czwartek, 24 sierpnia 2017 r.

Lublin

Badają nas starociami

Dodano: 25 kwietnia 2003, 19:58
Autor: Ewa Stępień

Badanie pacjentów przestarzałym rentgenem lub mammografem grozi nieprawidłową diagnozą i niewłaściwym leczeniem. A większe, niż w przypadku nowego sprzętu, promieniowanie może doprowadzić do raka. Takie urządzenia wciąż pracują w szpitalach Lubelszczyzny.

W monitoringu przeprowadzonym przez prof. Andrzeja Dropa, konsultanta wojewódzkiego ds. radiologii, uczestniczyło 36 poradni i szpitali. – W sumie jest w nich ponad 140 egzemplarzy sprzętu mającego powyżej 10 lat. Jedna trzecia z nich ma od 20 do 30 lat – mówi prof. Drop.
Chociaż maksymalny okres użytkowania wynosi 10 lat, prawie wszędzie pracują starsze aparaty rentgenowskie. W Lublinie – w SPSK nr 4, w Dziecięcym Szpitalu Klinicznym, szpitalu kolejowym, szpitalu przy al. Kraśnickiej, Centrum Onkologii, Szpitalu Neuropsychiatrycznym, Ośrodku Medycyny Pracy. A także w Łęcznej, Jaszczowie, Bełżycach, Białej Podlaskiej. Wśród staroci dużo jest aparatów Turr, produkowanych jeszcze w NRD. – Ultrasonografy mające ponad 10 lat posiadają SPSK nr 4, SPSK nr 1, szpital im. Jana Bożego w Lublinie, Łęczna, Bełżyce, Krasnystaw, Puławy, Tomaszów Lubelski – wymienia prof. Drop. – Stary mammograf jest na wyposażeniu Instytutu Medycyny Wsi, szpitala w Poniatowej oraz w Łukowie.
Na zakup nowego i drogiego sprzętu szpitale nie mają pieniędzy. Aparat rentgenowski kosztuje od 250 tys. zł do 1 mln zł, ultrasonograf od 100 tys. zł do 1,5 mln zł. Badają więc starociami. Właśnie ze starości padły ostatnio dwa rentgeny w DSK (szpitalowi został jeden). – Pracowały trzy razy dłużej niż powinny – mówi doc. Paweł Wieczorek, kierownik Zakładu Radiologii w DSK. – Miały po 14 lat. Kiedy wejdziemy do Unii Europejskiej, odrzucą nam trzy czwarte sprzętu. Efektem używania starej aparatury jest bowiem niewiarygodność w badaniach. A duże promieniowanie może niekiedy doprowadzić do biologicznie szkodliwych efektów i teoretycznie może być przyczyną zmian nowotworowych.

Kontrolowaniem norm promieniowania i tym, czy aparaty nie są szkodliwe dla ludzi zajmuje się sanepid. Ale, jak się okazuje, kontroluje sprawę w ograniczonym zakresie – tylko w odniesieniu do pracowników obsługujących aparaturę. – Jeśli chodzi o pacjentów nie było, do grudnia ubiegłego roku, przepisów nakazujących to robić – mówi Andrzej Pytkowski, kierownik Działu Ochrony Radiologicznej Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Lublinie. – Nie było określonych norm promieniowania, ani sprzętu do ich badania. Takie pomiary rozpoczniemy w tym roku.
Pacjenci się nie boją, bo nie są świadomi zagrożenia. – Skoro badają tym ludzi, to urządzenia muszą być chyba sprawne – sądzi mężczyzna, którego spotkaliśmy w SPSK nr 4. – My, pacjenci, nie mamy wyjścia. Jesteśmy skazani na sprzęt, który jest w szpitalach. No chyba, że kogoś stać na prywatne badanie za 70 zł.

Prof. Małgorzata Szczerbo-Trojanowska - prezes Polskiego Lekarskiego Towarzystwa Radiologicznego

Stare aparaty są groźne, bo mogą dawać mylny, niedokładny obraz. To z kolei prowadzi do nieprawidłowej diagnozy i niewłaściwego leczenia. Jeżeli radiolog pracuje na starym sprzęcie, to mimo doświadczenia może się pomylić.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!