębiorstwa Produkcyjno-Handlowego sp. z o.o. W skoroszytach były m.in. umowy o pracę, świadectwa pracy, dane o zarobkach, wcześniejszym zatrudnieniu, pisma z ZUS i dokumenty kierowane do Sądu Pracy. W krzakach znaleźliśmy dane kilkudziesięciu osób. W tej samej stercie były też dokumenty z danymi zleceniobiorców innej, nieistniejącej już firmy: LTC sp. z o.o.

- To ewidentne naruszenie zasad ochrony danych osobowych. Wszelkie dokumenty, które podlegają tajemnicy ustawowo chronionej, nie powinny znajdować się w miejscu ogólnie dostępnym - mówi Kałużyńska-Jasak. - Za nieodpowiednie zabezpieczenie danych ustawa przewiduje odpowiedzialność karną i jest to grzywna lub ograniczenie wolności, a nawet pozbawienie wolności do roku.

Po godz. 13 zadzwonił do nas rzecznik komendy miejskiej, pytając, gdzie dokładnie leżą dokumenty. Twierdził, że policjanci nie mogą ich znaleźć. - Funkcjonariusze przez półtorej godziny penetrowali teren, przeszukali także pobliskie ogródki działkowe, ale niczego nie znaleźli. Ktoś te dokumenty zabrał - stwierdził Laskowski tuż przed godz. 16.

Po południu policjanci z Komendy Miejskiej przyjechali do redakcji zobaczyć część dokumentów, które zabezpieczyliśmy. Dzięki naszej pomocy dotarli też do pozostałych dokumentów, które nadal leżały w miejscu gdzie ponad tydzień temu widział je Czytelnik. Dziś nie powinno być już po nich śladu, wszystkie akta, teczki i pojedyncze karki miały trafić do sekcji dochodzeniowo-śleczej. Sprawdzimy.

Współpraca: Miłosz Bednarczyk
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
polo
max
max
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

polo
polo (19 marca 2008 o 12:06) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A gdyby tak szary policjant widział i nic z tym nie zrobił to postępowanie już by dawno mu wszczeli no ale skoro to jest oficer to broń Panie Bożę - przepraszam a on też jest policjantem a może obowiązuje go inna Ustawa ?. Któż to wie?.
Rozwiń
max
max (18 marca 2008 o 08:41) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
max napisał:
Pan Janusz Wójtowicz pracuje gdzie w GS-ie? Skoro miał informację o przestępstwie dlaczego nie nadał jej biegu. To jest niedopełnienie obowiązków służbowych.

Przepraszam pana Janusza Wójtowicza chodziło oczywiście o Witolda Laskowskiego.
Rozwiń
max
max (18 marca 2008 o 08:29) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pan Janusz Wójtowicz pracuje gdzie w GS-ie? Skoro miał informację o przestępstwie dlaczego nie nadał jej biegu. To jest niedopełnienie obowiązków służbowych.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!