niedziela, 20 sierpnia 2017 r.

Lublin

Arkady nie zaczęły budowy. Będą 2 mln zł kary?

Dodano: 17 lutego 2011, 20:46
Autor: Dominik Smaga

Wielokrotnie zapowiadana inwestycja wciąż nie ruszyła. A księżycowy krajobraz w samym centrum Lublin
Wielokrotnie zapowiadana inwestycja wciąż nie ruszyła. A księżycowy krajobraz w samym centrum Lublin

Dwa miliony zł kary grożą spółce Arkady, która ma budować podziemny parking na 1000 aut wraz z częścią handlową u zbiegu ul. Lubartowskiej i Świętoduskiej w Lublinie. W ustalonym z miastem terminie firma nie zaczęła budowy.

O karze mówi umowa, którą inwestor zawarł z lubelskim magistratem. Ma ją zapłacić Ratuszowi, jeśli nie zacznie lub nie skończy budowy w ustalonym terminie.

Pierwotnie termin rozpoczęcia budowy parkingu z galerią handlową Alchemia ustalono na 31 października 2008 r., a zakończenia na koniec 2011 r. Jako rozpoczęcie rozumiane miało być wykonanie fundamentów, a jako zakończenie – stan surowy zamknięty.

Okazało się, że inwestor potrzebuje więcej czasu na uzgodnienia z konserwatorem zabytków. Poprosił o zmianę umowy. Ratusz się zgodził i zawarł ze spółką nowy akt notarialny. Spółka zobowiązała się w nim, że jeśli nie dotrzyma określonych terminów, zapłaci na żądanie miasta 2 mln zł kary umownej.

Tym razem ustalono, że inwestycja ma być oddana do użytku w 2012 r. Termin rozpoczęcia budowy wyznaczony został na koniec 2009 r., przy czym za spełnienie tego drugiego warunku uznane miało być już samo rozpoczęcie prac ziemnych niezwiązanych z pracami archeologicznymi.

Pozwolenie na budowę Ratusz wydał 25 sierpnia 2009 r. Ale inwestycja do tej pory nie ruszyła. Wreszcie magistrat postanowił formalnie upomnieć się o swoje. 31 stycznia pisemnie spytał inwestora, dlaczego prace się nie zaczęły.

– Do tej chwili nie otrzymaliśmy odpowiedzi – stwierdza Katarzyna Mieczkowska-Czerniak, rzecznik prezydenta Lublina.

– Prezes jest na urlopie i nie chciałbym odnosić się do tego pisma – mówi Marek Woliński, rzecznik Arkad. Podkreśla, że spółka czeka na rozwiązanie kwestii staromiejskiej kamienicy przy ul. Olejnej 8, która przejściem podziemnym pod ul. Lubartowską ma być połączona z planowanym obiektem. Arkady twierdzą, że jedna inwestycja nie może ruszyć bez drugiej.

Sęk w tym, że spółka ma większość udziałów w kamienicy, ale nie wszystkie. – Resztę chcemy odkupić od miasta lub jakoś się z miastem zamienić – dodaje Woliński.

I tu jest problem prawny. W kamienicy są lokatorzy z kwaterunku i to im przysługiwałoby prawo pierwokupu, gdyby magistrat chciał sprzedać swoje udziały. Co gorsza, miasto nie ma tam wyodrębnionego prawa własności poszczególnych lokali, a na dodatek miejska uchwała zakazuje sprzedaży mieszkań na Starym Mieście.

– Czekamy na odpowiedź Arkad. Po jej otrzymaniu sprawdzimy, czy przyjmiemy zawarte w niej argumenty, czy zaczniemy wykonywać zapisy wynikające z aktu notarialnego – podsumowuje Mieczkowska-Czerniak.
Czytaj więcej o:
głos rozsądku
Gość
poleczka
(15) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

głos rozsądku
głos rozsądku (21 lutego 2011 o 14:10) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
(...) a smród spalin, kurzu, pyłu - to dopiero są cudowne wrażenia! I jakie nowoczesne!
[/quote]

Lepszy zapach zapewne był, gdy drzewa te rosły. Zapach psich odchodów...
Rozwiń
Gość
Gość (18 lutego 2011 o 17:31) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Zaraz, zaraz - to kwestia przejścia podziemnego i tej kamienicy wynikła dopiero wtedy, kiedy urzędnicy zaczęli nareszcie dopytywać się, co z ta budową? A to bardzo ciekawe... To co, plany, projekt całej budowy zmienił się już po podpisaniu umowy, sprzedaniu placu itp? No to na podstawie jakich to projektów umowa została podpisana? Nikt nie wiedział, że wyniknie problem z kamienicą? Nikt tego nie uwzględnił odpowiednio wcześnie? Swego czasu czytałem, że inwestor wstrzymuje się, bo - kryzys, brak funduszy, a w ogóle, to jeszcze nie wiadomo... i tuż po tym artykuliku (w Kurierze bodajże...), dosłownie, parę dni po jego ukazaniu się, nagle, błyskawicznie - wycięto te drzewa...
Od tego czasu staram się w każdym komentarzu dotyczącym - czy to Pl. Litewskiego, czy projektom, przy realizacji których "niestety, trzeba będzie wyciąć parę drzewek" (jak ponad 100 drzew, nie drzewek! przy ul. Głębokiej) kłóć w oczy tą inwestycją...
bo budynek można wybudować w ciągu 2 lat, wyburzyć w parę dni - ale drzewa rosną przez lat kilkanaście, kilkadziesiąt... a ten fragment miasta w tej chwili praktycznie pozbawiony został jakiejkolwiek zieleni. Na długie lata. Najbliższy, w miarę zielony, to Pl. Litewski - ale i tam mają "kilka drzewek" wyciąć w ramach nowego projektu "ucywilizowania" - czyli pokrycia betonem - tego placu. Odnoszę wrażenie, że w Lublinie działają siły, które szczególnie nienawidzą - właśnie drzew... czyżby chodziło im o zatarcie niemiłych wspomnień z dzieciństwa, rodzinnych? A jakież to niemiłe wspomnienia można mieć z powodu drzew? A, już wiem - katorżnicza praca przy sprzątaniu liści opadłych jesienią...
a smród spalin, kurzu, pyłu - to dopiero są cudowne wrażenia! I jakie nowoczesne!
Rozwiń
poleczka
poleczka (18 lutego 2011 o 14:18) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='lotny' timestamp='1298030391' post='439094']
Wszystko byłoby ligiczne w twojej wypowiedzi gdyby przyjąć, że mamy do czynienia z rzetelnymi partnerami, ale coś mi się wydaje, że jedyną robotę jaką zrobili to wycięcie starych drzew, które po prostu sprzedali.Jakoś mi tu śmierdzi przekrętem.
[/quote]

A skąd te podejrzenia? Dlaczego wszędzie trzeba dopatrywać się spisku? Natura Polaków...
A zapewne zbili fortunę na sprzedaży tych wyciętych drzew . Ot przekręt
Z takim myśleniem nic nie zmienimy w Lublinie. A czy jesteś zadowolony z tego, co jest? Ja nie.
Rozwiń
***
*** (18 lutego 2011 o 14:09) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='waldi' timestamp='1298026695' post='439052']
Spółka kupiła za niewielką cene plac w środku miasta, teraz dostanie kamienice na starym mieście prawie gratis. I po cichu poszuka kogoś kto odkupi od niej ten plac i kamienicę, zapłaci karę i jeszcze jej sporo zostanie. A urzędnicy dalej nic nie potrafią wyegzekwować od nich
[/quote]

niewielka cena, tzn?
Rozwiń
lotny
lotny (18 lutego 2011 o 12:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
[quote name='bejrut' timestamp='1298023745' post='439013']
Ale przecież nikt nie zwala na konserwatora, który robi po prostu swoją robotę - i dobrze, bo od tego jest. Drzewa, o których piszesz też wycięte były po konsultacjach z konserwatorem. A zieleń tam powróci: http://www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20100329/LUBLIN/305231421
Gdyby nie chcieli rozpoczynać inwestycji to pewnie, nie wycinaliby tych drzew, bo po co brać sobie na głowę jeszcze narzekania z okazji tej wycinki.
[/quote]
Wszystko byłoby ligiczne w twojej wypowiedzi gdyby przyjąć, że mamy do czynienia z rzetelnymi partnerami, ale coś mi się wydaje, że jedyną robotę jaką zrobili to wycięcie starych drzew, które po prostu sprzedali.Jakoś mi tu śmierdzi przekrętem.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (15)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!