środa, 26 lipca 2017 r.

Lublin

Baron lubelskiej lewicy odchodzi

Dodano: 1 grudnia 2002, 20:48

Dla SLD największym niebezpieczeństwem jest Samoobrona. Jeśli nie zaczniemy działać, zostaniemy wyparci z lewej strony sceny politycznej. Ja się na to nie piszę - grzmiał wczoraj Grzegorz Kurczuk minister sprawiedliwości i szef lubelskiego sojuszu. Zapowiedział, że za tydzień opuści fotel przewodniczącego.

Ta deklaracja zaskoczyła wszystkich. Kurczuk - zgodnie z zapowiedziami - fotel szefa miał opuścić dopiero na przełomie roku. Kilka dni temu ministra sprawiedliwości do podjęcia takiej decyzji ponaglał prezydent Aleksander Kwaśniewski.
- Moja rezygnacja już od kilku miesięcy leży w szufladzie. Żałuję, że nie odszedłem przed wyborami. Zrobię to za tydzień, na konwencji wojewódzkiej - oświadczył G. Kurczuk, przez wielu z powodu olbrzymich wpływów nazywany baronem lubelskiej lewicy.
Kto zastąpi Grzegorza Kurczuka na stanowisku szefa regionalnego sojuszu? Wśród kandydatów wymieniani są m.in.: Mirosław Złomaniec, Marek Tęcza i Krzysztof Szydłowski.
Na wczorajszym posiedzeniu Rady Wojewódzkiej lubelskiego SLD padło wiele mocnych słów. - Brak koleżeńskiego podejścia, walka o miejsca na listach, start naszych kandydatów z konkurencyjnych list. Wreszcie kończenie kampanii z chwilą dostania się na listę, a także radykalizacja sceny politycznej. To wszystko miało wpływ na nasz wynik - uważa Mirosław Złomaniec, szef wojewódzkiego sztabu wyborczego lokalnego SLD-UP, a jednocześnie wicemarszałek województwa lubelskiego.
A jaki to wynik? - Nie najgorszy, ale i nie najlepszy - mówi Dariusz Sadowski, sekretarz Rady Wojewódzkiej SLD, obecnie też radny lubelskiego sejmiku. - Porównując z ostatnimi wyborami parlamentarnymi poparcie dla lewicy w naszym regionie spadło z 34,5 procent do 20,5 (w całym kraju jest jeszcze gorzej, bo aż o 17 proc). To oznacza, że ok. 100 tysięcy mieszkańców Lubelszczyzny w tym roku nie zagłosowało na kandydatów SLD. Dlaczego tak się stało? - Zmiana sceny politycznej. Do tej pory nikt się nie spodziewał, że Samoobrona i LPR mają tak duże elektoraty. Słaby wynik to także rezultat sprawowania władzy w całym kraju - uważa Sadowski. I zaraz dodaje: - Wyborcy dali nam żółtą kartkę. Dotychczas z takich sytuacji umieliśmy wyciągać wnioski - kończy.
Minister Kurczuk poddał szczegółowej analizie kampanię i wyniki wyborów.
O sejmiku: - Jeśli chodzi o naszą koalicję z Samoobroną, to innej drogi nie było. Z PSL nie można współpracować, bo nie dotrzymuje słowa. Wszyscy boją się jak ognia swego szefa Zdzisława Podkańskiego. Dopóki to się nie zmieni, nie uda się nam dogadać.
O wyborach prezydenckich: - Nie byliśmy i nie jesteśmy mocni w Lublinie. Dlatego nasz kandydat, czyli Wiesław Brodowski, ugrał to co było możliwe. Być może w przyszłości, by wygrać w tym mieście trzeba będzie pójść drogą krakowską, czyli wejść w porozumienie ponad podziałami. Tylko, czy nasz beton partyjny jest w stanie to zaakceptować.
O Samoobronie: - To dla SLD największe niebezpieczeństwo. Jeśli nie zaczniemy działać, to wyprze nas z lewej strony albo skończymy jak Unia Wolności.
Ogólnie o wyborach: - W wielu gminach wystawiliśmy słabszych kandydatów od naszej konkurencji. Popełniliśmy kilka grzechów głównych. Jeden z nich: nasz poseł w Łukowie patronował konkurencyjnemu ugrupowaniu.
Czytaj więcej o:
(0) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Ostatnie komentarze

Na razie brak komentarzy, Twój może być pierwszy.

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!