środa, 18 października 2017 r.

Lublin

Bank Pomysłowej Hochsztaplerki

  Edytuj ten wpis
Dodano: 10 sierpnia 2006, 20:27

Już 10 milionów złotych brakuje na kontach najbogatszych klientów Banku Przemysłowo- Handlowego w Lublinie. To nie koniec. Pracownica banku Aneta F.-K. wpędziła w kłopoty także zwykłych klientów. Ujawniamy nowe wątki afery.

Wczoraj w prokuraturze zeznawało dwóch kolejnych klientów banku. – Po podliczeniu kwot podanych przez wszystkich dziewięciu pokrzywdzonych VIP-
ów wyszło, że na ich kontach brakuje 10 milionów złotych – mówi Andrzej Lepieszko, zastępca prokuratora okręgowego w Lublinie. Wszyscy byli obsługiwani przez Anetę F.-K. Kobieta zajmowała się doradztwem finansowym w oddziale BPH przy ul. Królewskiej w Lublinie. Obsługiwała tych, którzy lokowali co najmniej 100 tys. zł. W niedzielę została aresztowana.
Przez Anetę F.-K. w tarapaty wpadli nie tylko ci, którzy w banku lokowali pieniądze. Bo kobieta zajmowała się również kredytami hipotecznymi. Pan Wiesław (nazwisko do wiadomości redakcji) starał się o 200 tys. zł na budowę domu. – Podpisaliśmy przy niej umowę kredytową – opowiada. – Zabrała wszystkie egzemplarze. Tłumaczyła, że musi je podpisać dyrektor banku.
Mieszkaniec Lublina co kilka dni dowiadywał się, kiedy dostanie pieniądze. Aneta F.-K. za każdym razem tłumaczyła, że wszystko jest załatwione, ale trzeba trochę poczekać. Pieniądze w końcu wpłynęły na konto pana Wiesława, ale tylko 60 tys. zł. Rozpoczął za nie budowę domu. Reszty kredytu bank nie przelał. Gdy lublinianin znowu się upomniał, Aneta F.-K. kazała mu przyjść 1 sierpnia. W tym dniu okazało się, że już nie pracuje. Kierownictwo BPH obiecało, że sprawę wyjaśni w ciągu tygodnia. – Muszę płacić budowlańcom, zadłużam się, gdzie mogę – mówi pan Wiesław. – Chcę przed zimą zamknąć budowę. Nawet nie wiem, czy mam z bankiem ważną umowę na kredyt. Powiedzieli mi, że znaleźli taki dokument, ale podpisany tylko przeze mnie i żonę. Napisałem skargę do centrali banku i wciąż czekam na wyjaśnienie.
Kłopoty ma też pan Tomasz, który wszystkie formalności załatwiał z Anetą F.-K. – Dostałem tylko pierwszą transzę kredytu – mówi. – Budowę prowadziłem za pieniądze pożyczone od znajomych, bo liczyłem, że bank wypłaci mi resztę. A teraz się okazuje, że nie ma żadnych dokumentów potwierdzających, że jestem jego klientem. Z wyciągu z mojego konta wynika, że pieniędzy nie dostałem od banku, tylko wpłaciłem je sam.
– Takie przypadki będziemy rozpatrywać w pierwszej kolejności, żeby zminimalizować straty naszych klientów – zapewnia Jacek Balcer, rzecznik BPH.
  Edytuj ten wpis
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!