czwartek, 14 grudnia 2017 r.

Lublin

Anonimowymi SMS-ami straszą posłankę Gąsior-Marek

  Edytuj ten wpis
Dodano: 28 lutego 2012, 21:29
Autor: Rafał Panas

Magdalena Gąsior-Marek to 29-letnia absolwentka I LO w Lublinie i ekonomii na UMCS. Zasiada w polski
Magdalena Gąsior-Marek to 29-letnia absolwentka I LO w Lublinie i ekonomii na UMCS. Zasiada w polski

Żarty, działania osoby niezrównoważonej czy uporczywe nękanie? Sprawą anonimowych SMS-ów, które zburzyły spokój Magdalenie Gąsior-Marek, zajmie się prokuratura.

Jeszcze w grudniu posłanka PO zawiadomiła organy ścigania, że dostaje obraźliwe SMS-y. Wczoraj policja przesłała zebrane w tej sprawie materiały do prokuratury.

– Z SMS-ów wynika, że ktoś szykuje się do oczernienia osoby publicznej. Ich autor twierdzi m.in., że ktoś pisze jej pracę doktorską i że zostanie to nagłośnione. Tymczasem, pani poseł dopiero zapisała się na studia doktoranckie – mówi Janusz Wójtowicz, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Policjanci sprawdzali, czy ktoś próbuje pomówić Gąsior-Marek, przypisać jej postępowanie, które może ją poniżyć w oczach opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania.

– Możliwe jest też zakwalifikowanie tych SMS-ów jako uporczywe nękanie. Oceni to prokuratura – mówi Wójtowicz. Rzecznik lubelskiej policji dodaje, że dopiero po ustaleniu autora SMS-ów będzie można stwierdzić, czy jest żartownisiem, osobą niezrównoważoną, czy może próbował zaszkodzić adresatce.

To nie pierwszy przypadek, kiedy śledczy zajęli się SMS-ami do polityków lub między politykami. Jesienią ubiegłego roku wiadomości tekstowe z groźbami dostali działacze PiS z powiatów bialskiego i radzyńskiego.

"Organizacja nasza jest w posiadaniu Pańskiego numeru telefonu, jak i adresu zamieszkania. Wybaczamy Panu dotychczasową nielojalność do naszego rządu i uważamy, że tym razem zagłosuje pan na PO. Gwarantujemy Pańskiej rodzinie pomoc, ochronę rodziny, bo zdarzają się różne wypadki” – przeczytali na swoich telefonach lokalni politycy. Przestraszyli się, bo SMS-y dostali w gorącym okresie przed parlamentarnymi wyborami.

Palikot wysłał do Muchy

Wiele zamieszania wywołała też korespondencja wśród posłów PO. "Może chcesz kandydować na prezydenta Lublina? To realna władza! Jp” – takiego SMS-a dostała dwa lata temu od Janusza Palikota Joanna Mucha. Był prima aprilis i Palikot tłumaczył, że tylko zażartował z posłanki. Mucha wzięła to jednak za poważną rozgrywkę przed wyborami władz w lubelskiej Platformie.

W tym samym czasie działacze Platformy dostali SMS-y z wiadomością, że Włodzimierz Karpiński zrezygnował ze startu w partyjnych wyborach. Mucha broniła kolegi, rozsyłając własną wiadomość: "Janusz Palikot przeprasza Donalda Tuska i Włodzimierza Karpińskiego za niestosowny żart prima-
aprilisowy. I tak wygra Karpiński :)”.

Palikot już wcześniej lubił żartować przy użyciu telefonu. Cztery lata temu proszony "namolnie” o wywiad odpowiedział dziennikarkom "Rzeczpospolitej”, że zgoda, ale "nago – w miejscu publicznym! – i po dwóch butelkach wina”.

Wczoraj Magdalena Gąsior-Marek nie odpowiadała na nasze telefony i SMS-y.

Przypadki posłanki Gąsior-Marek

* W październikowych wyborach do Sejmu startowała z pierwszego miejsca lubelskiej listy PO. Zdobyła 14 676 głosów. Znacznie lepszy wynik mieli Joanna Mucha (trzy razy więcej głosów) i Włodzimierz Karpiński.

* Rok temu zdobyła przydomek "bukietowa”. Po tym, jak jej polityczny mentor – minister infrastruktury Cezary Grabarczyk – ledwo obronił się przed odwołaniem za bałagan na kolei, Gąsior-Marek wraz z koleżanką z sejmowej ławy wręczyła mu bukiet róż.

* W prowadzeniu biura poselskiego w Lublinie posłance pomaga jej mąż Ernest. Zapewnia, że nie dostaje żadnego wynagrodzenia.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
amoroso
boleslaw
MZ
(23) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

amoroso
amoroso (29 lutego 2012 o 18:05) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='boleslaw' timestamp='1330525129' post='603869']
studia doktoranckie? Niech dziennikarze napiszą na jakiej uczelni i jaki kierunkek, ile godzin wykładowych i ćwiczeń, kto jest kierownikiem studiów doktoranckich, oraz ile czasu spędza bukietowa na uczelni? Bo jesli miałaby otrzymać doktorat, to jednak trzeba spełnić pewne wymagania, czegos się nauczyć, czegoś nauczyć innych (studentów), napisać samodzielnie i obronić rozprawę doktorską.
[/quote]
Patrząc po jej dotychczasowych osiągnięciach.Doktorat zrobi korespondencyjnie.W końcu to cwana{Wie kiedy,komu i gdzie wejść do ...}i zdolna osoba.Po za tym,bukiet kwiatów nie takie duperele jak doktorat,może załatwić.Męża tylko szkoda bo jak ma powołanie do charytatywnych prac to zapraszam go do umacniania np.wałów przeciwpowodziowych.Kilka plasterków do wyboru {czarnego lub białego,będzie na bogato}salcesonu się znajdzie w czasie przerwy na odpoczynek.
Rozwiń
boleslaw
boleslaw (29 lutego 2012 o 15:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
studia doktoranckie? Niech dziennikarze napiszą na jakiej uczelni i jaki kierunkek, ile godzin wykładowych i ćwiczeń, kto jest kierownikiem studiów doktoranckich, oraz ile czasu spędza bukietowa na uczelni? Bo jesli miałaby otrzymać doktorat, to jednak trzeba spełnić pewne wymagania, czegos się nauczyć, czegoś nauczyć innych (studentów), napisać samodzielnie i obronić rozprawę doktorską.
Rozwiń
MZ
MZ (29 lutego 2012 o 14:02) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Kto głosował na to badziewie? Ech ludzie....
Rozwiń
ktosik
ktosik (29 lutego 2012 o 12:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Nie jest źle, jeżeli ludzie się z władzy śmieją. Jest tragicznie, gdy śmiać się przestaną.

PS. Gdyby nie wypadki samochodowe to dzienniczek by zbankrutował. Czy ktoś kupuje jeszcze papierowe wydania?

ŻENADA!!!
Rozwiń
radny
radny (29 lutego 2012 o 12:17) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='Gość' timestamp='1330513423' post='603797']
Te SMS-y to przecież pijarowy ruch Gąsiorowej (przykrywający "wolontariat" jej męża u niej w biurze poselskim) - news z zeszłego tygodnia :

http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20120224/LUBLIN/510708034

"Zadzwoniliśmy do biura Gąsior-Marek. Telefon odebrał jej mąż.
Nie jestem zatrudniony w biurze poselskim mojej żony i nie pobieram żadnego wynagrodzenia – podkreśla Ernest Marek. Po prostu pomagam w trudnych chwilach.
31 grudnia z biura odeszła pracownica i trwa nabór na to stanowisko.
Dlatego jak nie ma żony, to odbieram telefony i umawiam spotkania – tłumaczy.
Ernest Marek pomaga również w pracach wykończeniowych w biurze. – Również bezpłatnie – podkreśla"

[/quote]
Ciekawe dlaczego ERNEST nie zbiera puszek po piwie wokół biura.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (23)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!