poniedziałek, 20 listopada 2017 r.

Lublin

Bandycki napad na przejściu

  Edytuj ten wpis
Dodano: 19 czerwca 2007, 18:32

Bezprzykładna agresja na drodze. Furiat wyskoczył z samochodu i uderzył w brzuch kobietę zajmującą się przeprowadzaniem uczniów przez jezdnię. Ranna leży w szpitalu. Policja szuka bandyty.

Był wtorek, 9 rano. Elżbieta A. jak zwykle przeprowadzała dzieci przez przejście dla pieszych przy ul. Filaretów Lublinie. Miała na sobie odblaskowy strój, a w ręku znak STOP. To miejsce jest wyjątkowo niebezpieczne. Przez dwupasmową jezdnię samochody mkną z dużą prędkością. - Tu fotoradar nie nadążyłby łapać piratów - potwierdza Ryszard Pomorski, taksówkarz, który korzysta z postoju przy przejściu.
Z przedarciem się przez potok samochodów na drugą stronę jezdni trudności mają również dorośli. Pani Elżbieta postanowiła pomóc w przejściu przez ulicę starszemu mężczyźnie.

- Byłam już w połowie drogi - opowiadała nam wczoraj słabym głosem w szpitalu. - Samochód, który mnie wymijał, zaczepił o mój znak STOP. Kierowca zawrócił, wysiadł z samochodu i uderzył mnie jakimś kawałkiem metalu w brzuch. Upadłam, a on odjechał.
Przechodnie zajęli się napadniętą kobietą. Odprowadzili ją na przystanek i wezwali pogotowie oraz policję. Ranna trafiła do szpitala wojewódzkiego przy al. Kraśnickiej. Przeszła badania, po których lekarze zdecydowali, że powinna zostać na obserwacji.
- Ma uraz brzucha - mówi Krzysztof Michałowski, ordynator oddziału urazów wielonarządowych szpitala. - Będziemy ją obserwować, musimy mieć pewność, że nie doszło do powikłań.
Tymczasem kierowcy furiata poszukuje policja. Świadkowie zapamiętali szczegóły, które bez problemów powinny doprowadzić do ustalenie jego danych. - To młody mężczyzna, który jechał srebrnym samochodem, prawdopodobnie marki Peugeot 206 o numerach początkowych LZ 291... - mówi Witold Laskowski z lubelskiej policji.

Wczoraj policja nie chciała ujawnić, na jakim etapie są poszukiwania.
Kierowca może odpowiedzieć za spowodowanie u kobiety poważnych obrażeń i narażenie jej na utratę życia. - Tzw. strażnik szkolny ma uprawnienia do wstrzymywania ruchu - tłumaczy Laskowski. - Pierwszy wchodzi na przejście i ostatni schodzi. Kierowcy mają obowiązek na jego znak zatrzymać się i przepuścić pieszych.
Co roku na Lubelszczyźnie dochodzi do kilku potrąceń osób zatrudnionych przy przeprowadzaniu dzieci. Po raz pierwszy doszło do celowego ataku.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!