sobota, 19 sierpnia 2017 r.

Lublin

Barachołka na Felinie

Dodano: 14 maja 2006, 22:10

Kiedyś to było nie do pomyślenia, żeby zespół disco polo zagrał na studenckiej imprezie - przyznaje Robert Sasinowski, lider zespołu Skaner. A tym razem na Feliniadzie zagrały aż trzy takie zespoły. I na brak publiczności nie mogły narzekać.

- Na co dzień tego nie słucham, ale impreza miała swój klimat - śmieje się Marcin Sobolewski, student biotechnologii na Akademii Rolniczej.
- Nie mogłam sobie odpuścić takiego wydarzenia - to Monika Kowalczyk, studentka I roku. - Było naprawdę zabawnie.
- A dla mnie to strata czasu - przyznaje Kasia, studentka KUL. - Chłopak mnie namówił, a raz na jakiś czas mogę spełnić jego dziwne życzenia.
W sobotę było już bardziej tradycyjnie, czyli rockowo. Pod sceną na miasteczku akademickim AR na Felinie bawiło się kilka tysięcy studentów. Wszystkich czeka sesja egzaminacyjna, więc chcieli poszaleć przed nocnym zakuwaniem.
- Dobrze nam się grało - stwierdził krótko Glaca, lider Sweet Noise. Po nich na scenie zainstalowała się gwiazda wieczoru: IRA. Artur Gadowski, wokalista, przyznał, że Lublin to jedno z ich ulubionych miast. - Ludzie się fajnie bawią, a nam to sprawia przyjemność.
Ale nie zabrakło też organizacyjnych zgrzytów. Problemy pojawiły się po piątkowym koncercie. Większość studentów bawiących się na imprezie liczyła, że wróci do centrum miasta bezpłatnymi autobusami, które mieli zapewnić organizatorzy. Zgodnie z zapowiedzią autobusy podjechały tuż przed godz. 1.30 w nocy. - Tyle, że podstawili ich zaledwie kilka. Do centrum miasta mogło pojechać najwyżej dwieście osób - opowiada Magda, studentka UMCS. Razem z kilkuset innymi "fanami” disco polo na kolejne autobusy musiała czekać prawie godzinę.
- To skandal, żeby taki tłum ludzi musiał sterczeć w środku nocy na końcu Lublina, aż organizatorzy wywiążą się ze złożonych obietnic - nie kryje oburzenia Darek z Politechniki Lubelskiej.
Organizatorzy przyznają, że autobusów było za mało. - Trzeba było poczekać, aż te z pierwszej tury wrócą na Felin po kolejne osoby - tłumaczy Kamil Kamiński, przewodniczący Samorządu Studentów Akademii Rolniczej, organizatora imprezy. - Ale tuż po godz. 2 wszyscy mogli wrócić do domu. Po sobotnim koncercie takich problemów już nie było. Zapewniliśmy większą liczbę autobusów.

Kierowca - porywacz

O tym, do czego służą przystanki zapomniał w sobotę po godz. 20 kierowca "czternastki”. Koło politechniki zabrał sporą grupę młodych ludzi zmierzających na Feliniadę i zaczął zabawę w taksówkarza. Ominął przystanki na ul. Narutowicza, al. Piłsudskiego i Al. Zygmuntowskich, zatrzymując się dopiero koło Gali, zignorował też następny przystanek. A gdy skręcił w ul. Grabskiego stanął już tylko przy akademikach na Felinie. Wcale nie przejmował się pasażerami, którzy chcieli wysiąść. Skarga na kierowcę wozu 2271 trafiła już do MPK. (drs)
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!