poniedziałek, 21 sierpnia 2017 r.

Lublin

Alkohol w Słupskiej: "Dlaczego ja nie mogłem sprzedawać, a ktoś inny może?"

Dodano: 10 stycznia 2012, 16:44

 (Wojciech Nieśpiałowski)
(Wojciech Nieśpiałowski)

Dlaczego lubelscy urzędnicy nie pozwolili mi sprzedawać alkoholu w restauracji, a ktoś inny – w tym samym miejscu – może to robić? – pyta oburzony restaurator, który chciał wydzierżawić dawną Karczmę Słupską. Ale właśnie z powodu alkoholu zrezygnował.

Pan Michał, który otworzył teraz restaurację w innym mieście, napisał do nas na alarm24@dziennikwschodni.pl "Kilka miesięcy temu wraz z wspólnikiem byliśmy zainteresowani otworzeniem lokalu gastronomicznego w miejscu dawnej Karczmy Słupskiej”.

Działająca wiele lat przy Al. Racławickich restauracja była znana z dancingów i wyrobów garmażeryjnych. Właściciele zdecydowali jednak w ub. roku o jej zamknięciu. Zarząd Nieruchomości Komunalnych (który zarządza lokalem przy Al. Racławickich) ogłosił przetarg na nowego dzierżawcę. Wygrała firma Seven, która latem uruchomiła tam restaurację pod nazwą Słupska (już bez słowa "Karczma”).

Pan Michał z przetargu się wycofał. Dlaczego? – Zgłosiliśmy się do Urzędu Miasta, aby uzyskać informacje dotyczące otwarcia tam lokalu i otrzymania koncesji na alkohol – tłumaczy. – Podczas rozmowy okazało się, że koncesja nie może być wydana ze względu na bliskie sąsiedztwo z kościołem i szkołami. O całej sprawie zapomniałbym, gdyby nie wizyta znajomych w obecnym lokalu, mieszczącym się w miejscu dawnej Karczmy Słupskiej. Z ich relacji wiem, że w tym lokalu bez problemu można dostać alkohol! – oburza się restaurator.

Sprawdziliśmy. W nowej Słupskiej rzeczywiście można kupić piwo, wino i mocniejsze alkohole.

– Dlaczego urzędnik jednemu przedsiębiorcy mówił, że koncesji nie otrzyma, a zupełnie ktoś inny taką koncesję otrzymywał i w pełni legalnie sprzedaje alkohol? A może jest to jakaś specjalna polityka urzędów w Lublinie, które mają być "przyjazne” przedsiębiorcom? Dlaczego wprowadzono mnie w błąd – pyta pan Michał.

– To niemożliwe, żeby ktoś z urzędników udzielił takiej odpowiedzi – zapewnia Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzecznik lubelskiego Urzędu Miasta. I tłumaczy, że decyzję o wydaniu koncesji na sprzedaż alkoholu poprzedza wiele kroków.

– Urząd sprawdza, czy zainteresowany przedsiębiorca spełnia formalne warunki konieczne do otrzymania koncesji. Potem niezbędna jest zgoda zarządcy budynku, w którym mieści się lokal (w tym wypadku wspólnoty mieszkaniowej bloku przy Al. Racławickich – red.). A ostateczna decyzja jest podejmowana dopiero po opinii Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych, która opiera się na ustawie (ta określa odległości od kościołów i szkół – red.) i woli mieszkańców – wylicza Mieczkowska-Czerniak. – Dlatego nikt z pracowników urzędu nie mógł z góry zawyrokować, czy ten przedsiębiorca otrzyma czy nie otrzyma koncesji.

Ten mógł się za to zasugerować zapisem w specyfikacji przetargu na dzierżawę lokalu. O tym, że będzie tam można otworzyć restaurację, ale bez alkoholu. Zapis pojawił się dlatego, że koncesja jest przyznawana właścicielowi lokalu, a nie lokalowi jako takiemu. A w trakcie przetargu nie było gwarancji, że najemca taką zgodę dostanie.

– ZNK nie wydaje koncesji i nie dysponował koncesją na sprzedaż alkoholu w tym lokalu w trakcie postępowania przetargowego – mówi Artur Cichoń, rzecznik ZNK. – Zwycięzca przetargu uzyskał ją po otrzymaniu zgody wspólnoty mieszkaniowej budynku przy Al. Racławickich 22.
Czytaj więcej o:
Radny
poliglota
manamana
(22) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Radny
Radny (11 stycznia 2012 o 12:56) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Szanowna Pani Rzecznik,

odległość od szkół, kościołów itd. reguluje uchwała Rady Miasta (Gminy), a nie ustawa.

Pozdrawiam

Konrad
Rozwiń
poliglota
poliglota (11 stycznia 2012 o 12:21) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Norma !!
Ludzi starają się stworzyć nowe miejsca pracy, kiedy już wszystko jest gotowe, przedzierają się przez niejasne przepisy. Urzędnicy moga zakwestionować wszystko, mimo iż inna osoba z uprawnieniami powie, że wszystko jest z dokumentami ok. Sanepid, inspekcja pracy, urząd miasta i koncesja. Ten sam standard działania, utrudnić, nigdy pomoc. A inwestor zamiast płacić ludziom za zrobioną prace, obgryza paznokcie bo koszty rosną!!
Rozwiń
manamana
manamana (11 stycznia 2012 o 11:44) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Weryfikatorka' timestamp='1326266699' post='582193']
Pani rzecznik nie wie co mówi. Ustawa nie określa odległości od obiektów edukacyjnych czy kultu religijnego. Obowiązek ten spoczywa na Gminie, która na zasadzie delagacji ustawowej może okreslić potencjalne ograniczenia dotyczące odległości z lokalizacją obiektów, w których sprzedawany jest alkohol.
Obecnie zgodnie z uchwałą Rady Miasta w Lublinie nie ma warunki odleglości typu 100 m, czy 150 m; w Lublinie jedynym warunkiem ograniczającym co do odległości jest "bezpośredniość" , tj. obiekt, w którym ma być sprzedawany alkohol nie może bezpośrednio graniczyć z nieruchomością przeznaczoną na cele edukcyjne typy szkoły, czy obiekty kultu religijnego.

Pani rzecznik polecam doedukowanie się.
[/quote]

To nie pani rzecznik sie musi doedukować bo zanim udzieli odpowiedzi mediom kontaktuje się z osobą z urzędu odpowiedzialną za dane zagadnienie. Więc to konkretny urzędnik źle przekazał inoformację. Może ten sam który udzielal informacji petentowi (panu Michałowi)? = niekompetencja i jeszcze raz niekompetencja. Panie Żuku kogo pan zatrudnia?
Rozwiń
student
student (11 stycznia 2012 o 11:40) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
przeraża mnie to miasto, i tok rozumowania tutaj,

kończę studia i jak najszybciej wyjeżdżam stąd - bo jak widzę to tutaj NORMALNIE nie da się żyć,
wszędzie jakieś układy-układziki

przykre to, że miasto tak mało robi aby zachęcić do pozostania zarówno młodych, jak i przedsiębiorców.
Rozwiń
Kasia
Kasia (11 stycznia 2012 o 10:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Widocznie urzędnik wiedział co komu powiedzieć by zniechęcić i kto miał przetarg wygrać.Nie pierwszy ras urzędas się myli a petenci ponoszą odpowiedzialność za niedouczonego barana który bierze tylko kasę za nic.Kiedy to się w końcu skończy?Czy naprawdę do urzędów musimy nosić dyktafony i nagrywać każda rozmowę?
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (22)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!