poniedziałek, 11 grudnia 2017 r.

Lublin

Amerykanie pomogą żołnierzowi z Lublina

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 listopada 2007, 17:35

Amerykanie zajmą się leczeniem młodszego chorążego Roberta C. z Lublina, który w Iraku stracił rękę.

Żołnierz na razie nie wróci do Polski. Choć tu czeka już na niego praca... wykładowcy.

Robert C. był uczestnikiem patrolu, który na początku listopada najechał na minę-pułapkę w północnej części Diwaniji. Dowódca drużyny - plut. Andrzej Filipek - zginął na miejscu. Trzej pozostali żołnierze zostali ranni.
Najbardziej ucierpiał 33-letni mł. chor. Robert C., podobnie jak Filipek - żołnierz 3. Brygady Zmechanizowanej Legionów z Lublina. Jego stan był ciężki. Musiał mieć amputowaną rękę. Żołnierz został przetransportowany z Iraku do amerykańskiej bazy Rammstein w Niemczech, gdzie zajęli się nim tamtejsi lekarze. Do Polski miał wrócić w tym tygodniu. Ale nie wróci. Zostanie w Rammstein.
- Będzie tam mógł liczyć na leczenie i rehabilitację na bardzo wysokim poziomie. Wyższym niż miałby zapewniony w Polsce - wyjaśnia mjr Dariusz Kacperczyk z Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych. Najprawdopodobniej w Rammstein lubelski żołnierz dostanie też protezę ręki. Proteza kosztuje kilkadziesiąt tysięcy zł. - Zapewnią ją Amerykanie, którzy będą go leczyli - mówi mjr Kacperczyk.
Polska armia zajmie się rannym po powrocie do kraju. - Zapewnimy koszty leczenia i rehabilitacji - mówi ppłk Sławomir Lewandowski, rzecznik Dowództwa Wojsk Lądowych.
- Ale mamy też plany, co do jego przyszłości - dodaje Lewandowski. - Postaramy się znaleźć mu takie zajęcie, żeby mógł dalej służyć w armii. Tyle że w innym charakterze, np. związanym z dydaktyką. Z jego wojskowego doświadczenia będą mogli skorzystać młodzi żołnierze. O ile mł. chor. Robert C. się na to zgodzi.
Niezależnie od jego przyszłości, żołnierz będzie mógł liczyć na odszkodowanie. Jego wysokość zależy jednak od opinii komisji lekarskiej, która zbierze się po jego powrocie.
Zapomogę dla niego szykuje także Fundacja Pomocy Poszkodowanym w Wojskowych Operacjach Pokojowych poza Granicami Polski oraz Ich Rodzinom "Servi Pacis”. - To nie będą wielkie pieniądze, ale 1 czy 2 tys. zł zawsze się rodzinie przydadzą - mówi płk Jerzy Bielecki, prezes fundacji.

INNI RANNI ZOSTAJĄ

Dwaj pozostali żołnierze ranni w tym samym wypadku co mł. chor. Robert C. wrócili już do służby. - St. kpr. Sylwester W. i sierż. Mariusz W. wyszli ze szpitala w bazie Echo, gdzie przebywali pod opieką lekarzy. Wrócili do wykonywania normalnych zadań - wyjaśnia mjr Dariusz Kacperczyk. - Do Polski wrócą na początku przyszłego roku po zakończeniu misji - razem z innymi żołnierzami obecnej zmiany.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
Dziki
Dziki
Dziki
(6) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Dziki
Dziki (20 listopada 2007 o 15:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A po co oni tam właściwie jeżdżą-tylko po kasę i to cały ich interes.
Rozwiń
Dziki
Dziki (20 listopada 2007 o 15:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A po co oni tam właściwie jeżdżą-tylko po kasę i to cały ich interes.
Rozwiń
Dziki
Dziki (20 listopada 2007 o 15:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A po co oni tam właściwie jeżdżą-tylko po kasę i to cały ich interes.
Rozwiń
Dziki
Dziki (20 listopada 2007 o 15:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A po co oni tam właściwie jeżdżą-tylko po kasę i to cały ich interes.
Rozwiń
Dziki
Dziki (20 listopada 2007 o 15:53) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
A po co oni tam właściwie jeżdżą-tylko po kasę i to cały ich interes.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (6)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!