czwartek, 17 sierpnia 2017 r.

Lublin

Awans za milczenie

Dodano: 13 listopada 2007, 17:58

Tadeusz P. z dochodzeniówki w Radzyniu Podlaskim ma kłopoty. Jest podejrzany o zniszczenie narkotyków obciążających brata jednego z szefów miejscowej policji.


Policjanci z Biura Spraw Wewnętrznych KGP zabrali 45-letniego Tadeusza P. z radzyńskiej komendy. Został przywieziony na przesłuchanie do Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
– Zarzuciliśmy mu utrudnianie postępowania poprzez zniszczenie 330 miligramów marihuany – mówi Marek Woźniak, zastępca prokuratora okręgowego w Lublinie. – Jest też podejrzany o złożenie innemu policjantowi propozycji: awans za poświadczenie, że żadnego narkotyku nie było.
28 października wieczorem patrol radzyńskiej policji zatrzymał do rutynowej kontroli drogowej Tomasza S. Okazało się, ze to brat zastępcy szefa miejscowej policji. Mężczyźnie wypadł woreczek z suszem przypominającym marihuanę. Policjanci postanowili zabrać Tomasza S. do komendy. Tester potwierdził przypuszczenia funkcjonariuszy: w woreczku były narkotyki.
Wtedy sprawą miał zainteresować się szef jednego z referatów radzyńskiej dochodzeniówki Tadeusz P. (w policji 17 lat). Zniszczył narkotyk i zamienił go na inną, legalną substancję. Rozmawiał też z policjantem, który legitymował brata zastępcy komendanta. Obiecał mu awans za potwierdzenie, że ten nie znalazł żadnych narkotyków.
Przez kilka ostatnich dni prokuratorzy przesłuchiwali świadków. Uznali, że zebrali wystarczające dowody do zatrzymania Tadeusza P. Nie chcą ujawnić, co policjant zeznał na przesłuchaniu. Dziś zapadnie decyzja czy prokuratura wystąpi o jego aresztowanie.
Marek Stępniak, zastępca komendanta KPP w Radzyniu Podlaskim zaprzecza, aby prosił pracownika dochodzeniówki o pomoc w sprawie swojego brata. – Poleciłem traktować go, jak każdego innego obywatela – mówi Stępniak. – I wyłączyłem się z tej sprawy.

A TEN WPADŁ, BO KRADŁ

Policja poinformowała też o postawieniu zarzutów kradzieży z włamaniem 26-letniemu mieszkańcowi powiatu hrubieszowskiego oraz 34-latkowi spod Warszawy. Obaj mieli rok temu okraść właściciela hrubieszowskiego hotelu "Szałas”. Z jednego z hotelowych pokoi wyparowało ok. 70 tys. zł w różnych walutach i złota bransoletka. Pierwszy z podejrzanych pracował kiedyś jako kelner w hotelu. Dostał dozór policyjny. Drugi to policjant z Warszawy, sierż. sztab. Sebastian S., który przez ostatnie 13 lat łapał przestępców. Prokurator zawiesił go w czynnościach służbowych. - Jeżeli zapadnie prawomocny wyrok, na pewno zostanie wydalony ze służby - zapewnia kom. Marcin Szyndler, rzecznik Komendy Stołecznej Policji w Warszawie. Grozi mu do 10 lat więzienia.
- Na pewno będę domagał się przed sądem oddania całej skradzionej gotówki - mówi Józef Wojczuk, właściciel Hotelu "Szałas”. (lew)

Czytaj więcej o:
(Anonimowy)
(Anonimowy)
Znajomy
(3) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

(Anonimowy)
(Anonimowy) (16 listopada 2007 o 19:11) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
szkoda go zrobił wiele dobrego dla społeczenstaw.
Rozwiń
(Anonimowy)
(Anonimowy) (16 listopada 2007 o 18:37) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
i kolejny z Wohynia
Rozwiń
Znajomy
Znajomy (15 listopada 2007 o 21:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Tadeusz P. to dobry glina, skuteczny w dzialaniu, parę lat temu udupił pewną emerytkę za posianie 2 metrów kwadratowych maku. Nie ostrtzegł baby chociaz mieszkał blisko niej i codziennie jadąc do pracy widział kwitnące maki. Dopiero jak ktoś zrobił donos to odwiedził babę w towarzystwie prokuratora.
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (3)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!