piątek, 9 grudnia 2016 r.

Lublin

Badają nas starociami

Dodano: 25 kwietnia 2003, 19:58

Badanie pacjentów przestarzałym rentgenem lub mammografem grozi nieprawidłową diagnozą i niewłaściwym leczeniem. A większe, niż w przypadku nowego sprzętu, promieniowanie może doprowadzić do raka. Takie urządzenia wciąż pracują w szpitalach Lubelszczyzny.

W monitoringu przeprowadzonym przez prof. Andrzeja Dropa, konsultanta wojewódzkiego ds. radiologii, uczestniczyło 36 poradni i szpitali. – W sumie jest w nich ponad 140 egzemplarzy sprzętu mającego powyżej 10 lat. Jedna trzecia z nich ma od 20 do 30 lat – mówi prof. Drop.
Chociaż maksymalny okres użytkowania wynosi 10 lat, prawie wszędzie pracują starsze aparaty rentgenowskie. W Lublinie – w SPSK nr 4, w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym, szpitalu kolejowym, szpitalu przy al. Kraśnickiej, Centrum Onkologii, Szpitalu Neuropsychiatrycznym, Ośrodku Medycyny Pracy. A także w Łęcznej, Jaszczowie, Bełżycach, Białej Podlaskiej. Wśród staroci dużo jest aparatów Turr, produkowanych jeszcze w NRD. – Ultrasonografy mające ponad 10 lat posiadają SPSK nr 4, SPSK nr 1, szpital im. Jana Bożego w Lublinie, Łęczna, Bełżyce, Krasnystaw, Puławy, Tomaszów Lubelski – wymienia prof. Drop. – Stary mammograf jest na wyposażeniu Instytutu Medycyny Wsi, szpitala w Poniatowej oraz w Łukowie.
Na zakup nowego i drogiego sprzętu szpitale nie mają pieniędzy. Aparat rentgenowski kosztuje od 250 tys. zł do 1 mln zł, ultrasonograf od 100 tys. zł do 1,5 mln zł. Badają więc starociami. Właśnie ze starości padły ostatnio dwa rentgeny w DSK (szpitalowi został jeden). – Pracowały trzy razy dłużej niż powinny – mówi doc. Paweł Wieczorek, kierownik Zakładu Radiologii w DSK. – Miały po 14 lat. Kiedy wejdziemy do Unii Europejskiej, odrzucą nam trzy czwarte sprzętu. Efektem używania starej aparatury jest bowiem niewiarygodność w badaniach. A duże promieniowanie może niekiedy doprowadzić do biologicznie szkodliwych efektów i teoretycznie może być przyczyną zmian nowotworowych.

Kontrolowaniem norm promieniowania i tym, czy aparaty nie są szkodliwe dla ludzi zajmuje się sanepid. Ale, jak się okazuje, kontroluje sprawę w ograniczonym zakresie – tylko w odniesieniu do pracowników obsługujących aparaturę. – Jeśli chodzi o pacjentów nie było, do grudnia ubiegłego roku, przepisów nakazujących to robić – mówi Andrzej Pytkowski, kierownik Działu Ochrony Radiologicznej Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. – Nie było określonych norm promieniowania, ani sprzętu do ich badania. Takie pomiary rozpoczniemy w tym roku.
Pacjenci się nie boją, bo nie są świadomi zagrożenia. – Skoro badają tym ludzi, to urządzenia muszą być chyba sprawne – sądzi mężczyzna, którego spotkaliśmy w SPSK nr 4. – My, pacjenci, nie mamy wyjścia. Jesteśmy skazani na sprzęt, który jest w szpitalach. No chyba, że kogoś stać na prywatne badanie za 70 zł.

Prof. Małgorzata Szczerbo-Trojanowska - prezes Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego

Stare aparaty są groźne, bo mogą dawać mylny, niedokładny obraz. To z kolei prowadzi do nieprawidłowej diagnozy i niewłaściwego leczenia. Jeżeli radiolog pracuje na starym sprzęcie, to mimo doświadczenia może się pomylić.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24

CENEO